Premier League walczy z pandemią, ale straciła już 2 miliardy funtów

Filip Bares
Filip Bares
JUSTIN TALLIS/AFP/East News
Udostępnij:
Nowy wariant Covid-19, Omicron, terroryzuje Wyspy Brytyjskie. W efekcie, w miniony weekend odwołano aż sześć z dziesięciu zaplanowanych spotkań Premier League. Przed Boxing Day nie napawa to optymizmem.

Prezes English Football League Rick Parry, który opiekuje się 72 klubami poniżej Premier League, mówił o dziurze w finansach swoich klubów wynoszącej 200 milionów funtów. Szef Premier League Richard Masters twierdzi za to, że COVID-19 kosztował jego drużyny już 2 miliardy funtów w postaci utraconych przychodów. W tym 330 milionów funtów rabatu dla nadawców telewizyjnych. Ile dokładnie angielskie kluby straciły, nie wiemy, ale to zapewne nie koniec. Między 13 a 20 grudnia wykryto aż 90 pozytywnych przypadków wśród piłkarzy; dla porównania między sierpniem a 5 grudnia wykryto ich 100. Teraz zagrożone jest brytyjskie święto piłkarskie, czyli Boxing Day 26 grudnia.

Początkowo pojawił się pomysł o odwołaniu meczów z poprzedniego tygodnia, by nie tylko uratować Boxing Day, ale i mecze FA Cup, które są zaplanowane na początku stycznia. Z takim pomysłem wyszedł m.in. Thomas Frank, trener Brentford, w którym aż 13 osób z pierwszej drużyny i sztabu miało pozytywne wyniki testu na Covid-19. Mecz tego zespołu z Southamptonem został odwołany. Zdaniem ekspertów, takie rozwiązanie nie przyniosłoby jednak oczekiwanych rezultatów. Nawet po dwutygodniowym lockdownie na terenie całego kraju, mecze piłkarskie nie odbywałyby się przecież bez ryzyka zakażenia.

Premier League i EFL wydały oświadczenia, w których poinformowały, że zamierzają kontynuować rozgrywki. Drużyny z różnych lig są sfrustrowane faktem, że nie ma jasnych i zdefiniowanych zasad dotyczących tego, ile osób w klubie musi mieć pozytywny wynik testu, aby mecz został odwołany.

- Przeczytałem zasady i od razu o nich zapomniałem, bo jest ich tak dużo - tłumaczy trener Chelsea Thomas Tuchel.

Umieszczenie drużyn w hotelach na kwarantannie mogłoby być bardziej skuteczne niż przerwa w grze, ale trudno wyobrazić sobie piłkarzy akceptujących taki scenariusz - zwłaszcza w okresie świątecznym i po tym, jak koszykarze NBA mieli dość bańki w Disneylandzie.

Plan A to oczywiście kontynuowanie zawodów, przy jednoczesnym nakłanianiu klubów do zaostrzenia i przestrzegania protokołów, ale o to coraz trudniej. W meczu z Chelsea Everton miał tylko 7 z 9 zmienników na ławce, w tym dwóch bramkarzy. Zaraz możemy dojść więc do momentu, w którym zespoły nie będą miały kogo wystawić na mecze pucharowe. A przecież po drodze jest jeszcze Puchar Narodów Afryki. Powoli zaczyna też brakować terminów na rozegranie zaległych spotkań...

Cokolwiek wymyśli liga i tak nie zadowoli wszystkich.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie