Prezes miejskiej spółki w Kielc kupił luksusowy samochód za pieniądze podatników. Czy poda się do dymisji?

Agata Kowalczyk
Agata Kowalczyk
Pixabay
Awantura goni awanturę na czwartkowej sesji Rady Miasta w Kielcach, 14 października. Radni zaatakowali prezydenta pytaniami, dlaczego prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami kupił ekskluzywny, „wypasiony”, drogi samochód marki volvo, a dla mieszkańców Kielc jest szykowana podwyżka opłat za odbiór śmieci.

Prezydent nie zabrał głosu w tej sprawie, do udzielania wyjaśnień wyznaczył prezesa Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami , Mirosława Banacha, który przyznał, że kupił nowy samochód, ponieważ stary był już awaryjny. Wybrał taki, ponieważ inne nie są dostępne na rynku.

- 31 marca ogłosiłem przetarg na zakup samochodu, nie było ofert, wiec nie został rozstrzygnięty. 6 lipca był drugi przetarg, w którym dopuściliśmy wyprzedaż powystawową. Takie wozy są tańsze niż nowe i mają niewielki przebieg. Tym razem wpłynęła jedna oferta. Koszt zakupu wyniósł 195 tysięcy złotych. Spółka nie może kupić z wolnej ręki, musimy ogłosić przetarg. Zakup nie był konsultowany z władzami miasta, a wykorzystano go na atak prezydenta - mówił Mirosław Banach.

Tłumaczył, że zakup był trudny, ponieważ w salonach nie ma samochodów i nie startują one w przetargach. - Proszę iść do salonu i spróbować kupić samochód. Nie startują one w przetargach bo nie są w stanie dostarczyć auta w terminie, a nie chcą płacić kar. Samochód ma być bezpieczny i bezawaryjny. Samochody w graniach 100-150 tysięcy złotych praktycznie nie są dostępne dla firm, które muszą ogłosić przetarg, ponieważ są kupowane na pniu za gotówkę przez osoby prywatne. Dla firm zostają droższe z nieco lepszym wyposażeniem.

Dodał, że potrzebował takiego wozu, bo jednoosobowy zarząd spółki, który stanowi prezes obsługuje 400 tysięcy mieszkańców, a samochód to jego biuro.

Radni wszystkich opcji wyśmiali te tłumaczenia.
- Czasem milczenie jest zlotem. Dobry samochód można kupić nawet za 20 tysięcy złotych – stwierdził Jarosław Karyś, przewodniczący Rady Miasta.

- To się nie broni – dodała Katarzyna Czech – Kruczek, wiceprzewodnicząca Rady Miasta.

- Dobrą markę pan wybrał, ale swojej zamiłowania do motoryzacji proszę realizować za swoje pieniądze – mówił Kamil Suchański, przewodniczący Klubu Radnych Bezpartyjni i Niezależni.

Marcin Stępniewski (Prawo i Sprawiedliwość) uznał, że prezydent powinien skierować sprawę zakupu samochodu przez Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami do prokuratury, ponieważ warunki przetargu były kopią opisu samochodu z katalogu volvo, co ma świadczyć o ogłoszeniu przetargu pod konkretny wóz.

Padł też głos, aby prezes podał się do dymisji. - W ramach autorefleksji powinien się pan podać do dymisji. Ogłosił pan przetarg na konkretny wóz i dziwi się, że była tylko jedna oferta – dodał Maciej Bursztein (Bezpartyjni i Niezależni).

- Takie sytuacje są niedopuszczalne i apeluję do prezydenta, żeby wyciągnąć konsekwencje. 100 tysięcy czy 50 tysięcy można było zaoszczędzić na tym zakupie i przekazać pieniądze w formie dywidendy do miasta. Apeluję o sprawdzenie innych wydatków w tej firmie i w innych spółkach - dodał Michał Braun, przewodniczący Klubu Koalicji Obywatelskiej.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Materiał oryginalny: Prezes miejskiej spółki w Kielc kupił luksusowy samochód za pieniądze podatników. Czy poda się do dymisji? - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krystyna z Rynku
Skodę Octavię mógł kupić to się łajzie ze słomą w butach Volvo zamarzyło. Już miał przykład z Audi Lubawskiego, które sam wąsaty po latach przyznał że to był autobłąd jego kadencji.

I jeszcze to tłumaczenie że obsługuje 400 tys. mieszkańców, to co te odpady wozi tym Volvo za 195 tys. zł. Szkoda że nie powiedział że to tylko po 50 gr od łebka, a jemu z żoną będzie przyjemnie wozić się po wsi do kościółka.

Brak instynktu samozachowawczego.
Dodaj ogłoszenie