Prezydentowi USA grozi impeachment? Demokraci chcą uruchomić procedurę usunięcia Donalda Trumpa z urzędu

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Czy rozmowa prezydenta USA z prezydentem Ukrainy, w której Donald Trump naciskał na partnera, by podjął korzystne dla niego działania zakończy się odwołaniem miliardera z urzędu.

Spikerka amerykańskiej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi ogłasza wszczęcie śledztwa w sprawie impeachmentu, czyli usunięcia z urzędu prezydenta Donalda Trumpa.

Powodem tego kroku są oskarżenia pod adresem Trumpa, że wywierał on wpływ na ukraińskiego prezydenta, by ten wszczął dochodzenie, które mogłoby zaszkodzić rywalowi politycznemu Donalda Trumpa.

- Ogłaszam, że Izba Reprezentantów rusza z oficjalnym śledztwem w sprawie impeachmentu - powiedziała Pelosi na Kapitolu późnym wtorkowym popołudniem.

Takie śledztwo rusza dopiero czwarty raz w historii Ameryki, gdy prezydentowi stawia się najcięższe oskarżenia, które mogą go pozbawić urzędu. Zdaniem opozycji nadszedł krytyczny punkt, który nakazuje wytoczyć taką procedurę przeciwko prezydentowi.

- W tym tygodniu prezydent przyznał, że chciał by prezydent Ukrainy podejmował działania, które przyniosłyby mu korzyści polityczne - powiedziała Pelosi. Dodała, że działania prezydentury Trumpa wykazały, iż zdradził on urząd prezydenta, bezpieczeństwo narodowe i uczciwość wyborów.

Pelosi tłumaczy, że chodzi o podejrzenie wywierania nacisków przez prezydenta Trumpa na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego, aby zaszkodzić politycznemu rywalowi Joe Bidenowi. Ten ostatni, jak się wydaje, może być głównym rywalem Trumpa w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w USA. Joe Biden był za prezydentury Baracka Obamny wiceprezydentem USA.

W czasie rozmowy telefonicznej Donald Trump miał grozić Ukrainie, że wycofa pomoc wojskową, jeśli Kijów nie rozpocznie śledztwa ws. możliwych zarzutów korupcyjnych wobec Joe Bidena i jego syna Huntera.

Pelosi przypomina, że sam Donald Trump przyznał, że prosił Zełenskiego, by ten podjął działania mające przynieść mu korzyści polityczne. Wedle Wall Street Journal tydzień przed wspomnianą rozmową prezydentów USA i Ukrainy Trump nakazał wstrzymać przekazanie 391 milionów dolarów pomocy dla Ukrainy. 

Sam Donald Trump zareagował najpierw w mediach społecznościowych we właściwy sobie sposób, pisząc, że tak bardzo napracował się podczas ostatniej sesji ONZ, a Demokraci tak mu odpłacają. Nazwał ich obecne działania „polowaniem na czarownice”.
Prezydent USA dodał też, że upubliczni transkrypcję swojej rozmowy z prezydentem Zełeńskim, na co sekretarz Stanu Mike Pompeo miał już otrzymać od władz Ukrainy zgodę. 
Cała sprawa zaczęła się w sierpniu po tym, jak tak zwany sygnalista powiadomił o możliwości złamania prawa przez Donalda Trumpa koordynatora służb wywiadowczych. Nazwisko sygnalisty nie zostało ujawnione, ani funkcja jaka pełni. Przypuszcza się, że jest to jedna z osób, która przysłuchiwała się telefonicznej rozmowie Donalda Trumpa ze swoim ukraińskim odpowiednikiem. Każdej rozmowie prezydenta Stanów Zjednoczonych z przywódcami innych państw przysłuchuje się określone grono ludzi.

Kiedy Demokraci zażądali wgląd w materiały wywiadowcze, by poznać wszystkie szczegóły rozmowy Trumpa spotkała kich odmowa. Dlatego teraz domagają się pełnego odtajnienia zapisów rozmowy telefonicznej, a wobec postawy prezydenta uznano, iż najbardziej właściwym wyjściem będzie rozpoczęcie wobec niego przygotowań do procedury odwołania z urzędu.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Demokraci tak nienawidza Trumpa, ze posuwaja sie do smiesznosci. Pani Pelosi nigdy nie grzeszyla rozumem ale " gdyby glupota miala skrzydla to ta pani latalaby jak golebica".

Artykul 2-gi paragraf 4-ty amerykanskiej konstytucji mowi wyraznie, ze prezydenta mozna odwolac po skazaniu za zdrade stanu, przekupstwo i powazne przestepstwa. Poza tym oprocz uruchomienia procesu w Kongresie, musi on byc takze za te przestepstwa skazany. Sadzi go w takiej sytuacji Senat pod kieownictwem prezesa Sadu Najwyzszego. Konstytucja jest tak skonstruowana, zeby opozycja nie mogla sobie dowolnie usuwac prezydenta tylko dlatego ze w kongresie ma wiekszosc.

G
Gość

Kogo oni wybrali na prezydenta ameryki.

Dodaj ogłoszenie