Poseł Kazimierz Smoliński: Nie ma podstaw prawnych, żeby KE nie wypłaciła Polsce środków z Funduszu Odbudowy

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Karolina Misztal
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
To, że nie otrzymujemy środków unijnych, jest podyktowane wyłączenie decyzją polityczną, nie ma żadnych podstaw prawnych, żeby nam tych środków nie wypłacić – mówi Kazimierz Smoliński, poseł PiS.

Czy Polska może nie otrzymać 58 mld euro z unijnego Funduszu Odbudowy? Są podstawy prawne, żeby ich nie wypłacić?

Oczywiście, że nie ma podstaw prawnych. W przepisach unijnych nie ma konkretnego terminu wypłaty środków, jest w nich tylko stwierdzenie, że powinny one być wypłacone niezwłocznie po ich uzgodnieniu z Komisją Europejską. A przecież to zostało zrobione, środki uzgodniliśmy z KE już w lipcu i wszystkie formalności zostały załatwione. To, że nie otrzymujemy środków, jest podyktowane wyłączenie decyzją polityczną. Możemy się spodziewać, że Komisja Europejska będzie wstrzymywać wypłatę tych pieniędzy.

Jeśli nie ma podstaw prawnych, to czy można coś zrobić, żeby wypłatę przyspieszyć?

Moglibyśmy zaskarżyć Komisję Europejską do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ale nie wiem, czy jest sens to robić, biorąc pod uwagę, co TSUE wyprawia w stosunku do Polski. Można mieć duże wątpliwości, co do ewentualnego wyroku, gdyby sprawą zajął się trybunał. Myślę, że TSUE byłby w bardzo trudnej sytuacji, gdyby stwierdził, iż środki można zatrzymać i ich nam nie wypłacić, bo powtarzam, absolutnie nie ma takich podstaw prawnych. Dlatego prędzej czy później te środki zostaną nam wypłacone, ale KE zwleka ze względów politycznych.

A gdyby jednak nie zostały wypłacone?

Gdyby nie zostały nam wypłacone np. w ciągu pół roku, to – według mnie – to jest początek rozpadu Unii Europejskiej. System nie może działać w jedną stronę. Nie może być tak, że Unia korzysta z państw członkowskich, a jak ma im coś dać, to się nie zgadza i piętrzy problemy. Bo przecież tu nie ma interesu Unii Europejskiej jako takiej, są interesy konkretnych państw. Na UE zyskują takie państwa jak Niemcy, Francja, Holandia... W ich interesie jest to, żeby Polska była w UE i żeby była państwem, które nie sprawia problemów i które karnie realizuje ich politykę. Chcą, żeby rząd nie stawiał interesu własnego państwa ponad interes innych, ale zgadzał się na realizację interesów innych państw. Poprzedni rząd to właśnie robił. Przypomnijmy, że UE nie jest państwem, ale organizacją międzynarodową. W UE każde państwo chce uzyskać dla siebie jak najwięcej, my też i nie można nam się dziwić. A dodam tylko, że chcemy uzyskać jak najwięcej zgodnie z tymi zasadami, na które się zgodziliśmy przystępując do UE. A w tej chwili te reguły są zmieniane.

Komisja Europejska i opozycja uważają, że to rząd łamie zasady unijne dotyczące praworządności.

Przecież my mamy prawo, mamy naszą konstytucję, której zasady są realizowane. Tylko polski Trybunał Konstytucyjny może ocenić, czy nasze prawo jest realizowane zgodnie z naszą konstytucją. Przecież nikt innych tego nie może zrobić. Pan premier jednoznacznie to powiedział kilka dni temu w Brukseli i jednoznacznie mówią o tym traktaty unijne. UE działa wyłącznie na podstawie uprawień, jakie państwa członkowskie jej przyznały. Ona sama nie ma własnych uprawień. Konstytucja UE nie weszła w życie, Francja jako pierwsza ją zablokowała w referendum. Teraz instytucje unijne przez fakty dokonane chcą tworzyć takie quasi-państwo, sprzeczne z traktatami.

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda powiedział, że jeśli Polska nie dostanie pieniędzy, to może nie zaakceptować nowej perspektywy budżetowej Wspólnoty.

Mamy przecież prawo weta, choć Polska zawsze wolała konsensus. Wydaje mi się, że ostatecznie nie będzie takiej potrzeby, żeby stosować weto. Jestem przekonany, że środki zostaną nam wypłacone, i stanie się to mimo dużej chęci niektórych eurokratów do pomocy naszej opozycji, żeby to ona objęła władzę. Ale na szczęście w Polsce obowiązują zasady demokracji i wygrywa większość. Trzeba mieć większość w parlamencie, a nie na ulicy czy za granicą. Poza tym, przecież będą modyfikacje w systemie sądownictwa, zgodnie z tym, co zapowiedział Jarosław Kaczyński.

Jarosław Kaczyński powiedział, że sądy rejonowe mają stać się filiami sądów okręgowych, Sąd Najwyższy będzie zmniejszony, a jego zadaniem będzie porządkowanie orzecznictwa. Opozycja uważa, że zmiana będzie równoznaczna z wyrzuceniem niepokornych sędziów i będzie to kolejny dowód na łamanie praworządności.

To jest nieprawda. Nie wiem, na jakiej podstawie opozycja tak mówi. Niech poczeka na konkretne projekty ustaw i wtedy wygłasza swoje opinie. Zmiany w sądownictwie mogą być przeprowadzane w ramach kompetencji państwa. Przecież każde państwo ma inny system. Na przykład prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział radykalną zmianę w sądownictwie francuskim. I tam się temu nikt nie dziwi. Spójrzmy na Niemcy, tamtejsi sędziowie nie mają immunitetu i jakoś to też nie jest krytykowane.

Czy rząd zamierza coś jeszcze zrobić, żeby przyspieszyć wypłatę środków? Może konieczne są jakieś działania dyplomatyczne?

Wybory w kilku państwach mogą spowodować, że centroprawica dojdzie tam do władzy i wtedy nastawienie w Parlamencie Europejskim może się zmienić. Przykładem już są Czechy, w których wygrała centroprawicowa koalicja. Duże szanse na zmianę są też we Francji.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Materiał oryginalny: Poseł Kazimierz Smoliński: Nie ma podstaw prawnych, żeby KE nie wypłaciła Polsce środków z Funduszu Odbudowy - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie