Postępowanie w sprawie abp. Głódzia. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Sytuacja w Gdańsku jest kuriozalna

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Źle, że postępowanie dotyczące abp. Głódzia jest utajniane. Spotkałem się już z tym, że Watykan wszczynał dochodzenie, ale nigdy nie ujawnił wyniku tego dochodzenia – mówi ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

W sprawie arcybiskupa seniora Sławoja Leszka Głódzia z polecenia Watykanu od kilku tygodni ma toczyć się proces kanoniczny, którego celem jest odpowiedź na pytanie, czy hierarcha tuszował przestępstwa seksualne. Dlaczego dopiero teraz, gdy arcybiskup przeszedł na emeryturę? Czy to możliwe, że papież o zarzutach dowiedział się niedawno, po tym jak doniesienia wpłynęły wprost do Watykanu?

Jest to bardzo dziwne, bo skargi na arcybiskupa Głódzia pojawiały się już kilkanaście lat temu. Dotyczyły one nie tylko tuszowania pedofilii, ale też mobbingu wobec podległych mu księży, a także jego niemoralnych zachowań.

Widać było, że ktoś rozciąga parasol ochronny nad arcybiskupem, bo przecież on nie tylko nie ponosił żadnych konsekwencji, a wręcz awansował. Był biskupem polowym, potem biskupem warszawsko-praskim, następnie został podniesiony do godności arcybiskupa honorowego za zasługi – choć nie wiemy, za jakie. Wreszcie został metropolitą gdańskim.

Przypuszczam, że nuncjusz papieski nie tylko nie reagował na kolejne skargi, ale też najprawdopodobniej nie informował o nich Watykanu. Teraz sytuacja w Gdańsku jest kuriozalna. Przyjęto rezygnację Głódzia, której to złożenie obowiązuje każdego biskupa po upływie 75 lat, i nie wyznaczono jego następcy.

To niebywała sytuacja, bo do tej pory było w Polsce tak, że przyjęcie rezygnacji łączyło się zawsze z wyznaczeniem w tym samym dniu następcy odchodzącego biskupa. W Gdańsku mamy teraz administratora w osobie biskupa elbląskiego. Widać, że skargi wobec Głódzia były notorycznie blokowane i dopiero teraz Watykan dowiedział się o nich i podjął pewne działania.

Czytaj także

Dlaczego nie został wyznaczony nowy arcybiskup równocześnie z rezygnacją abp. Głódzia?

Mogę tylko przypuszczać.

Być może sytuacja w Gdańsku jest tak poważna, że Watykan najpierw chce dokładnie zorientować się, jaki jest stan diecezji. Chce sprawdzić, ile jest skarg wobec abp. Głódzia i jaki jest ich rodzaj, a dopiero później wyznaczony zostanie następca.

Jeśli stan diecezji jest zły, to na następcę powinien zostać wyznaczony ktoś, kto da radę tę stajnię Augiasza uporządkować. Nieoficjalnie mówi się o tym, że nie ma chętnych do tego, aby objąć diecezję po arcybiskupie Głódziu.

Jaką rolę odegrali świeccy katolicy, którzy przeciwko arcybiskupowi protestowali w Gdańsku, a w czerwcu opublikowali we włoskiej prasie list do papieża, w którym proszą go o interwencję w sprawie przypadków tuszowania przestępstw? Może świeccy katolicy wyręczyli nuncjusza w kwestii poinformowania papieża o możliwych nieprawidłowościach?

Od dawna do Watykanu nie docierają informacje o tym, co się dzieje w Polsce. Najlepszym przykładem jest sprawa abp. Juliusza Paetza sprzed 20 lat. Księża w Archidiecezji Poznańskiej pisali bezskutecznie skargi do nuncjusza, którym wówczas był abp Józef Kowalczyk, późniejszy prymas Polski, obecnie na emeryturze. On nie tylko nie reagował na skargi, blokował je i nie przekazywał ich do Watykanu, ale też ujawnił ich treść Paetzowi, w stosunku do którego były one formułowane.

Dopiero w 2001 r. świecka osoba, Wanda Półtawska, poproszona przez księży z Poznania, przewiozła ich list do Jana Pawła II. Dzięki temu papież dowiedział się o sprawie i wysłał komisję do Poznania.

