Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Prezes Tomasz Szatkowski, lojalny żołnierz partii PiS

Anita Czupryn
Widząc, że prezes TVP Bogusław Szwedo sobie nie radzi, wziął sprawy w swoje ręce

Na ostatnim posiedzeniu rady nadzorczej TVP, gdy Bogusław Szwedo złożył rezygnację ze stanowiska p.o. prezesa, Tomasz Szatkowski poczuł spoczywający na nim ciężar odpowiedzialności. - Widząc, że Szwedo sobie nie radzi, wziął sprawy w swoje ręce - mówi nam osoba związana z biurem zarządu.

Tomasz Szatkowski ma 31 lat. Zalety: uczciwość i lojalność wobec PiS. Wady: perfekcjonizm, podejmuje decyzje dopiero po gruntownej analizie, nigdy nie zdaje się na intuicję. Ale takie odebrał wychowanie.

Pochodzi z wojskowej rodziny. Urodził się w Słupsku. Jego ojciec, pilot wojskowy, dostał wtedy rozkaz do Radzikowa [gdzie w 2008 r. Amerykanie mieli rozpocząć budowę tarczy antyrakietowej, z której nic nie wyszło - red.]. Ze względu na profesję ojca, często się przeprowadzali. Miał 7 lat, gdy rodzina na dobre zamieszkała w Warszawie. Ma dwie siostry. Skończył Liceum im. Batorego.

- Już w szkole przejawiał pasję historyczną i wojskową - mówi jego znajomy z czasów liceum. - Znał w Warszawie wszystkie miejsca, gdzie odbywały się walki w Powstaniu Warszawskim. Ma fotograficzną pamięć. Prenumerował wojskowe pisma, czytał o wszystkich technicznych nowinkach.
Studiował prawo na UW, pracę magisterską pisał na temat aspektów umowy offsetowej F-16. Krótko po studiach praktykował w departamencie prawnym Ministerstwa Kultury, ale chciał się kształcić dalej. Skończył Podyplomowe Studium Bezpieczeństwa Narodowego.

Marzył o wyjeździe do USA, bo tam jest najlepsza na świecie szkoła kształcąca wojskowych ekspertów cywili. - Przygotowywałem się do egzaminu do tej szkoły, gdy okazało się, że rząd brytyjski funduje stypendium na studia w zakresie polityki obronnej - mówi Szatkowski. Zdobył stypendium, wyprzedzając na egzaminach specjalistów z MON. Szkołę w Londynie skończył z wyróżnieniem.

W tym czasie był już w PiS ekspertem od obronności kraju. - Moja kariera związana jest z rządami PiS - przyznaje. Współpracował ze Zbigniewem Wassermannem, który był ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych, potem z Przemysławem Gosiewskim. To w tamtym okresie PiS umieścił go w radzie nadzorczej zbrojeniowego koncernu Bumar, gdzie wybrano go do zarządu. Został wiceprezesem do spraw handlu zagranicznego.

- Wtedy po raz pierwszy pojechał do Iraku rozmawiać na temat współpracy, ewentualnego zaopatrzenia armii irackiej w sprzęt Bumaru. Bagdad, w którym wciąż toczyła się wojna, zrobił na nim mocne wrażenie. Z przejęciem o tym opowiadał: o eksplozjach, latających nad głowami samolotach - mówi jego przyjaciel ze studiów. Ale jego misja w Bumarze skończyła się wraz z rządami PiS.

W prasie zrobił się szum, że kserował dokumenty dotyczące kwestii rozliczeń finansowych firmy. Jednak to on wówczas zgłosił się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i złożył zawiadomienie o przestępstwie finansowym. To wtedy pojawiło się też nazwisko tajemniczego Libańczyka, Abdullaha Rahmana el-Assira, który wypłynął znów przy okazji afery stoczniowej. Libańczyk był jednym z wielu handlowców współpracujących z Bumarem przy sprzedaży broni. Miał domagać się od Bumaru zapłaty prowizji i to właśnie stocznia miała być tym rozliczeniem.
Szatkowski odwołany z Bumaru na początku 2008 r., miesiąc później zaskoczył przyjaciół, gdy dowiedzieli się, że z plecakiem wyruszył w 400-kilometrową pielgrzymkę: z francuskich Pirenejów do hiszpańskiego Santiago de Compostela. To znany od średniowiecza ośrodek kultu i pielgrzymek.

Średniowieczni pątnicy traktowali je jako element resocjalizacji zadany sobie samodzielnie bądź wyrokiem sądu. Tomasz Szatkowski szedł trzy tygodnie. Nie wyjawił kolegom intencji swojej pielgrzymki. Nie jest zbyt otwarty i dość długo przekonuje się do ludzi. Chociaż sprawia wrażenie niezwykle szarmanckiego. Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, mówi o nim, że to człowiek z manierami.

- Bardzo dobrze wychowany, grzeczny i skromny, świetnie zna angielski, no i przystojny - dopowiada. Koledzy również podkreślają jego nienaganną sylwetkę. Nic dziwnego więc, że już w liceum wpadł w oko ekipie filmowej Andrzeja Wajdy, która kręciła akurat w okolicach jego liceum film "Wielki Tydzień".

Szatkowski miał wówczas 17 lat. - Wyszliśmy z kolegami na przerwę, a pani z ekipy filmowej zapytała, czy nie chciałbym zagrać żołnierza - wspomina. Tak mu się to spodobało, że potem statystował w wielu filmach m.in. w "Panu Tadeuszu". Jako statysta odgrywał role żołnierzy polskich albo niemieckich, grał policjanta w "Ekstradycji" i kozaka w "Ogniem i mieczem". To wtedy jego twarz - ostrego kozackiego zabijaki z wygoloną głową - zdobiła w kinach papierowe kartony z popcornem. - Z kamerą jest więc obeznany - śmieje się jego licealny kolega.

Wiecznie zajęty, nie miał do tej pory czasu, aby ułożyć swoje życie osobiste. Wyprowadził się już od rodziców, ale mieszka sam. - Tomek to nie jest facet, który spotykałby się z dziewczynami dla zabawy - mówi jego znajomy ze studiów. - Szuka kogoś, z kim chciałby założyć rodzinę, zbudować dom podobny do tego, z jakiego pochodzi.

W lipcu jego przyjaciół znów zaskoczyła wieść, że znalazł się w składzie nowej rady nadzorczej TVP. Dlaczego on? - To była skomplikowana sytuacja prawna - wyjaśnia polityk PiS, który pracował z Szatkowskim. - Piotr Farfał nie chciał odejść ani uznać nowej rady. To dlatego z ramienia PiS znalazło się w radzie aż trzech prawników.

Jednak najbliżsi Tomaszowi Szatkowskiemu ludzie wcale nie są zachwyceni jego oddelegowaniem na p.o. prezesa TVP. - Będzie musiał podjąć trudne decyzje zarówno dotyczące restrukturyzacji telewizji, jak i znaleźć sposób na panią Małgorzatę Wiśnicką-Hińczę i SLD - mówi jeden z nich. Ale uważa, że Szatkowski nie mógł postąpić inaczej.

- To jest wyższy cel. Chodzi o reelekcję Lecha Kaczyńskiego i zaistnienie PiS w przestrzeni medialnej - otwarcie mówi jeden z jego przyjaciół. Ale ma dylemat: czy to stanowisko nie wypali Szatkowskiemu na czole stygmatu, że mimo swoich zdolności i wykształcenia jest niczym więcej, jak tylko posłusznym żołnierzem PiS?

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mw

Czy on ma czyste ręce, to typowy agent........., tylko kogo........?

o
olaf

Już bardziej dla wrażeń turystycznych, bo trasa do Composteli jest przepiękna. Oczywiście przeżycia religijne sa jak najbardziej niewykluczone. Piękno do nich pobudza.

N
Nie zapłacę abonamentu!

szczyl kieruje tvp? co ten koles potrafi? jaki ma doswiadczenie w kierowaniu duza spolka skarbu panstwa? jakie w ogole ma doswiadczenie????ZENADA, ZENADA

a
anna

czlowiek na uslugach PISu i komuchow i Rydzyka - obrzydliwosc i wredna hipokryzja
najpierw rozwalil Bumar a teraz bedzie grzebal panstwowa TV
ach ta obluda pisowsko-komuchowsak

P
Polonez

I pisze tak: "Zalety: uczciwość i lojalność wobec PiS".
Pytam. Dlaczego "wobec" PiS? A może Szatkowski jest z natury uczciwy i lojalny, nie tylko
"wobec PiS". Czy to tak trudno zrozumieć że istnieją tacy ludzie?

Dodaj ogłoszenie