Prezydentura na trudne czasy

Janina Paradowska
Janina Paradowska
Janina Paradowska Fot. Polskapresse
Półmetek kadencji prezydenta Bronisława Komorowskiego został zauważony, ale minął bez fajerwerków. Notowania okazały się nadspodziewanie dobre, prawie 74 proc. badanych uznało, że prezydent dobrze pełni swą funkcję. Media mniej mu przychylne sięgnęły po stare "wpadki", aby choć trochę tę ocenę umniejszyć, ale zabrzmiało to małostkowo i w gruncie rzeczy śmiesznie. Raczej potwierdzało dobre oceny, bo jeśli nie ma się do czego przyczepić i sięga się po starocie, to znaczy, że generalnie dobrze jest.

Większość poważnych ocen była grzeczna, doceniająca, ale w gruncie rzeczy dość schematyczna. Prezydentura Komorowskiego nie bulwersuje, nie uwiera, nie wywołuje konfliktów. Sam prezydent bardzo pilnuje, że gdy jest okazja, rządowi gratuluje, jak to miało choćby miejsce po zakończeniu brukselskich negocjacji budżetowych, ale opozycji wspierającej rząd też przy okazji za to wsparcie podziękuje. Podobnie pilnuje, by opozycja była reprezentowana w gremiach, które są w jego domenie władzy, jak choćby w BBN, by była zapraszana na uroczystości okolicznościowe, a jeśli nie przychodzi, to już jej sprawa. Wiadomo też, że żadnej partii przeciwko Platformie nie zbuduje, bo jego otoczenie składające się z dużej części z ludzi dawnej Unii Wolności już takich ambicji nie ma, a ponadto góruje nad nim Tadeusza Mazowiecki, polityk, którego cechami naczelnymi są umiar i przyzwoitość, a nie uczestniczenie w partyjnych grach. W wielu poczynaniach prezydenta widać zresztą rady Mazowieckiego, polityka kompromisu, ale gdy idzie o zasady - bezkompromisowego. Jeżeli prezydent uczestniczy w jakichś partyjnych grach wewnątrz Platformy, czyni to niezauważalnie i niedemonstracyjnie. Okazji do plotek i spekulacji jest więc wyjątkowo mało.

Można się nawet dziwić, jak mało prezydent wywołuje kontrowersji, biorąc pod uwagę kampanię wyborczą i to, co działo się u zarania tej prezydentury, kiedy to siedziba prezydencka oblegana była przez zastępy strażników krzyża. Wszak wielu głosowało na Komorowskiego nie z przekonania, że będzie dobrym prezydentem, ale dlatego, aby nie wygrał Jarosław Kaczyński. Wielu uwierał widoczny konserwatyzm i skrupulatnie liczono mu tak zwane wpadki, nawet jeśli wpadkami w rzeczywistości nie były, raczej pewnymi niezręcznościami, ale dawały się przekuć w jakiś argument przeciwko kandydatowi. To nie był dla wielu kandydat na miarę aspiracji i wyobrażeń. Był taki jakiś zbyt swojski, może zbyt naturalny i w gruncie rzeczy mało prezydencki. Często nawet nie bardzo wiadomo, o co chodziło, ale jakoś się nie podobał i musiał w końcu stoczyć dużą batalię ze swym kontrkandydatem, aby wygrać, chociaż początkowo wydawało się, że będzie do spacerek do najwyższego w państwie urzędu. Spacerku nie było.

Tak w kampanii, jak od początku prezydentury prezydent pokazywał jednak wielką odporność na ciosy, ale też własne zdanie, nawet w sprawach trudnych, kiedy to okazało się, że on, człowiek wierzący, nie może liczyć czasem nawet na okazjonalną przychylność kościelnych hierarchów i w jego obecności wygłaszane są homilie jawnie politycznie konfrontacyjne. Obie te cechy bardzo przydały się Bronisławowi Komorowskiemu w budowaniu nowego wizerunku prezydentury. Po Aleksandrze Kwaśniewskim było trudno, ale okazało się, że można inaczej. Nawet trochę bardziej staroświecko, czasem w roli podróżującego po kraju gospodarza spotykającego się z wieloma środowiskami (to też kapitał na reelekcję), a jednocześnie strażnika wartości patriotycznych. I konstytucyjnych. Prezydent rzadko wetował, ale dość często wysyłał do trybunału nawet ustawy, na których rządowi zależało. Twardo przeciwstawił się organizacjom pozarządowym w kwestii ograniczenia prawa o zgromadzeniach, czym wielu zraził, ale nie wycofywał się, nie udawał, że to tylko pomyłka, chociaż zarzucano my właśnie ograniczanie swobód konstytucyjnych. Przeprowadzał swoje zamysły. Zdecydowanie wziął w swoje ręce sprawy wojska, nie wywołując konfliktu z rządem. Teraz chce czynnie uczestniczyć w budowaniu klimatu sprzyjającego przyjęciu przez Polskę europejskiej waluty, co jest jednym z największych wyzwań klasy politycznej, ale tematem trudnym. Tymczasem półmetek, czyli konieczność zabiegania o reelekcję, nakazywałby trudnych tematów unikać. U prezydenta Komorowskiego jednak strachu o reelekcję nie widać. Może dlatego, że w polu widzenia nie ma żadnego poważnego kontrkandydata. I wątpliwe, by się pojawił.

Mamy więc dziś prezydenturę, którą określić można jako solidną, bez politycznych uprzedzeń, choć powody do nich były, otwartą i właśnie nieco konserwatywną. I nagle okazało się, że te cechy, które w kampanii postrzegano jako obciążenie, dziś stanowią o wartości prezydentury, zwłaszcza że wokół mamy nadmiar nieprzemyślanych politycznych działań, zbyt często po prostu chaos i mur międzypartyjnej - i nie tylko - nienawiści. W państwie potrzebna jest jednak siła spokoju i ją uosabia dziś prezydent.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
TW Bolek
Czy Janka w zwiazku z wywaleniem tego lenia Nowickiej z klubu Palikmiota sie już zlustrowała?
G
Gość
J-23 znowu nadaje
J
Jankiel
W trakcie meczu z Izraelem w grupie I Strefy Euroafrykańskiej polski debel sióstr Radwańskich został zwyzwany przez izraelskich kibiców. Portal niezalezna.pl ustalił, że pod adresem tenisistek padały niecenzuralne słowa, między innymi: "katolickie s…".

Zagraniczne media milczą na ten temat, jednak wyżej wymieniony portal informacje o zachowaniu kibiców otrzymał od jednego z członków polskiej ekipy.

Agnieszka i Urszula Radwańskie pokonały w meczu grupy C Julię Glushko i Shahar Peer 2:1. Dobry mecz Polek rozwścieczył tamtejszych kibiców, internauci oglądający mecz twierdzą, że fani tenisa na trybunach wykrzykiwali wyzwiska pod kierunkiem naszych tenisistek.

Te informacje wyjaśniają nam zachowanie sióstr Radwańskich podczas konferencji prasowej po meczu. Teraz wiadomo, dlaczego tak zdawkowo odpowiadały na pytania… Czuły się obrażone i miały powód.

Portal niezalezna.pl dowiedział się także tego, że katoliccy miłośnicy tenisa w Polsce domagają się wyjaśnienia tej sytuacji i zamierzają wystosować oficjalne pismo w tej sprawie.

Wielu polskich kibiców zauważyło chamskie zachowanie Izraelczyków. Na portalu społecznościowym pojawiło się wiele głosów wspierających krakowianki.

