Próba sił między Ziobrą a Kurskim. "Lider SP jest bardziej autorytarny niż prezes PiS"

Redakcja
Zbigniew Ziobro nie czuje się pewnie przy Jacku Kurskim
Zbigniew Ziobro nie czuje się pewnie przy Jacku Kurskim Wojciech Barczyński/Polskapresse
Zbigniew Ziobro w konflikcie z Jackiem Kurskim? Coraz głośniej o tym, że między dwoma liderami Solidarnej Polski coraz częściej dochodzi do sporów, wzajemnych żalów i pretensji, za którymi ma się kryć walka o wpływy i władzę. I to na trzy tygodnie przed kongresem założycielskim, na którym Solidarna Polska ogłosi się partią polityczną. Obaj panowie zaprzeczają jednak tym pogłoskom.

Dla Ziobry tego typu informacje to czarny PR rzekomo produkowany przez Prawo i Sprawiedliwość. Jacek Kurski z optymizmem mówi, że Solidarna Polska łapie wiatr w żagle i zaprzecza, że ma chętkę na zdobycie przywództwa w partii. - To oczywiste, że Ziobro jest i będzie liderem, a ja wiceliderem - mówił w rozmowie z "Super Expressem".

I choć trudno mówić o otwartym konflikcie między nimi, to nasi informatorzy z Parlamentu Europejskiego nie ukrywają, że między Kurskim a Ziobrą widać spore napięcie. A Kurski, mówiąc o łapaniu wiatru w żagle, robi dobrą minę do złej gry. Bo dziś Solidarna Polska niewątpliwie ma pod górkę. Pierwsza rzecz to dramatyczne sondaże. Poparcie dla ziobrystów spadło poniżej progu o wiele szybciej, niż miało to miejsce w przypadku PJN, która zresztą sama sobie na taki spadek zapracowała. Ale Solidarna Polska na pozór działa, jak trzeba: członkowie klubu są aktywni, politycy jeżdżą w teren, Ziobro widoczny jest w weekendy bardziej niż Jarosław Kaczyński. Tyle że poparcie wynosi tylko 2 proc. W takiej sytuacji musiały pojawić się kłopoty związane z tworzeniem struktur. Działacze nie garną się do nowej formacji, bo wydaje się ona niepewnym projektem.

Zapowiadanych transferów z PiS również nie ma. Kongres zapowiadany na 24 marca, inicjujący powstanie partii w rzeczywistości jest już ogłaszany po raz trzeci. Pierwotnie przecież miał się odbyć już pod koniec roku. Następnie mówiło się o styczniu. Szumnie zapowiadana współpraca z Markiem Jurkiem również stoi pod znakiem zapytania. - Jest problem z dogadaniem się z Markiem Jurkiem i być może do porozumienia z nimi nie dojdzie - wyjawia jeden z naszych informatorów. Powód? Trudny charakter Marka Jurka. - Nie dogadał się z Kaczyńskim, nie dogadał się z Kowalem z PJN. Jurkowi trudno też uznać przywództwo młodego Ziobry. On myślał raczej o strukturze, w której byłoby dwóch liderów. Chciał dla siebie mocnej pozycji w partii Ziobry - mówi polityk.

W tej sytuacji napięcie między Kurskim a Ziobrą z pewnością Solidarnej Polsce nie służy, choć - zdaniem obserwatorów sceny politycznej, zwłaszcza tej w Brukseli - obaj politycy są niejako skazani na konflikt.

- Ziobro nie znosi sprzeciwu. Jest w tym bardziej autorytarny niż sam prezes PiS - mówi jeden z posłów. Z drugiej strony mamy Jacka Kurskiego, który odszedł z PiS, bo nie mógł pogodzić się ze spadkiem swojej pozycji. Tworząc nową formację, był przekonany, że ją zdominuje, że Ziobro bez niego nie jest w stanie funkcjonować.

- Ziobro musi zdawać sobie sprawę z błyskotliwości Kurskiego, a to powoduje, że nie czuje się przy nim zbyt pewnie. Musi go też denerwować to, że to Kurskiego media ogłosiły mózgiem operacji pod tytułem "Solidarna Polska" - uważa jeden z europarlamentarzystów.

Jak się dowiedzieliśmy, główny spór między Kurskim a Ziobrą dotyczy tego, który z nich zawinił w nieudanym początku Solidarnej Polski. Bo od początku nie było między nimi zgody. Ziobro chciał pokazać się bardziej radykalnie, akcentować twardo stanowisko w sprawach europejskich, w sprawie kary śmierci. Kurski miał być temu przeciwny.

CZYTAJ TEŻ:
* Girzyński: Kaczyński "zabiłby tłustego cielca" dla Ziobry? To fikcja
* Ziobro: Mam styl inny niż Jarosław Kaczyński. SP stworzy "drugie płuco" prawicy
* "Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry". Nowa partia prawicową odpowiedzią na Ruch Palikota
* "Ojciec Rydzyk hoduje strukturę, która będzie przestrogą dla PiS"
* Kaczyński: Ziobro planował rozłam od dawna, a Kurski był spiritus movens

Ostatnio jednak nastroje w Solidarnej Polsce poprawiły się, a światełkiem w tunelu okazała się niespodziewana deklaracja Jarosława Kaczyńskiego, który oświadczył, że nie będzie kandydował w wyborach prezydenckich. To dużo zmienia, jeśli chodzi o cele i oczekiwania Zbigniewa Ziobry. Nawet gdyby Zbigniew Ziobro nie wszedł do Parlamentu Europejskiego w 2014 r., to byłby faworytem prawicy w wyborach prezydenckich. No bo jeśli przyjąć za fakt to, co powiedział Jarosław Kaczyński, i wierzyć, że zdania nie zmieni, to jakim mocnym kandydatem w wyborach prezydenckich w 2015 r. może pochwalić się PiS?

Niektórzy wskazują na Zytę Gilowską, ale przecież wśród niektórych członków PiS nadal panują wątpliwości co do jej nierozstrzygniętych kwestii lustracyjnych. Nie jest też tajemnicą, że ma kłopoty ze zdrowiem. No i nie ma poparcia w strukturach, a przynajmniej takiego, jakie ma Ziobro, który zna wszystkich. Ponadto w ostatnich badaniach sondażowych 73 proc. wyborców PiS deklaruje swoje poparcie Ziobrze. A też Prawo i Sprawiedliwość, wbrew słowom Ziobry o czarnym PR, pomaga Solidarnej Polsce również dlatego, że nie odnosi się do niej, nie akcentuje jej działalności, starając się ziobrystów przemilczać. Wydaje się jednak, że o ile ta taktyka stosowana wcześniej wobec PJN sprawdziła się, o tyle w tym przypadku się nie sprawdza, bo wyborcy - widząc, że PiS nie atakuje Solidarnej Polski - nie tracą sympatii do Ziobry. Nawet gdyby Ziobro nie wszedł do Parlamentu Europejskiego w 2014 r., co jest mało prawdopodobne, to z pewnością byłby faworytem prawicy w wyborach prezydenckich. A jego dobry wynik wyborczy w wyborach prezydenckich przełożyłby się na dobry wynik Solidarnej Polski w wyborach parlamentarnych w następnym roku i wówczas Solidarna Polska znalazłaby się w Sejmie.

I z tych to powodów otwarta wojna Ziobry i Kurskiego nie opłaca się Solidarnej Polsce. - Pewnie próba sił będzie wciąż między nimi, ale bez personalnych ataków, i taka sytuacja potrwa jeszcze kilkanaście miesięcy, a na pewno do wyborów - wróży polityk prawicy. To nie znaczy jednak, że w tym siłowaniu się dwóch mocnych liderów Solidarnej Polski Ziobro nie będzie miał ochoty utrzeć Kurskiemu nosa. I zgodnie z tym, co Kurski mówi, pewnie zostanie wiceszefem partii, ale Ziobro raczej będzie starał się ograniczyć mu władzę. Jednak dla Kurskiego byłoby to powtórką z historii w PiS - znów poczułby się sfrustrowany. I kto wie, czy nie błyśnie mu myśl, aby wrócić do Jarosława Kaczyńskiego?

Anita Czupryn

CZYTAJ TEŻ:
* Girzyński: Kaczyński "zabiłby tłustego cielca" dla Ziobry? To fikcja
* Ziobro: Mam styl inny niż Jarosław Kaczyński. SP stworzy "drugie płuco" prawicy
* "Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry". Nowa partia prawicową odpowiedzią na Ruch Palikota
* "Ojciec Rydzyk hoduje strukturę, która będzie przestrogą dla PiS"
* Kaczyński: Ziobro planował rozłam od dawna, a Kurski był spiritus movens

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obywatel
Gołym okiem widać,że J. Kurski jest o kilka klas lepszy od Z.Ziobry, ale musi przystosować się do mniej zdolnego kolegi,podobnie jak wielu innych ludzi czyni w wielu innych miejscach pracy i czy innej aktywności. Czasami mądry szef potrafi wykorzystać takie różnice w zespole na zasadzie komplementarności,ale obawiam się,że w tym wypadku "komplementarność" nie zadziała. Na poziomie liderów na górze jest za ciasno. No,chyba że jakaś eksperymentalna "partia nowego typu"...
G
Gość
skoczyć sobie do gardeł!
k
krzyhoo1
i od dziwo jest to partia ludzi "ze wsi'
p
puma
czytelnicy! Czy nie widzicie jak wami manipulują dziennikarzyny. Nigdy w życiu nie należałam do żadnej partii.
Jednak szlag mnie trafia jak widzę takie gazeciarskie przekręty.Mam dość PO I PIS bo oni razem rozwalają nasz kraj.Solidarna Polska może im zagrozić dlatego tak ujadają.....
G
Gość
"Poparcie dla ziobrystów spadło poniżej progu o wiele szybciej, niż miało to miejsce w przypadku PJN, która zresztą sama sobie na taki spadek zapracowała."
Teza Pani red. Czupryn o PJN nijak się ma do faktycznego udziału PJN w merytorycznej dyskusji programowej między partiamii przed i w trakcie wyborów.
Gwałtowne spadki poparcia związane były z nieeleganckimi podkupieniami przez PO. Tak było po przejściu Kluzik-Rostkowskiej.
Więc nie uważam za słuszną tezę pani red. Taką politykę w kraju nad Wisłą mamy. Nie jest ona "sztuką czynienia tego co dobre" lecz przekupywaniem polityków, roszadami, quasidelfinizacją i tym samym obniżaniem prestiżu klasy politycznej jako takiej.
Potem mamy udział Polaków w wyborach taki, a nie inny.
k
kobra
To było do przewidzenia od początku. Kurski, aczkolwiek mało sympatyczny i bezczelny - jest o niebo inteligentniejszy od Ziobry i nie po to rzucił prezesa, żeby być cieniem Zioby. Jeśli dodać do tego pana Marka Jurka - powstałaby "trojka" bez woźnicy: każdy w swoją stronę, bo każdy chce mieć partię "najswojszą".
a
anoda
jest ogromny skoro puszczają do prasy takie gnioty.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Próba sił między Ziobrą a Kurskim. "Lider SP jest bardziej autorytarny niż prezes PiS"
A
Albin
Jak powszechnie wiadomo,kazda partia w Sejmie ma swoj klub poselski.Klub S P jest wiec tworem nielegalnym
Nikt nie oddal glosu na partie S P..Czlonkowie tego tworu zostali wybrani z list wyborczych PIS Zadni wladzy tzw ziobrysci stworzyli dodatkowy klub poselski,ktory nazwali klubem SP,czyli formalnie nieistniejacej partii.Tak wioec do chwili,gdy Kaczynski wyrzucil ich ze swej partii Pis posiadal praktycznie dwa kluby.Wyborcy PIS glosowali na tzw ziobrystow jako czlonkow PIS.Nikt z wyborcow nie oddawal glosu na nieistniejaca partie SP.
Czyli Ziobro z kompanami poszli z prawem na lewo i logicznie nie posiadaja mandatuwyborcow.Pobieraja wiec kase nielegalnie i nie reprezentuja zadnej grupy wyborcow.Sa wiec czlonkami nielegalnej organizacji w tzw.demokratycznym panstwie prawa ,czlonka NATO i UE jak to sie szumnie nazywa.
Dodaj ogłoszenie