18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Pozwalasz gościom pluć na podłogę?

Paweł Zarzeczny
Czy jakby gość przyszedł do was i pluł na podłogę, gasił pety w talerzu i wrzeszczał przy słuchaniu wspomnień babci - dalibyście mu na to przyzwolenie? No, raczej nie. To moja odpowiedź, dlaczego Rosjanie zostali w Warszawie, oględnie mówiąc, przyjęci przez część społeczeństwa nieprzychylnie.

Putinie, kagiebisto kochany, nie tylko gospodarz odpowiada za poziom, jak raczyłeś pouczyć Tuska, gość też powinien się zachować. Na przykład ubrać odpowiednio. Na pewno nie w sierpa i młota, jak hołota, i nie w rzezimieszka z nożem i wywieszać w centrum Polski, na gruzach miasta skazanego przez Rosjan i Niemców na śmierć i zburzenie. To, co robisz, Putinie, to bezczelność. Tobie się zdaje, że my to nadal priwislanski kraj. Nie, to kraj biało-czerwony. Jest dla mnie wstydem to tylko, że Rosjan nie powstrzymują polscy politycy, tylko chuligani. Ale jak rzekł kiedyś pewien poseł w brytyjskiej Izbie Gmin - gdyby właśnie nie chuligani, Anglia nigdy nie podbiłaby tylu kontynentów i nie stałaby się mocarstwem, któremu do dziś na przykład Australia i Kanada odprowadzają podatek (jak my do Watykanu). No więc pomijając, że chuligaństwo pochodzi z Wysp (nawet rdzeń jest angielski - Hooligan to był ojciec zgrai bandziorów o tym samym nazwisku), nie nasz to polski wynalazek zupełnie. Lecz do rzeczy - jak widziałem Rosjan uciekających przed Polakami (których najpierw sprowokowali, na przykład tekstem że "stewardzi we Wrocławiu zapłacili za chamstwo", to znaczy zostali skopani, bo Wielkorusom zwrócili uwagę, że nie pluje się na podłogę), tekstem oficjalnym, no, to nic dziwnego, że obudziły się demony rewanżu. Ale czy to takie dziwne? Czy w wielu polskich domach wciąż nie brzmi cisza pewnego lasku? (Jakbyście nie złapali, jak milicjanci, cisza pewnego lasku, za którą to ciszę przerywaną wystrzałami wciąż jesteśmy winni tylko my...)

Czy jakby gość przyszedł do was i pluł na podłogę, pozwolilibyście na to? To moja odpowiedź, dlaczego Rosjanie zostali przyjęci nieprzychylnie

Naprawdę, daleki jestem od generalizowania, ale biologia nakazuje pilnowania własnego terenu. Czasami objawia się to w dosyć idiotyczny sposób, jak u psów i kotów obsikujących teren (koty robią to ohydnie śmierdząco, śmierdząco, ale właśnie żeby odstraszyć). No i tak samo robi młode polskie kociarstwo. A że nie lubi Rosjan panoszących się (bo takich zwykłych, biednych jak my każdy kocha), trudno się dziwić. Radio z dumą podało, że na Okęciu wylądowało rekordowe 55 prywatnych odrzutowców… Hm, czyżby oni zrobili w Warszawie coś na kształt dawnego zlotu "Pruszkowa", tyle że z Sołncewa? Naprawdę, pokazy bogactwa (na koszt bandycko i wrogo sprywatyzowanego kraju, własnego) i buty - nie mogą się akurat w Polsce dobrze skończyć. Błąd tylko taki może, że nie dość że Rosjanom nie zakazano marszu (mówiąc im to, czego oni są nauczeni od dziecka - nielzja, nie nada, i oni by posłuchali, tylko taki język rozumieją), nie rozproszono tłumu, pozwolono wieszać chamskie w wydźwięku flagi i że większości kiboli tamtejszych nie wstrzymano już na granicach - jak legionistów w drodze do Moskwy na mecz ze Spartakiem. Postali Polacy osiem godzin na granicy, ochłonęli i zawrócili - bo inaczej mielibyśmy jak nic starcia na placu Czerwonym, i wtedy to my byśmy uciekali… No, ale niech autorytety mówią, co chcą - pamiętajcie, mądrale, że ulica myśli jednak inaczej. Ale skąd wy macie znać nastroje ulicy, zwykłego domu, poza przypisaniem im chamstwa… A to wy jesteście do tyłu… Popatrzcie na Ateny, Londyn, Paryż - płonęły wszystkie, i to niedawno całkiem, te kolebki demokracji, choć żyją dostatnio… Może tym ludziom, czyli nam, ludziom prostym i zwyczajnym, brakuje czegoś więcej niż tylko pieniędzy, którymi chcecie kupić nasze fabryki i nasze córki... My nie jesteśmy Chelsea Londyn. My - powinniście to wiedzieć - my nie jesteśmy na sprzedaż.

Co do Rosjan, my, ja, naprawdę nieprzypadkowo mamy o nich zdanie, jakie mamy (en masse, nie w salonie). Mianowicie mimo zabiegów Mickiewicza ("Do przyjaciół Moskali", ale biedak miał na myśli kumpli z salonów, przecież nie służbę bitą knutem i gnaną w pole, on sobie saniami jeździł i łódkami żeglował, wpływając na suchego przestwór oceanu) bliższa polskiemu postrzeganiu jest - choć mało kto to przeczytał - proza Sergiusza Piaseckiego. "Zapiski oficera Armii Czerwonej". Albo piosenki Jacka Kaczmarskiego (choć mało kto je pamięta). Albo - żeby nie było, że Polacy mają skrzywiony obraz - ballady Włodzimierza Wysockiego (tak w skrócie, także obraz sowieckiego prymitywizmu, przy którym Nikifor był Einsteinem). Także jedna z moich ulubionych powieści - oczywiście rosyjska - Władimira Wojnowicza: "Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina" (polecam, w BUW-ie powinniście znaleźć, albo tak jak ja wszystko czytałem, po rosyjsku, w samizdatach). No więc przy Czonkinie Szwejk był bardzo rozsądnym facetem... Taki to był dureń...
No dobra, jak chcecie, to przepraszajcie Rosjan, też przepraszam każdą skrzywdzoną osobę w imieniu idiotów, ale idiotyzm zazwyczaj występuje po obu stronach. Choć nie, czasem tylko po jednej. Przepraszam, że mieszam gatunki, sport z polityką i religią, zrobię taką kuchnię fusion, ale przecież gestów pojednania ze strony Polaków okupowanych 200 lat było mnóstwo. Także takich wykraczających poza bieżącą politykę. Jan Paweł II przez ćwierć wieku chciał złożyć wizytę w Rosji (a był to przecież znany podróżnik, apostoł) i spotkać się z patriarchą Rusi. I tak jak udało mu się porozumieć z Żydami, starszymi braćmi w wierze, tak z Rosjanami się nie udało nigdy. Nigdy! To są hermetycznie uodpornieni ludzie na rozumienie i obserwowanie innych, co przypominają mi dawne ruskie wagony Moskwa - Berlin (Putin nimi jeździł do pracy), w których nie wolno było otwierać okien, uchylać tylko małe okienko w kiblu (zwanym trafnie bardaszką). Smród mógł być, nie przeszkadzał, otwarcie się na innych - zakazane. W Rosji nawet więzieniem z paragrafu o domniemane szpiegostwo. I to myślenie zostało, niestety. Mimo wysiłku rosyjskiej inteligencji, biednej, niesalonowej, bliskiej Polakom. No, ale tę inteligencję obojga narodów zatłuczono w łagrach.

Rosjanie mają skrzywienie jaźni. Ta sama partia nacjonalistyczna chciałaby powrotu cara (to pod Putina, niewykluczone, że Putin sam tak sobie wymyślił, żeby co kilka lat nie musiał startować w wyborach, zazdrości na pewno Elżbiecie II sześćdziesięciolecia panowania!), no więc ta sama partia chce cara, a jednocześnie nosi… sierp i młot. Czyli czci Lenina i kompartię (z Polakami, przyznaję z bólem, trafiło się jak zwykle mnóstwo kanalii - jak zwykle, to o niektórych wciąż aktualne, opisze ich nowy Żeromski - polecam "Na probostwie w Wyszkowie", dziwnym trafem nie wśród lektur, choć to jedyne, co nieboszczykowi udało się napisać). Czczą Lenina, który cara zamordować kazał i wszystkich jego krewnych, tak by nawet jeden gen Romanowów nie ocalał… No, ale Rosjanie świadomi w swej masie tego nie są, cóż, od Konina Azja się zaczyna… No i nagle - głupia to symbolika - orientują się, wreszcie muszą, że na linii Wisły jest jakaś umowna granica absurdu, walonek, pepeszy na drucie, koszuli nocnej zamiast sukni, no i plucia na podłogę, gdy się jest w gościach...

Ha, głupi ten artykuł, jak autor (to piszę, by wam ułatwić przełknięcie niestrawnego dania i - fachowo - zredukowanie poznawczego dysonansu). Mam wielu takich krytyków wśród przyjaciółek. Jedna - że jestem narcyzem (a ty pokrzywą!). Druga, że ze mnie cymbał brzmiący, cóż z tego, że inteligentny, gdy bez pokory i wrażliwości... Gdyby mi na tych opiniach nie zależało, bym ich nie cytował… Czyż, damo, wiesz, że Narcyz przeglądał się w źródełku nie dla podziwiania samego siebie, tylko zapewne dla innego postrzegania świata, inaczej by siebie przecież nie zobaczył, ty, nie będąc Narcyzem, nigdy nie wiedziałabyś, jaki masz kolor oczu! A czy brak mi pokory? Zważywszy, że całe życie jestem czyimś służącym i nigdy się nie zbuntowałem, no, to czyż większy dowód pokory dać można? Że utrzymuję z osiem istot, pracuję całe życie siedem dni w tygodniu, nigdy nie miałem wolnej niedzieli, w weekendy wstaję o 4.30, żeby spać mogli inni, pracuję, żeby nie pracować mogli inni - to nie jest pokora? A co do wrażliwości - nikt tyle co ja łez nie wypłakał. Tylko są łzy, których nie widać, które ranią nie twarz, tylko serce. To są krwawe łzy. Napisałem tej pani: Jestem sto razy bardziej wrażliwy, niż wszyscy sądzicie, sto razy bardziej. Tyle że noszę maskę, żebyście nie byli w stanie zranić mnie jeszcze bardziej, niż próbowaliście do tej pory. A tej maski nie zdejmuję, bo nie ma dla kogo...

Choć coś się na horyzoncie przejaśnia, poznałem anioła, ale ponieważ nie jestem głupi - wiem, że to moja kolejna w życiu pułapka. Po której jak zwykle będę płakał. I jak zwykle, niewidocznie.

Aha, frajda w czwartek, Komisja Sportu w Sejmie przez aklamację przyjęła uchwałę, by Stadion Narodowy nazwać imieniem Kazimierza Górskiego, człowieka, który zastąpił nie tylko mi Ojca. Szkoda, że tak późno, szybko się żeście durnie obudzili, ale lepiej późno niż wcale (ciekawe, który z posłów zaprotestuje, że nie jest durniem, i jak to w sądzie uzasadni, bo ja z łatwością, że jest). Ostatnio pisałem o tym i napomknąłem, że kiedyś, jak Kazio umierał, zrobiliśmy mu zdjęcia, dać wiecznej rzeczy pamiątkę. I że Grzesiek Jankowski, wtedy mój szef z "Faktu", wysupłał kasę (było to 10 tys., przynajmniej rodzina miała na pogrzeb!), ale fotek nie dał, zbyt były tragiczne. I że nie dał, choć dla zwiększenia nakładu dałby każdą fotkę. No i nagle dostaję mejla. Przyznaję, jeden z ciekawszych, jakie ostatnio dostałem. Nie, że od szefa największego medium dla ludu w Polsce, właściwie takiego Turowicza a'rebours... Tylko od Czytelnika, który chyba za narcyza mnie nie uważa...
"Przeczytałem w sobotę Twój felieton w »Polsce«. Już nie pamiętam tej sytuacji ze zdjęciami Kazimierza Gorskiego. Ale - przyznaje - zrobiło mi sie milo. Chciałbym tylko sprostować jedną rzecz - nie każdą fotkę dajemy, żeby podnieść nakład :-))).
Nakład to ważna sprawa, ale nie za każdą cenę. Nie chce Ci sie podlizywać, ale dla Twoich tekstów odkładam sobie na weekend każde piątkowe wydanie »Polski«. Co prawda, nie zawsze wszystko rozumiem. Bo skaczesz czasem strasznie po różnych watkach. Ale naprawdę świetnie sie Ciebie czyta. A odkąd masz cala stronę to musze sobie donieść drugie piwo z lodówki - tyle czytania :-))) Pozdrawiam serdecznie".

Ha, zrobiło mi się miło, bo to jednak konkurencja, zresztą Grzesiek mnie przyjmował do pracy i zwalniał - do dziś nie wiem czemu, choć miało to związek z... piłką nożną. Przyprowadziłem mu do redakcji Leo Beenhakkera, wówczas półboga, i Listkiewicza, podarowałem jego namiestnikowi Krasowskiemu (gościł nas chivasem i cygarami, ale jak zwykle piłem tylko ja) koszulkę Smolarka Ebiego, bohatera narodowego z odręcznym autografem dla córki, no i mnie wywalili. Bo... zapatrzyli się w bożka Leo chyba, który rzekomo miał być niezadowolony z wizyty i skrzywiony po rozmowie ze mną (a kazali zrobić trzy wywiady po dwie kolumny). Zapytałem więc na wstępie, czy mając 65 lat, nie powinien odpocząć, bo u nas się w tym wieku idzie na emeryturę, a dziadek się skrzywił - miał w Polsce młodą przyjaciółeczkę i strugał młodzieniaszka... No dobra, wywalili mnie tego samego wieczora, to znaczy próbowali, bo ja akurat zachorowałem, a jak wyzdrowiałem, to zwolniłem się sam, do... "Polski". Bóg istnieje. I Paweł Fąfara (choć mógłby zacząć wreszcie przyzwoicie dotować kulturę narodową, tak sądzę).

Ale tak naprawdę to wywalili mnie dlatego, że wyrwałem najlepszą laskę od Springera, czyli jakąś taką najlepszą z tysiąca, na którą wszyscy szefowie mieli apetyt, podwładni też. I jakieś dwa lata żeśmy byli zgodną parą, potem wyekwipowałem ją na przyszłość i dokonałem - odwrotnie jak Smuda - zmian. Ale, jak to ja, sprytnie dałem się porzucić, by udawać skrzywdzonego, tak mam, przyznaję bez bicia.

No więc warto było czasem pobrykać, nawet kosztem porażek, i tych łez wykrwawionych, i tych udawanych.

A rozpisałem się tak, żeby Grześ wypił to drugie piwo. Za moje zdrowie.

Jest mi teraz bardzo potrzebne. Ale jak zwykle w życiu, nie dość że dam radę, to z uśmiechem, moi kochani wrogowie. I wypić za moje nowe felietony. Bo piszę je, hm, tak napisałem Jankowskiemu:

"Co do moich tekstów - piszę je dla - jak to nazywam - górnych trzech procent, dla nielicznych, a frajdę sprawia mi to, że są wśród nich ludzie, których do siebie dopiero musiałem przekonać, to nie byli sympatycy od pierwszego wejrzenia".

Miłość od pierwszego wejrzenia - rzekłby klasyk - jest gówno warta.

Wideo

Komentarze 45

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
WarszawskaInteligencja
"ryja ci obić, to jak babrać się gównie" - cytat roku, Zarzeczny na emeryture!
P
Patriota
i idź do psychiatry
z
zniesmaczona
Beznadziejny zbitek stereotypów, zwany felietonem, autorstwa podstarzałego, nalanego narcyza. W "Fakcie" rzeczywiście do przyjęcia, ale w gazecie, która miała kiedyś tak ambitne plany? No tak, ale to było kiedyś, teraz brylują tu takie żałosne gryzipórki.
z
zniesmaczona
Beznadziejny zbitek stereotypów, zwany felietonem, autorstwa podstarzałego, nalanego narcyza. W "Fakcie" rzeczywiście do przyjęcia, ale w gazecie, która miała kiedyś tak ambitne plany? No tak, ale to było kiedyś, teraz brylują tu takie żałosne gryzipórki.
Y
Yaroslav
Bardzo fajna artykuł:) Autor oczywisty russophobe. Bardzo śmieszne:) Brawo!! Dlaczego nas tak boi? Szczerze mówiąc, ja jestem zawsze z dzieciństwa uważał polaków słowian. Praktycznie braćmi. Jak i bułgarów i serbów. Potem dorastałem. Wśród innych artykułów spotykam i polskie. Jestem bardzo zaskoczony, dlaczego masz w wielu artykułach tak wiele złości. Wydaje się to polityka państwa. Ale ona ciebie nie naniesie do dobra. Bardzo liczę na mądrość narodu polskiego. Czyżby historia niczemu nie uczy? Lepiej byłoby niemców tak bardzo się bali. Raz Europa ciebie im już oddała w 1939.
Y
Yaroslav
Bardzo fajna artykuł:) Autor oczywisty russophobe. Bardzo śmieszne:) Brawo!! Dlaczego nas tak boi? Szczerze mówiąc, ja jestem zawsze z dzieciństwa uważał polaków słowian. Praktycznie braćmi. Jak i bułgarów i serbów. Potem dorastałem. Wśród innych artykułów spotykam i polskie. Jestem bardzo zaskoczony, dlaczego masz w wielu artykułach tak wiele złości. Wydaje się to polityka państwa. Ale ona ciebie nie naniesie do dobra. Bardzo liczę na mądrość narodu polskiego. Czyżby historia niczemu nie uczy? Lepiej byłoby niemców tak bardzo się bali. Raz Europa ciebie im już oddała w 1939.
е
е
A
Adam
ryja ci obić, to jak babrać się gównie
B
BOB
mysle ze ten komentarza to kwisntescencja moich odczuc, jak nas truaktuje Putinolan i ich namiestnicy w prywislanskim kraju, A nie jestem rusufobem bo biegle wladam rosyjskim i mam wielu znajomych stamtad pochodzacych ALE TU NAD WISLA JEST POLSKA i obowiazuja pewne normy kultury europejskiej a nie peniskotowej
b
bbb
efekt nauczania wg wzorcow obecnej minister edukacji i jej mistrza donaldinia, Wysil choc troche te dwie szare komorki co ci zostaly to zrozumiesz
P
Palikniot
A na to wszystko z loży honorowej na każdym meczu patrzył prezydent Komorowski, premier Tusk i cały rząd. Czy to Euro było dla kibiców czy dla polityków do lansowania się
r
rybka
Prymitywna oszukańcza argumentacja, granicząca z chamstwem. To podsumowanie pekstu tego "felietonisty". Dziwię się, że takie teksty mogą być zamieszczane w poważnej gazecie. Co ma wspólnego angielski hooligan ze strzałami w cichym katyńskim lasku? to samo co pan Zarzeczny z prostymi ludźmi do których w porywie swojego kibolskiego patriotyzmu się zapisuje. Coraz bliżej Maciarewicza - gratuliuje
A
Adam
Bandyci napadli na zwyklych rosyjskich kibiców. Na rodziny z dzieciakiem ( sam widziałem jak wyrywali szaliki kobitce wtedy gdy mąż bronił dzieciaka) z pałami i zamaskowani.
A pan próbuje tych bandytów bronic ?

Wstyd , wstyd i primitywna argumentacja.
)))
Autor uzasadnia polskich chuliganów, bo w radzieckich pociągów, nie wolno mu było, aby otworzyć okno. Bardzo mocny argument. W Rosji też oczywiście są idiotami-nacjonaliści. Niektóre z nich także pisać artykuły w gazetach. Jest oczywiste, że i autor - bracia. Może nawet koledzy Słowianie. )))
M
Myśliciel
Może być Pan pewny, że będzie mieć Pan dla kogo pisać. Podpisuje się pod prenumeratą...
Proszę nie przejmować się idiotami wypisującymi te głupie komentarze w pełni się z Panem zgadzam.
Nie wiem czy ktoś inny byłby w stanie napisać tak dobry artykuł !!! Czuje, że wyczerpał Pan temat całkowicie :))))
ZDROWIE !!!
Dodaj ogłoszenie