reklama

Poszukiwany nowy piłkarz od atmosfery. Sławomir Peszko będzie grał już tylko w klubie

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Zaktualizowano 
44 mecze i 2 bramki to tylko suche statystyki. Sławomir Peszko wnosił do kadry znacznie więcej, nie tylko kolorytu. Teraz atmosferę w reprezentacji będzie budował ktoś inny.

„Z całego serca i sił swoich starałem się reprezentować nasz kraj jak najlepiej. Była to ogromna duma grać z orzełkiem na piersi. Umiejętności czasami brakowało, ale na pewno nie woli walki. Dziś mówię, Dziękuję Reprezentacji Polski”. Choć większego zagrożenia otrzymania powołania w najbliższym czasie nie było, Sławomir Peszko zdecydował się oficjalnie zakończyć reprezentacyjną karierę. O decyzji fanów poinformował za pomocą Instagrama. Już wcześniej w ten sposób kontaktował się z kibicami. Nie inaczej było w przypadku brzemiennego w skutki (w postaci kary finansowej oraz długiej pauzy) faulu na Arvydasie Novikovasie czy nieudanych mistrzostw świata w Rosji. W czasie kariery fanów przepraszał kilkukrotnie. Znacznie rzadziej kolegów z drużyny, z którymi miał świetny kontakt również poza zgrupowaniami i którzy po wtorkowej decyzji wylewnie żegnali go w Internecie.

„Dziękujemy Brachu za wszystko, co zrobiłeś dla Reprezentacji Polski. Tych pięknych chwil i wspomnień nikt tobie nie zabierze. Dziękujemy” - napisał Kamil Grosicki. Nie milczał również najbardziej znany z przyjaciół Peszki - Robert Lewandowski. „Dzięki za wszystkie wspólne lata Peszkin!” Nieraz mówiono, że to właśnie dzięki dobrym układom z kapitanem, z którym znają się od czasów wspólnej gry w Lechu Poznań, pomocnik Lechii wciąż otrzymywał powołania na obozy. To zmieniło się dopiero wraz z roszadą szkoleniowca. Jerzy Brzęczek, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, nie widział w 33-latku reprezentanta.

Na 44 meczach i dwóch golach z orzełkiem na piersi zatrzymał się więc licznik pomocnika. Wcześniej występował w juniorskich kadrach, a w reprezentacji A zadebiutował w 2008 roku. Szansę otrzymał jeszcze od Leo Beenhakkera, gdy o sile zespołu stanowili Ebi Smolarek, Roger oraz Lewandowski… Mariusz. Zaproszenia na zgrupowania otrzymywał także od Franciszka Smudy, Waldemara Fornalika i oczywiście Adama Nawałki, który zabrał go na turnieje we Francji oraz Rosji.

Na nich, podobnie zresztą przez całą kadencję Nawałki, pełnił rolę rezerwowego. Na boisku pojawiał się w końcówkach, by wykonać konkretne zadania, wspomóc defensywę, przerywać ataki przeciwnika. Podstawowym zawodnikiem był jedynie za Franciszka Smudy, a mimo to na Euro 2012 nie wystąpił. Selekcjoner nie wybaczył mu wizyty w izbie wytrzeźwień. Kilka miesięcy przed organizowanym w Polsce turniejem Peszko pod wpływem alkoholu wracał z imprezy taksówką. Pokłócił się z kierowcą i nie zapłacił za kurs dzielony wraz z Marcinem Wasilewskim. Taksówkarz postraszył go policją, ostatecznie dopilnował swoich pieniędzy, a funkcjonariusze nie puścili pomocnika do domu. Trener reprezentacji, choć Peszkę znał jeszcze z czasów Kolejorza, pozostał nieugięty i nie zaprosił na najważniejszy turniej. Duży wpływ na jego decyzję miał fakt, że nie po raz pierwszy przyłapał go na piciu alkoholu. Dwa lata wcześniej, po meczu z Australią, zawiesił go na prawie rok. Wówczas wstawić się miał za nim nawet... Lukas Podolski, ale i on nie zdołał przekonać Smudy.

Wsparcia ze strony kolegów nigdy mu nie brakowało. Przez kibiców znany głównie ze słabości do alkoholu, jego obraz nakreślany przez bliższych znajomych jawił się zupełnie inaczej. Szanowany za spory dystans do siebie, jaki prezentował podczas wywiadów i względem wszystkich memów z serii - „Pół człowiek, pół litra”. Nie stronił od kontaktów z mediami, do rozmów podchodził po porażkach, a czasem również po godzinach, co nie zawsze kończyło się dobrze. Jego rozmowa z Samuelem Szczygielskim z weszlo.fm przeszła do historii polskiego futbolu.

Tak jak słynna stała się w reprezentacji funkcja budowania atmosfery. Właśnie tym w mediach usprawiedliwiano kolejne powołania zawodnika, którzy przecież w poprzednim sezonie do końca walczył o utrzymanie. Mimo nie najlepszej formy w klubie, potrafił przekonać do siebie Nawałkę. Teraz powoli traci ten dar. Odsunięty przez Piotra Stokowca, po wypełnieniu swojej kary (jesienią pomocnik pauzował 10 kolejek za faul na Novikovasie), poszukuje nowego pracodawcy. Spekulowano o transferze do Lecha Poznań, gdzie niegdyś rozwinął skrzydła, a były selekcjoner jest trenerem. Na razie jednak cisza.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Poszukiwany nowy piłkarz od atmosfery. Sławomir Peszko będzie grał już tylko w klubie - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Niech ten czlowiek juz nic wiecej nie oglasza,niech zniknie raz na zawsze.Ten czlowiek potrzebuje dobrego lekarza,zarowno od uzaleznien jak i od glowy.Prosze nie katujcie nas wiecej tym osobnikiem....

Dodaj ogłoszenie