Premierze, ale jak przeżyć te 10 lat?

Adam Buła
Adam Buła
Adam Buła Fot. Polskapresse
Ujawniony przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego plan dla Polski jest dobry, zły albo taki sobie. Roztrząsanie tej kwestii jest jednak zadaniem tak samo teoretycznym jak jego ogłoszenie.

Po pierwsze, rzuca się w oczy całkowity brak odniesienia do tzw. czasoprzestrzeni. Być może PiS, jak się słyszy, ma taki plan, że jak na jesieni w Polskę uderzy kryzys, to zaraz potem PiS uderzy w PO i dojdzie do władzy, by wcielać w życie swój plan. Jeśli tak, to w wystąpieniu prezesa nie było jednego słowa o czekającej nas, realnej, kryzysowej rzeczywistości. Inaczej mówiąc, katastrofa gospodarcza, dzięki której udaje się Kaczyńskiemu szybko obalić Tuska, oznacza kłopoty dla Polski o skali gdzieś między problemami Portugalii a Grecji. A wtedy program stworzenia 1,2 mln nowych miejsc pracy w ciągu 10 lat brzmi skromniej, gdy odnieść je nie do dzisiejszych 2, ale 3 czy 4 mln bezrobotnych Polaków. Dlatego fajnie, że prezes wie, jak mamy żyć w ogóle. Ale dziś bardziej pilna wydaje się odpowiedź na pytanie: jak przeżyć najbliższe miesiące.

Zajęty w niedzielę graniem w piłkę premier Tusk zapowiedział tylko, że do środy rząd spróbuje zmonetyzować postulaty z
programu PiS. Bo to rzeczywiście druga rzecz, której najbardziej zabrakło w wystąpieniu prezesa Kaczyńskiego: całkowity brak liczb. A właściwie coś gorszego - tylko jeden z pomysłów zgłoszonych w niedzielę odnosił się do strony przychodowej budżetu: postulat podatku obrotowego dla wielkich sieci handlowych i banków. Wszystkie inne oznaczają większe wydatki lub mniejsze wpływy. Jakie, o ile, czym zastąpione? I znów: mamy w Europie kryzys zbyt zadłużonych, zbyt słabych gospodarek. Politycy od 4 lat rzucają się w nim między pokusą drukowania pustych pieniędzy dla doraźnego pobudzenia wzrostu a radykalnym cięciem wydatków dla ucieczki z zadłużeniowej pętli. A program PiS: co PiS zrobi w grudniu, miesiąc po obaleniu rządu Tuska, w samym środku kolejnego uderzenia finansowej, światowej zawieruchy? Zajmie się likwidacją gimnazjów, bo to z exposé Kaczyńskiego punkt nie tylko konkretny, ale zyskujący ponadpartyjną przychylność.

Oczywiście, to dobrze, że partia opozycyjna ma wizję zmian Polski na 10 lat, na dwie kadencje swoich możliwych rządów. Jeśli jednak na dziś jej aktywność ma się ograniczać do czekania, aż "generał kryzys" zdziesiątkuje poparcie dla rządu Tuska, to myślę, że ludzie, którzy za to zapłacą, mogą na koniec dokonać bardziej radykalnych zmian. Raz na zawsze kończąc i z PO, i z PiS. Kryzysowo - PO-PiS-owo.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

31 węzłowy Burke
częściowo słusznie. Albowiem akurat Pan najmniej fąfarzy czyli bredzi w Der Timesie. Ale to Pana wybór a raczej już przymus.
M
Makaron na uszy.
Sp...ć na zmywak !
Chciało się "normalności"?
To się ma.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Premierze, ale jak przeżyć te 10 lat?
J
Jacek
Szanowny pan redaktor Buła - Lizus zadaje jak zwykle głupie pytanie. Pytanie powinno brzmieć jak przeżyć pod rządami PO?
Dodaj ogłoszenie