18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Powyborcze rozrachunki w Platformie Obywatelskiej. Wrze w Krakowie i Szczecinie

Redakcja
Od dawna wiadomo, że Raś walczy głównie z Jarosławem Gowinem
Od dawna wiadomo, że Raś walczy głównie z Jarosławem Gowinem Fot. Polskapresse
Kiedy Donald Tusk przeprowadza twardą ręką porządki na górze partii, manifestując swoją powyborczą siłę w PO, na własne rozliczenia z partyjnymi konkurentami na fali wyborów liczą niektórzy lokalni liderzy partii. Najbardziej gorąco jest w Szczecinie i Krakowie, gdzie po kampanii ze zdwojoną siłą wybuchają stare konflikty.

Ostatnia środa z pewnością nie była miła dla szefa szczecińskiej PO i eurodeputowanego Sławomira Nitrasa. Na posiedzeniu powiatowego zarządu w sprawie kampanii wyborczej posypały się postulaty odwołania go z funkcji. Powód? Część działaczy twierdzi, że Nitras jako szef w ogóle nie angażował się w kampanię, nie wspierał swoich kandydatów. Co więcej, działał na szkodę tamtejszego kandydata PO do Senatu Norberta Obryckiego, bo poparł jego konkurenta Longina Komołowskiego. Na posiedzeniu nie było szefa całej zachodniopomorskiej Platformy i wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego, który w tym czasie był w Warszawie.

CZYTAJ TEŻ: Tusk rozprawia się z ''wewnętrzną opozycją'' w PO. ''Atmosfera stężała''

Tak w Szczecinie, jak w Krakowie władze mogą się zmienić. Ale gorąco jest też w PO w Gorzowie i Łodzi

Od dawna wiadomo jednak, że konflikt przebiega właśnie na linii Nitras - Gawłowski. Szef szczecińskiej PO miał chcieć wrócić z europarlamentu i startować znów do Sejmu, ale nie zgodził się na to właśnie Gawłowski. To on - według Nitrasa - faktycznie stoi za próbą wypchnięcia go z fotela szefa w Szczecinie. - Czy to ja go namówiłem, żeby poparł Komołowskiego?! - broni się Gawłowski. - Nie jest tajemnicą, że szefowie kół wręcz skarżyli się, że zanosili podpisy z poparciem dla naszego kandydata do Senatu, a potem one tajemniczo ginęły. Sławomir Nitras w całej kampanii nawet nie kiwnął palcem, a potem się tłumaczył, że nikt go o to nie prosił. Ludzie się w końcu wkurzyli i powiedzieli: dość - mówi szef zachodniopomorskiej PO. Nitras odpiera zarzuty, twierdząc, że wcale Komołowskiego nie poparł, a jedynie pojawił się na jednym spotkaniu z nim na prośbę szefowej Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys. Komołowski jest szefem stowarzyszenia Wspólnota Polska, w której Nitras działał. Co będzie dalej ze szczecińską PO? - Jeżeli jest tak, że ludzie mają go rzeczywiście powyżej dziurek w nosie, to powinien sam honorowo odejść. Jeśli nie, nie wiem jeszcze, co zrobię. Może zebrać się nadzwyczajny zjazd szczecińskiej Platformy, a być może będzie trzeba się zastanowić nad wprowadzeniem zarządu komisarycznego - odpowiada Gawłowski. Smaczku całej historii dodaje fakt, że Nitras i Gawłowski to dawni polityczni przyjaciele.

CZYTAJ TEŻ: Tusk i Pawlak wezwani przez prezydenta. O co pytał Komorowski?

Tak określić nie można z pewnością tych, którzy walczą w Krakowie, gdzie po wyborach powstała podobna sytuacja jak w Szczecinie. Również tam wybory stały się pretekstem do otwarcia nowej odsłony walk wewnątrzpartyjnych. I też tam istnieje możliwość, że zostanie wprowadzony zarząd komisaryczny w partii. Taki pomysł rozważa szef małopolskiej Platformy Ireneusz Raś dążący już od dłuższego czasu do odwołania przewodniczącego partii w Krakowie Łukasza Gibały. Decyzją Rasia Gibała miał w ogóle się nie znaleźć na krakowskiej liście wyborczej do Sejmu. Interweniował zarząd partii i w efekcie Gibała startował z 19. miejsca. Już w kampanii jednak dostarczył kolejnych argumentów Rasiowi. Na swoją kampanię, jak każdy kandydat z tego miejsca, dostał 1,5 tys. Tymczasem zrobił sobie tak bogatą, że ocenianą na koszt od 400 tys. do nawet miliona złotych. A do tego rozpoczął rozwieszanie plakatów, zanim jeszcze kampania formalnie się zaczęła. Teraz Państwowa Komisja Wyborcza orzekła, że było to ominięcie przepisów prawa, a koszty tej indywidualnej agitacji powinien ponieść komitet wyborczy Platformy.
Zarzuty wobec Gibały są tym mocniejsze, że - jak mówią działacze - grał w kampanii tylko na siebie, nie angażując się w kampanię całej tamtejszej partii. Co będzie? Sprawa jest na razie zawieszona. Raś potwierdza jednak, że będzie chciał "reorganizować" strukturę krakowską, a w mieście coraz częściej słychać, że w praktyce może to oznaczać właśnie wprowadzenie zarządu komisarycznego. Nie jest jednak też tajemnicą, że konflikt z Gibałą to tylko element walki na linii Ireneusz Raś - Jarosław Gowin. Ten pierwszy uważany jest za członka tzw. spółdzielni Cezarego Grabarczyka w partii. Drugi uchodzi za zwolennika frakcji Schetyny. Gowin, który w wyborach startując z trzeciego miejsca, dostał prawie dwa razy więcej głosów niż lider Raś, Gibały jednak teraz nie broni.

CZYTAJ TEŻ: Tusk rozprawia się z ''wewnętrzną opozycją'' w PO. ''Atmosfera stężała''

Gorąco jest też w gorzowskiej PO, choć problem jest inny. Tam struktury są już rozwiązane po tym, jak "Rzeczpospolita" doniosła, że koła partyjne były pompowane fikcyjnymi członkami: zapisywano do partii ludzi bez ich wiedzy. Ostatnio potwierdziła to prokuratura. A według zapowiedzi PO po jej decyzji miało dość do personalnych decyzji. Jako jeden z głównych bohaterów afery wymieniany jest poseł Witold Pahl. On sam jednak twierdzi, że wszystkie zarzuty to draństwo wymierzone w niego.

CZYTAJ TEŻ: Tusk i Pawlak wezwani przez prezydenta. O co pytał Komorowski?

Napięcie czuć też w Łodzi. I to też efekt tarć i przepychanek, które rozpoczęły się na długo przed wyborami na linii ludzi ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, stronników Donalda Tuska i w końcu Grzegorza Schetyny. Tamtejszą PO mocno trzymają ludzie Grabarczyka, który z Łodzi pochodzi. Problem w tym, że w wyborach liczba uzyskanych głosów ministra infrastruktury znokautował minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który startował dopiero z trzeciego miejsca. Do żadnych przetasowań w partii na razie nie dojdzie, ale już się spekuluje, że to zwycięstwo pozwoli Kwiatkowskiemu na zbudowanie mocnego zaplecza w partii, a w konsekwencji wpłynie na osłabienie wpływów Grabarczyka.

Anna Wojciechowska

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
benia

To bedzie juz koniec PO - wkoncu !!

c
cezar

Donald Tusk chwałę za wygraną w wyborach przypisał sobie niczym wczesny Breżniew w ZSRS i mocną ręką rządzi w PO. Cała reszta potulnie wykonuje to, co wódz każe. Nawet jeszcze do niedawna - wydawałoby się - pewny siebie, określany jako opozycjonista wobec szefa partii marszałek Grzegorz Schetyna, wymawiając się urlopem, ucieka ze sceny i ustępuje miejsca Ewie Kopacz, która szefowi rządu nie podskoczy. - Ja jestem do dyspozycji, premier o tym wie. Spokojnie czekam na koncepcję, na program, a także na propozycje personalne - stwierdził Schetyna, przyznając, że jego niezależność czy rola opozycjonisty wobec Tuska wewnątrz PO, jaką mu przypisywano, zwłaszcza po tym, jak skrytykował rząd za zbyt późną reakcję na raport MAK, była mocno przesadzona. Głos decydujący, jak widać, należy do Tuska, a każdy, kto się wychyli, zostaje skrócony o głowę... no może w tym wypadku raczej o laskę marszałkowską i jedzie na urlop lizać rany.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Powyborcze rozrachunki w Platformie Obywatelskiej. Wrze w Krakowie i Szczecinie

X
Xer

Tylko co chwila jakiś trup wypada

Dodaj ogłoszenie