- "Kibice" z Izraela zachowali się skandalicznie. Przy podwójnych błędach serwisowany krzyczeli : "One more time". Nie obyło się także bez wyzwisk typu : "Katolicka k...". Takie incydenty powinny zostać nagłośnione - tj. poprawność polityczna...Aga, bravo! Oby tak dalej trzymam kciuki! Jesteśmy dumni - napisała na profilu Agnieszki Radwańskiej jedna z fanek.

- Agnieszko, nie przejmuj się izraelskimi kibicami, im szacunek jest obcy. Nie wstydzimy się naszej wiary, a urągania znosimy z pokorą. Bóg był z Tobą kiedy Tobą gardzili! Dziękujemy za wygraną - pisze kolejna fanka.

- Aga miej tych izraelskich kiboli w głębokim depozycie. Prawdziwi kibice są z Tobą. Powodzenia w Dausze - brzmiał kolejny z 243 wpisów.
A
Antyblef
Paradowska,Czajkowska,Olejnik to postkomunistyczne suczki na SB-eckim łańcuszku,które aby istnieć
muszą szczekać na podaną komendę. Chociażby na tym przykładzie Drodzy Rodacy możecie się przekonać w jakim błędzie była w 1989 r J.Szczepkowska,która obwieszczała nam Polakom jakoby " w Polsce skończył się komunizm".Wtedy chwastom ścięto zaledwie czubki do poziomu grubej krechy Mazowieckiego.Tam ta cała kamaryla zmieniła kolor z czerwonego na różowy i dzisiaj dławi wszystko co do tej pory stanowiło o naszej Narodowej suwerenności.
Dzisiaj musimy mieć na uwadze że dopóki do kształtowania opinii publicznej będą wykorzystywane takie osobniki jak w/w ,a także G. Piotrowski,kat Popiełuszki -to o żydo-bolszewii nie powinniśmy zapominać. Tu na dobrą sprawę nic się nie zmieniło jedynie gwieździe zaborcy jedno ramię przybyło....
przekonał się o tym Red. Gmyz, Gagas,Stankiewicz,Wildstein i wielu innych którym szefowa etyki mediów zafundowała stosowne kneble. Dlatego szabli głęboko chować nie należy gdyż nie jedno przyjdzie nam jeszcze wkrótce odebrać.
k
kolka
I szkoda że nią nie została -wszystkie role w których scenariusz przewiduje lizanie czerwonej d*py można by jej było śmiało powierzać.
To że Komorowski taką ma to chyba nikt nie ma wątpliwości ,a zwłaszcza ci którzy wiedzą czyim zięciem został i co robił jego tatuś.
3
Specjalnie dla Paradowskiej podwyższył wiek emerytalny do 90!
Załapał się na to również Mazowiecki.
3
tych zalotów Paradowskiej do Brunka, a Kaszalot do rozgrzanego sądu o rozwód wniesie.
R
Remember
Czy wpadką można nazwać radość i uśmiech od ucha do ucha podczas oczekiwania na trumny ze Smoleńska ? I taki ktoś ma być również i moim Prezydentem ? Nigdy !!!
p
ps
Kiedy ujawnią szczegóły romansu Paradowskiej z Leninem?
x
xy
bo Bronislaw Komorowski, wzorujac sie chyba na swym poprzedniku, po prostu NIC NIE ROBI...A przynajmniej nic takiego, co by od czasu do czasu chociaz przypomnialo w ogole ludziom o jego istnieniu...
k
kajetan
ala daj spokój, boję się, że mi się przyśni. Kruk rzeczywiście nie jest zbyt oryginalny, ale też ta monotonia jest symetryczna do dość sztampowej treści artykułów pani Janiny.
K
KIWI
ILE MOŻNA NUDZIARZU!!
K
KRRRRRAAAAAA !!!!!
Zakrakała PRL-owska wiedźma.
Tradycyjnie w poniedziałek o tej samej porze bluzgnęla ubeckim jadem.

I jeszcze mamy za to jej zapłacić 9,90 zł

Totalna świrownia!
Dodaj ogłoszenie