To pokazuje, że mur, który odgradzał Jana Pawła II, ale też odgradza obecnego papieża Franciszka od informacji, jest bardzo szczelny. Działania ludzi świeckich, w tym dziennikarzy, ale też tych księży, którzy sami docierają do papieża czy struktur watykańskich, powodują, że pewne sprawy przebijają przez ten mur.

Niestety, kolejni nuncjusze, w tym ten obecny, nie reagują na niepokojące sygnały. Tak być nie powinno, to wymaga głębokiej reformy.

Czytaj także

Dlaczego ta reforma nie jest przeprowadzana? Dlaczego papież utrzymuje na stanowisku nuncjusza, który – jak ksiądz mówi – nie reaguje na skargi, a więc właściwie nie wykonuje swoich obowiązków?

Trudno powiedzieć, ale sytuacja rzeczywiście jest bardzo poważna. Józef Kowalczyk był nuncjuszem 22 lata, to jest rekord w skali światowej. Wątpliwości budziło też to, że nuncjuszem został Polak, który był bliskim kolegą tych, na których się skarżono.

Potem zaczęto mianować na nuncjuszy Włochów. Obecnie nuncjuszem w Polsce jest drugi z kolei Włoch, ale nie widać po jego działaniach, że jest skłonny do wyjaśniania spraw budzących wątpliwości. Jestem bardzo krytyczny wobec jego postawy. Krytyczni są też ci, którzy bezskutecznie proszą go o interwencję.

Przecież nuncjusz powinien być uchem i okiem papieża w danym kraju. Tymczasem spraw, które ja znam, a które były wysyłane do nuncjatury, jest bardzo dużo. Przepadały w niej jak kamienie w wodzie.

Księża z archidiecezji gdańskiej, którzy zarzucają abp. Głódziowi mobbing i którzy bezskutecznie prosili nuncjusza o wyjaśnienie ich sprawy, może nie powinni w ogóle zgłaszać się do nuncjatury?

Jeśli ktoś zgłasza się do mnie ze skargą na duchownego, to ja nie wysyłam tej sprawy do nuncjatury. Uważam, że to nie ma sensu. Od razu wysyłam ją do Watykanu, choć oczywiście nie mam pewności, czy Watykan podejmie działanie.

A muszę przyznać, że zgłasza się do mnie wiele osób. Tych spraw są już dziesiątki. Przy pomocy zaprzyjaźnionych prawników opracowuję te sprawy i wysyłam do Watykanu. Mówię zaprzyjaźnionych, bo przecież ja nie prowadzę żadnej instytucji, która zajmuje się sprawami pedofilii, reaguję tylko na to, co jest mi zgłaszane.

Mogę też podać pozytywny przykład. Zwrócił się do mnie młody człowiek, który był molestowany w diecezji sandomierskiej. Ani poprzedni biskup, ani obecny, nie zareagował w odpowiedni sposób. Napisałem do księdza prymasa, który odesłał sprawę do nuncjatury i arcybiskupa lubelskiego. W tej sprawie zainterweniowała też prokuratura, która nałożyła 3-miesięczny areszt na sprawcę i rozpoczęła śledztwo od strony świeckiej. Jeśli więc chcemy przełamać się przez ten mur milczenia i aby postępowania były efektywne, konieczna jest współpraca instytucji państwowych z kościelnymi.

Postępowanie dotyczące abp. Głódzia ma być prowadzone przez duchownych spoza archidiecezji gdańskiej przy wsparciu zagranicznego duchownego. Na ten temat instytucje kościelne – nuncjatura i episkopat – się nie wypowiadają. Czy to może znaczyć, że papież im nie ufa i zlecił przeprowadzenie postępowania niezależnym osobom? Czy też może zazwyczaj takie postępowanie prowadzą wyznaczeni niezależni księża?

Takie postępowanie oczywiście powinno być prowadzone przez duchownych spoza diecezji, której spawa dotyczy. Według mnie, na tym etapie powinien je przeprowadzić w całości Watykan. Przewodniczącym komisji zajmującej się sprawą powinien być ktoś, kto nie jest umocowany w strukturach kościelnych w Polsce. Dopiero wówczas postępowanie ma sens.

Źle, że wszystko w tej sprawie jest utajniane. Nie wiemy, kto postępowanie prowadzi, kto skargi rozstrzygnie. Jeśli są jacyś świadkowie, pokrzywdzeni lub osoby, które mają ważne informacje w sprawie, to nawet nie wiedzą, do kogo mogliby napisać.

Czytaj także

Spotkałem się już z tym, że Watykan wszczynał dochodzenie, ale nigdy nie ujawnił wyniku tego dochodzenia. W 2012 r. wręczyłem kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi list i teczkę załączników, w których na prośbę różnych świeckich osób opisałem siedem spraw. Kardynał przyjął to i przy mnie przejrzał. Przez półtora roku nie zrobił nic, nawet nie skontaktował się z osobami, które podały swoje nazwiska, adresy, numery telefonów i które zgodziły się być świadkami w sprawie.

Pod koniec 2013 r. wysłałem list do Watykanu przetłumaczony na język włoski. Watykan dopiero wtedy wszczął dochodzenie. To oznaczało, że papież wcześniej nie został poinformowany. Byłem przesłuchiwany, byli też przesłuchiwani rodzice jednego ze skrzywdzonych chłopców. Natomiast od 6 lat nikt z nas nie wie, co dalej działo się z tą sprawą. Ani rodzice chłopca, ani ja jako autor listu, ani inni świadkowie, nie wiemy, jaki jest wynik dochodzenia w tej sprawie. Nie wiemy, czy oskarżony ksiądz był winny, czy niewinny. Wiem tylko, że ksiądz został wysłany na emeryturę. A więc utajnianie tych postępowań powoduje, że trudno wierzyć w ich skuteczność.

Opisałem też na blogu sprawę sześciu chłopców molestowanych przez duchownego w diecezji tarnowskiej. Sprawa ciągnie się od kilkunastu lat. Siostra pokrzywdzonych napisała list do obecnego biskupa tarnowskiego, interweniowała u niego. Nic z tą sprawą się nie dzieje.

A więc nie tylko przykład gdański budzi wątpliwości. Podobnych przypadków jest więcej. Niestety, tu zawodzą mechanizmy postępowania w takich sprawach.

Postępowanie w sprawie abp. Głódzia ma opierać się na niedawno wydanym dokumencie papieskim „Vos estis lux mundi”. Co można powiedzieć o tym dokumencie? Czy ksiądz wierzy w to, że postępowanie oparte na tym dokumencie będzie skuteczne?

Trzej ostatni papieże zrobili dużo, żeby przeciwdziałać tuszowaniu pedofilii. W 2001 r. Jan Paweł II i ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary Joseph Ratzinger, czyli późniejszy Benedykt XVI, wydali dokument do wszystkich biskupów na całym świecie, aby sprawy dotyczące pedofilii wysyłano do Watykanu. Papież jasno określił zasady, ale biskupi ich nie przestrzegali.

Gdzie zamieszka abp Leszek Sławoj Głódź na emeryturze? W pos...

Benedykt XVI zaostrzył te zasady, a Franciszek również poszedł tą drogą, za co należą mu się słowa uznania.

Widząc, że skargi są blokowane w strukturach kościelnych, stworzył boczną ścieżkę. Polega ona na tym, że każdy świecki, pomijając biskupów i nuncjaturę, może wysłać list do Watykanu. Jest to więc pewnego rodzaju wotum nieufności papieża wobec swoich biskupów. I świadczy o tym, że gangrena, która zapanowała w strukturach kościelnych, cały czas się rozprzestrzenia.

Widać, że w sprawie abp. Głódzia z tej bocznej ścieżki skorzystano. Zobaczymy, jaki to przyniesie skutek.

Dodać trzeba, że Franciszek zaostrzył przepisy dotyczące pedofilii. W prawie świeckim za pedofilię uznaje się obcowanie z osobą poniżej 15 lat, a w prawie kanonicznym poniżej 18 lat. Wprowadzono też nową kategorię – bezbronni dorośli. To osoby, które przekroczyły 18 lat, ale są uzależnione od duchownego lub struktur kościelnych, chodzi tu o kleryków, siostry zakonne, ale też osoby w depresji, niepełnosprawnych intelektualnie. Będziemy obserwować, jak nowe przepisy wydane przez papieża będą w Polsce realizowane.

Czy w Polsce jakiś biskup został ukarany za tuszowanie przestępstw seksualnych?

Nie. Natomiast Watykan wszczął trzy postępowania w sprawie tuszowania pedofilii. Mamy sprawę abp. Głódzia, a także biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka, zgłoszoną przez prymasa, oraz sprawę krakowskiego biskupa pomocniczego Jana Szkodonia. Wiem, że w trzeciej sprawie oddelegowano biskupów spoza Krakowa, którzy przesłuchują świadków. Ich ustalenia trafią do Watykanu i tam zapadnie ostateczna decyzja, czy biskup jest winny tuszowania przestępstw, czy nie.

Za molestowanie seksualne został skazany abp. Józef Wesołowski. Dopuszczał się molestowania, będąc nuncjuszem papieskim. Został skazany przez Watykan i wydalony do stanu świeckiego, to jedna z najwyższych kar w prawie kościelnym. Natomiast, co jest zadziwiające, wiele osób dowiedziało się, że arcybiskup nie jest już duchownym, dopiero gdy ten zmarł, podczas jego pogrzebu. To pokazuje, że starano się utrzymać w tajemnicy karę, jaką otrzymał arcybiskup.

Czytaj także

Jak ksiądz ocenia działania prymasa Wojciecha Polaka, który w episkopacie odpowiada też za ochronę dzieci i młodzieży?

Oceniam go pozytywnie jako duchownego i jako osobę, która pełni tę bardzo ważną funkcję. Natomiast widzę, z jakim oporem wewnętrznym on się spotyka. Wystarczy przypomnieć sprawę biskupa Edwarda Janiaka, któremu zarzuca się tuszowanie pedofilii. Biskup Janiak po interwencji prymasa rozesłał do innych biskupów list, w którym wprost zaatakował prymasa. Napisał, że prymas działa na szkodę Kościoła.

Co więcej, zaatakował też jego współpracowników, m.in. Martę Titaniec, szefową Fundacji Świętego Józefa, która ma nieść pomoc pokrzywdzonym przez księży.

Prymas, choć widać, że chce działać, to jednak natrafia na tak potężne opory, że na razie jest mało efektywny.

Należy go wesprzeć i rozbudować jego funkcję w Kościele, aby miał narzędzia, które mu pozwolą pociągnąć do odpowiedzialności sprawców czynów pedofilskich. Na razie jest tak, że jego działalność polega wyłącznie na wysyłaniu spraw do Watykanu.

Czytaj także

Co dzieje się z państwową komisją ds. pedofilii?

Komisja na razie nie działa. Pomysł jej powołania uznałem za pozytywny. A przypomnę, że ten pomysł przedstawił premier Mateusz Morawiecki, który po emisji pierwszego filmu braci Sekielskich w maju zeszłego roku zaproponował taką komisję. Miała ona zajmować się przypadkami pedofilii nie tylko w strukturach kościelnych, ale w całym społeczeństwie.

Następnie Sejm przyjął ustawę dotyczącą komisji, a nawet budżet. Dał wszystkie narzędzia, aby ona mogła funkcjonować. Ku mojemu zdziwieniu, politycy, i to od prawa do lewa, zaczęli blokować powołanie tej komisji. Przez 9 miesięcy nic z komisją się nie działo.

Po emisji drugiego filmu Sekielskich, prezydent RP, premier i rzecznik praw dziecka wydelegowali wreszcie swoich kandydatów. Nie wiem, na co czekali. Później zwlekał Sejm. Marszałek Elżbieta Witek zablokowała głosowanie dotyczące kandydatów do komisji w Sejmie i przesunęła je na czas po wyborach. Wreszcie głosowanie się odbyło, wybrano kolejnych kandydatów.

Ta komisja formalnie istnieje, siedmiu kandydatów ostatecznie zostało zaprzysiężonych w Sejmie, ale nadal komisja jest w martwym punkcie. Nie ma np. adresu. Nie wiadomo, gdzie należy wysyłać informacje o przypadkach pedofilii. Nie wiadomo, jakie są zasady jej działania.

Ksiądz był kandydatem do tej komisji, ale ta kandydatura została zablokowana.

Episkopat naciskał na posłów, aby mnie do tej komisji nie powołano. Jeden z krakowskich polityków PiS chodził do posłów i mówił im, że życzeniem władz kościelnych jest, abym nie zasiadł w tej komisji.

Czytaj także

Bo władza kościelna boi się, że ksiądz wyciągnąłby wszystkie brudy związane z pedofilią?

Pewnie tak. Mam informacje od osób świeckich, które wszczęłyby wiele procesów. W tej sprawie doszło do sojuszu tronu z ołtarzem, można powiedzieć, do kwadratu. PiS podporządkował się biskupowi. Choć nie wszyscy posłowie Zjednoczonej Prawicy byli przeciwko mojej kandydaturze. Posłowie Solidarnej Polski i Porozumienia głosowali za.

Oczywiście mi nie chodzi o to, żeby konieczne w tej komisji zasiąść. Chodzi o to, że do mnie zgłasza się tak dużo osób z prośbą o interwencję, że chciałbym wiedzieć, gdzie to przekazywać. Obawiam się, że w tym roku komisja nie zacznie działać. Przesunie się to na przyszły rok. Przypomina to strajk włoski – niby komisja jest, ale z jej faktycznym uruchomieniem się zwleka.

Natomiast we Francji działa komisja powołana przez episkopat francuski. Jest ona złożona z ludzi świeckich, nawet z nie katolików. Episkopat o pomoc poprosił znanego prawnika Jeana-Marca Sauvé, któremu dał wolną rękę w utworzeniu komisji. W ciągu kilku lat otrzymała ona 3 tys. zgłoszeń, a więc będzie je badać przez następne lata. Komisja jest niezależna, i, co najważniejsze, cieszy się zaufaniem społecznym. To, jak próbuje się rozwiązać problem w Polsce, jest całkowitym zaprzeczeniem praktyki francuskiej. Francuzi pokazali drogę. Dlaczego i my nie możemy iść w tym kierunku? Dlaczego nie możemy skorzystać z doświadczeń francuskich?

Czy w ostatnim czasie, mimo wielu negatywnych przypadków, podejście polskich biskupów do problemu pedofilii zmieniło się? Przecież biskupi wydają dekrety dotyczące zasad ochrony dzieci. Może jednak coś w ich mentalności drgnęło?

Mam co do tego mieszane uczucia. Spotykam księży biskupów, którzy rozumieją, na czym polega problem i chcą coś zmienić. To głównie biskupi z młodszego pokolenia. Ostatnio sekretarz jednego z biskupów zapytał mnie o tę francuską komisję. Zdziwiłem się, dlaczego mnie o to pyta, ale oczywiście odpisałem mu. Wysłałem masę materiałów. Ucieszyłem się, że jest zainteresowanie. Podobnych pozytywnych przykładów jest więcej.

Majątek arcybiskupa Głódzia. Szokująca prawda o posiadłości ...

Ale są też negatywne. Gdy opublikowałem sprawę diecezji tarnowskiej, to kanclerz kurii przesłał mi list adwokacki. Kuria wynajęła drogą kancelarię adwokacką w Warszawie i zaczęła straszyć mnie sądem. Jaka to jest droga, do czego to prowadzi? Przecież to nie jest żaden dialog ani chęć wyjaśnienia sprawy i ustalenia, czy dochodziło w diecezji do nieprawidłowości.

W Krakowie również nastąpiła blokada, bo kardynał Dziwisz zaprzeczył, że w ogóle otrzymał ode mnie informacje o nieprawidłowościach. A przecież rozmawiał o tym z wieloma osobami.

Widać wyraźnie, że Kościół jest podzielony. Niektórzy hierarchowie będą zawsze uważać, że wszelka krytyka wobec nich, czy wobec podległych im duchownych, to zamach na Kościół. Uważają, że muszą go bronić jak oblężonej twierdzy. Nie rozumieją tego, że milczenie i tuszowanie przestępstw szkodzi Kościołowi, że to droga samobójcza.

Częste kontrole i kary za brak maseczek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie