Prawdziwa "czarna dziura", czyli kulisy życia Stephena...

    Prawdziwa "czarna dziura", czyli kulisy życia Stephena Hawkinga

    Jane Wilde

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jane Wilde, pierwsza żona wybitnego astrofizyka i kosmologa, w przeddzień premiery jego wspomnień i po 18 latach od ich rozwodu otwarcie mówi, jak sława i choroba Hawkinga pchnęła ich rodzinę w otchłań ciemnej rozpaczy. "The Times""
    Stephen Hawking

    Stephen Hawking ©AP/EAST NEWS

    Pewnego zwykłego dnia pojawił się w moim życiu z tym swoim zawadiackim uśmiechem i spojrzał na mnie absolutnie pięknymi oczami - tak pierwsze spotkanie ze Stephenem Hawkingiem wspomina dziś jego pierwsza żona Jane Wilde.

    Poznali się podczas jego studiów w Cambridge. Hawking był wówczas początkującym fizykiem i dopiero zaczynał obserwować u siebie pierwsze symptomy tego, co miało być potem zdiagnozowane jako stwardnienie zanikowe boczne. To właśnie ten stan przykuł go do wózka na prawie pół wieku i sprawił, że genialny fizyk nie może mówić bez specjalnego syntezatora mowy.

    CZYTAJ TAKŻE: Stephen Hawking alarmuje: Jeśli ludzkość chce przetrwać, musi opuścić Ziemię

    W ciągu kilku lat od ich ślubu - podczas którego zresztą Hawking już wspierał się o lasce - on zyskuje światową sławę za swoje teorie dotyczące powstania wszechświata. - Steven miał jakby dwie twarze - zdradza. - Jeden to był taki wielki bohater, który pokonał swoją chorobę i żył pełnią życia, pracował, odnosił sukcesy, podróżował, miał rodzinę. Drugi był słabym człowiekiem,
    którego przerażała własna słabość i niedołężność. To ten drugi Steven właśnie zepchnął naszą rodzinę w czarną dziurę.

    Przestaliśmy być szczęśliwi, choć wcześniej naprawdę było nam ze sobą dobrze - tak w dokumentalnym filmie, którego premierę zaplanowano na jesień, by zbiegła się ona z wyznaczoną na 10 września publikacją wspomnień Hawkinga, jego była żona i matka jego trojga dzieci przedstawia powody, dla których rozpadło się ich małżeństwo.

    CZYTAJ TAKŻE: "Moja krótka historia" Stephena Hawkinga. Genialny naukowiec opowiada o swoim życiu

    Dokument, który widzowie zobaczą już za kilkanaście tygodni, jest szczerym wglądem w życie Hawkinga, począwszy od jego dzieciństwa. Jest też bardzo osobisty. Naukowiec w jednej ze scen wprost mówi: - Czasem zastanawiam się, czy jestem bardziej znany z tego, że jestem niepełnosprawny i nieuleczalnie chory, czy jednak bardziej wpłynęły na to moje odkrycia.

    CZYTAJ TAKŻE: Stephen Hawking jest ateistą, chociaż nie wyklucza, że Bóg istnieje [ROZMOWA]

    - Stephen w młodości zawsze o coś pytał i zawsze coś robił. Kiedy tata zbudował mi domek dla lalek, Stephen zainstalował w nim kanalizację i oświetlenie. Odkąd pamiętam, zależało mu, by być najlepszym w każdej rzeczy, której wykonania się podjął - śmieje się siostra fizyka Mary Hawking.

    Nikt nie był więc zaskoczony, kiedy młody Stephen po skończeniu szkoły średniej dostał się na Oksford, by zgłębiać tam nauki przyrodnicze. - Kiedy się o tym dowiedziałem, jasne dla mnie było, że wszyscy, cała moja rodzina, będzie oczekiwała ode mnie sukcesów - mówi Hawking. - To oznaczało, że musiałem ciężko pracować. Ale ciężka praca mogła uczynić ze mnie szarego, przeciętnego człowieka, a to najgorsze słowo w słowniku Oksfordu. Zamiast pracować zatem już na początku studiów dołączyłem do klubu wioślarskiego, co z kolei doprowadziło mnie do mojej ulubionej aktywności w tamtym czasie - imprezowania. Na pracę, naukę poświęcałem może godzinę dziennie. Nie jestem dziś z tego dumny, ale wówczas byłem przez to bardzo szczęśliwy.
    « 2

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Człowieczeństwo i geniusz

    gonzo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Geniusze często są ułomnymi ludźmi. Nie chodzi mi o przypadki kondycji fizycznej, ale o człowieka jako takiego, w kontekście jego relacji z najbliższymi. Często, i on i oni są ofiarami tego...rozwiń całość

    Geniusze często są ułomnymi ludźmi. Nie chodzi mi o przypadki kondycji fizycznej, ale o człowieka jako takiego, w kontekście jego relacji z najbliższymi. Często, i on i oni są ofiarami tego geniuszu. Jaki naprawdę był dotychczas Hawking, bez uprzedzeń opisuje w swojej książce "Podróż ku nieskończoności" jego pierwsza żona. A potwierdzą to przyjaciele rodziny, lecz nie pieczeniarze żerujący na jego sławie. Rola tej kochającej kobiety w karierze jej męża i wychowaniu ich dzieci jest nie do przecenienia, choć on sam nie dał jej tego odczuć, ani zauważyć tego dla sławnego otoczenia.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To raczej nieszczęśliwy człowiek

    Karol (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 34 / 44

    Jestem przekonany, że dobry Bóg czeka i dalej czeka, aby ten uzdolniony człowiek, który zastanawia się nad cudownym Wszechświatem i próbuje go zrozumieć, wreszcie uświadomił sobie o Jego istnieniu...rozwiń całość

    Jestem przekonany, że dobry Bóg czeka i dalej czeka, aby ten uzdolniony człowiek, który zastanawia się nad cudownym Wszechświatem i próbuje go zrozumieć, wreszcie uświadomił sobie o Jego istnieniu jako Stwórcy wszystkiego... zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .

    dobry Bóg (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 32 / 13

    Absolutnie nie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szkoda, że o takich ludziach, tak mało mówi się w szkołach...

    JA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 35 / 11

    Hawking to bez wątpienia jeden z najwspanialszych ludzi jacy chodzili po tej planecie! Bezdyskusyjny geniusz. Szkoda, że o takich ludziach, tak mało mówi się w szkołach...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czyżby?

    gonzo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Geniusz tak, ale na pewno nie człowiek. Podobni wielcy "ludzie" jak np. Einstein, Schroedinger, Oppenheimer, Mozart nie byli, delikatnie mówiąc, przyjemni w pożyciu jako ludzie. Poza tym, jak...rozwiń całość

    Geniusz tak, ale na pewno nie człowiek. Podobni wielcy "ludzie" jak np. Einstein, Schroedinger, Oppenheimer, Mozart nie byli, delikatnie mówiąc, przyjemni w pożyciu jako ludzie. Poza tym, jak ludzkość odczuwa praktycznie odkrycia Hawkinga, czyli - co on nam dał, co nasze życie uczyniłoby znośniejszym? Mówić w szkole o Hawkingu, to mówić o czym? Jeśli nawet "chodził" po tej planecie, to najczęściej był noszony przez ludzi, którzy go kochali, a byli wg niego niewiele warci.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ale za to w gimnazjach są 2 godziny tygodniowo religii

    Giordano Bruno (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 22

    Wystarczy aby dzieciątka wiedziały o świecie dokładnie tyle ile potrzeba..

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo