Porozmawiajmy o... zakonnicach

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Paweł, uważaj na siebie! - zadzwonił kolega z Gdańska i się szybko rozłączył. Normalnie brzmiałoby to dosyć złowieszczo. Ale na co mam uważać? Oskarżą mnie o kradzież kiełbasy? Znieważenie urzędników państwowych? Znajomości z gangsterami? Rozdrażnienie kibiców jakiegoś klubu futbolowego? No, może uwiedzenie cudzej żony?

Ale ostatnio mężatki nie mają szans. Za dużo na rynku kobiet wolnych. I całkiem niezasłużenie wolnych. Nie jest źle.
Dawno już nie pisałem o swoich uczuciowych podbojach, to fakt. Ale jak napiszę, że mam wreszcie to, na co zasługuję - i tak nie uwierzycie. Najwspanialszą kobietę pod Słońcem. Albo że zatańczyła dla mnie najzdolniejsza piosenkarka - też nie. Oczywiście nago. Bo generalnie nikt w nic już nie wierzy i słusznie. Ale mnie wierzyć powinniście czasem.

Co do gróźb, że ktoś tam chce mi spuścić łomot - parę razy tak się bałem, przez kobiety właśnie. Jedna groźba od "borowika", bojowego, zaraz inna od praskiego łobuziaka, takim z pięcioma wyrokami na koncie za rozboje i wymuszenia. A jednak przeżyłem, bo mam zdolność przetrwania wśród dziczy. Po tym, co przeżyłem, żyję jak w oku cyklonu, nieśmiertelny. Nie do ruszenia z posad, nie do ruszenia z posad bryłą świata...

Na mojej pobliskiej ulicy Pomorskiej mieszka podwójny zabójca Sławek (podwójnych zabójców znam więcej, nie wiem, czemu oni mordują seriami), cyngiel z grupy Konstancina, ten Sławcio jakiś czas temu wyszedł, bo młodociany. Z wyglądu zbir absolutny. Ale jak mnie poznał (a było zabawnie, wynająłem od niego dom dla przyjaciółki, ze ślicznym ogrodem, opłacało się jednak kręcić przy mnie kobietkom) - okazał się nie żadnym tam bandziorem, tylko niesłychanie grzecznym chłopakiem. Który wpierdoli każdemu, jeśli tylko poproszę. Raz już poprosiłem - wystarczyło, że podszedł... Uuu, sam bym się przestraszył... A ten, który straszył, Bolek, już nie żyje.

Otwarte okno w kuchni rok cały służy podróżom kotów. Koty są ważne, właśnie jeden taki byczek skasował Hofmana i przerobił na koninę

"Paweł, uważaj na siebie" - różne to ma znaczenia. Na przykład syn tak mówi, chyba o diecie. Tradycyjnie się wczoraj spotkaliśmy i tradycyjnie miał dla mnie jedną tylko godzinę i nawet całe dwadzieścia minut (na szczęście tradycyjnie zapłacił rachunek, na szczęście, bo kryzys zapanował i u mnie). No więc syn zaapelował, żebym dbał o siebie i nie robił nic głupiego.

Odparłem tak - gdybym nie był głupi, to znaczy bym nie wystartował kiedyś do twojej mamy, nie mając najmniejszych szans, toby ciebie na świecie nie było...

Zgłupiał.

Zdaje się, do dzisiaj to analizuje. To znaczy analizuje, w jaki to sposób rzeczy mądre, ludzie mądrzy, rody całe i dynastie powstają z głupoty przecież. Jakby napisał Erazm - z tego, co tak brzydkie i głupie… Ale i on nie wpadł chyba na to, że to głupie przyrodzenie będzie kiedyś na baterie... Niezniszczalne... W stu kolorach...

No dobra, z moich ostatnich teorii zastanowiło mnie, że otwarte okno w kuchni stymuluje… wzrost włoskiej gospodarki. Znacie na pewno historię motyla na Antylach - według teorii chaosu jego trzepotanie skrzydełkami powoduje gdzieś tam cyklon, jest to niby konsekwencja potęgujących się zdarzeń. Otóż otwarte okno u mnie w kuchni jest powodem szalonych zmartwień. Mianowicie rok cały służy wyłącznie... podróżom kotów. Żeby mogły sobie pomiędzy piciem, wylegiwaniem się na blaszanym dachu i oczywiście ruchaniem wędrować tam i z powrotem (a koty są ważne, właśnie jeden taki byczek skasował, zdaje się, Hofmana i przerobił na koninę). Otóż okna ludzie otwierają na mojej ulicy, ale tylko latem. W zimie okna są zawarte (u mojego kumpla z Frisco jego nowa czeska przyjaciółka też powiada, że ma "zawarte", ale o co innego chodzi zupełnie - że nie zajdzie w ciążę, uroczy ten język Szwejka). I okna niezawarte powodują, że znacznie więcej płaci się za gaz na ogrzewanie domu, wychodzi jakieś 6 tysięcy rocznie za to, iż ciepło ucieka. Ale czy są to faktycznie straty? Po tym kocim wędrowaniu tam i z powrotem?

Bzdura. Bo jak nawet zapłacę za gaz, no to zarobi Gazprom, czyli jakiś Ławrentij Bohdanowicz albo Kostia Władimirowicz. A jak oni zarobią, no to kupią ferrari u Giancarlo, a jak zarobi Giancarlo, to da zarobić styliście Marco Pietro na przykład. Za buty i koszulkę...

Czyli mój kot (albo trzy naraz - Rysio, Łacia, Starucha) daje zarobić jakiemuś biednemu artyście z Modeny albo innego Piździszewa.

Dla Staruchy nie wstawiłem nawet okna nie tylko w domu, ale też w aucie (oknie wybitym przez hultajów, podobnie jak połamane klamki, lusterka, wycieraczki - leję na to ciepłym…). Moja stara kotka wchodzi sobie do samochodu, kiedy chce, najchętniej wyleguje się za tylną szybą, na gorącym dachu. To działa jak niegdyś piec rozgrzany. Technika ludzka nie zmienia kocich przyzwyczajeń. To i ja nie będę zmieniał. Piec to piec, niech się grzeje. Bogu dziękować, mam też parę zwykłych aut, takich z zamkniętymi szybami. No, ale chwalić się nie będę ponad miarę. Zresztą najbardziej lubię pieszo chodzić.

No i jak to piszę - dzieci moje jadą nad morze, polskie zresztą (były nad francuskim i hiszpańskim niedawno, zatem zmiana im się przyda), a ja - do szkoły! No bo muszę kupić córce wyprawkę do liceum sióstr nazaretanek, to znaczy mundurek. Niedrogo.

Spódnica 70.

Bluzka biała 70.

Kołnierz 30.

To strój galowy. A oto codzienny:

Spódnica 100.

Bluzka polo 38.

Sweter 80.

No i strój gimnastyczny wreszcie: 85.

I buty szkolne 110.

Ponadto:

Polar 90.

Getry 15.

No, wcale się nie zmęczyłem, bo zapłacę też 1800 wpisowego i 1550 za pierwszy miesiąc, liczyć nie musicie, bo nie po to o tym informuję, że drogo. No i alimenty.

Bardzo to jest drogo, nawet jak dla ludzi, którzy kochają dzieci.

Otóż jednak, melduję odkrywczo, nie są to wcale pieniądze wyrzucone w błoto. To inwestycja. Ja płacę za to, żeby córka… została dobrze wychowana. Nie w świecie blokersów, gdzie wzorem są tatuaż i obspermione gacie. I pet we gębie, wino za winem na czterech…

Córka ma szansę nie być głupia. Parę dni temu pojechała też do sióstr zakonnych, ale nie do szkoły, lecz do domu dziecka w Białołęce. Tego samego, gdzie startowałem i ja do życia. Ciotka mnie stamtąd wreszcie zabrała, bo tak nieludzko płakałem, wracając z tak zwanego wypożyczenia na niedzielę, że cały tramwaj chciał ją zamordować - i zlitowała się.

No i w tej Białołęce niby się poprawiło - melduje córka (nie wiem, jak w pobliskich Płudach, gdzie zakonnice zaopiekowały się siostrą, maksymalnie zniszczonym przez życie dzieciakiem). Otóż ja miałem kaszę mannę zawsze przypaloną i tęgi rygor, chodzenie za ręce nawet na spacer po lesie, a dziś… dzieci z mojego domu dziecka miały tego lata po trzy kolonie... Jak była córka, akurat zorganizowały dyskotekę, pokoje mają pięcioosobowe, modne ubrania, trzy posiłki dziennie, nawet kanapki do szkoły… I w szkołach przywileje - za lepsze stopnie, na przykład czwórki w gimnazjum, każde warszawskie liceum, nawet takie najlepsze, ma obowiązek dziecko z sierocińca przyjąć… No tak, ale miej czwórki z fizy i matmy, to już problem... Więc te dzieciaki dobrych szkół raczej nie zobaczą nigdy. Raczej, z bliska, zlewozmywaki.

Ale córka miała stamtąd podobne spostrzeżenia. Zobaczyła dzieci wędrujące prosto z ulicy na margines, z megapatologicznych rodzin i o patologicznym też wyglądzie i zachowaniu. Zawiozła im prezenty - całkiem fajne. Ale mówi, po powrocie: - Pewnie zaraz ktoś im ukradnie gadżety Armaniego i wymieni na papierosy. Rodzina, z którą się córka widziała, to przyszła patologia, z rodziny podwójnego zabójcy. Czwórka dzieci. Zżyte bardzo, choć każde z innego ojca, a mama (jeżeli można ją tak nazwać, zamiast słowem na liter niewiele więcej) właśnie im zapowiedziała, że urodzi piąte. Bo się zakochała w chłopcu z bidula i chce dać mu w prezencie to, co może wycisnąć z rozkraczonych przez całe życie lędźwi. No i odda (podrzuci) siostrom. Piąte dziecko, bezczelna gówniara.

A one? Te zakonnice?

A one odchowają. I nie złożą na nikogo skargi, nawet na wyrodna matkę, choć i to słowo brzmi zbyt poważnie.
Córka mówi, a ma prawo do własnych poglądów, że takie osoby jak ta matka porzuconej czwórki dzieci powinny być wyłapywane i karane. Odstrzeliwane.

Bo ta dziewczyna nie nauczyła się życia wcale. Tylko radości - jak moje koty. Czyli poruchać się i na słońcu poleżeć.

Córka ma jedno marzenie - trzymać się od takich ludzi jak najdalej. Od ich dyskotek i kiepów, pomalowanych paznokci, fioletowych oczu, tandetnych idoli...

Córka może nawet zostanie zakonnicą, tego nie wiem. Ale one zaczynają mi imponować.

Zastanówcie się, czy te kobiety, zakonnice, nie robią tego wszystkiego, na co czasu i serca nie starczyło wszystkim innym?

Na posprzątanie świata z jego brudów.

Czy one jego nie naprawiają z ułomności? Matkują, wychowują, karmią...

Ktoś powie, że zakonnice są brzydkie, i będzie absolutnie bliski prawdy.

Ale Bóg chyba wie, co robi - tak oceniam po wizytach i w szkole zakonnej, i w domu dziecka. One nie są najładniejsze, lecz po prostu nie tracą czasu na spoglądanie w lusterka. Mają poważniejsze sprawy na głowie. Wychowanie dzieci, o których tylko Bóg nie zapomniał.

Ja oddając córkę zakonnicom, patrząc, jak wygląda ubrana w galowy strój, granatową spódniczkę i białą bluzkę z kołnierzem, czuję się bezpieczny. Że ona tam nie zgłupieje.

Raczej głupia jest teraz, gdy nie podobają się jej żaden kolor swetra i żadne buty.

Pochodzi w brzydkich. Może obudzi się wtedy rozum.

Napatrzy się na zło, żeby dostrzec dobro.

Może.

Dla ojca warte jest to każdych pieniędzy.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fan
Paweł zasłaniasz się kimś kto wyszedł z pierdla i jest młodszy? Szanowałem Cię zawsze inteligencję i za "przysłowiowe jaja" (via klimat z Koseckim i to,że każdemu mówiłeś to co o nim myślałeś) a widzę teraz że u Ciebie z wiekiem oprócz kutasa i ego (posuwanie przyjaciółek za suweniry) to i jaja więdną... i jeszcze niby trzeba za te artykuły płacić?!
f
fan
Paweł zasłaniasz się kimś kto wyszedł z pierdla i jest młodszy? Szanowałem Cię zawsze inteligencję i za "przysłowiowe jaja" (via klimat z Koseckim i to,że każdemu mówiłeś to co o nim myślałeś) a widzę teraz że u Ciebie z wiekiem oprócz kutasa i ego (posuwanie przyjaciółek za suweniry) to i jaja więdną... i jeszcze niby trzeba za te artykuły płacić?!
P
Piotr
Mało sióstr Pan widział. Jest mnóstwo ślicznych :)
J
Jo
zarzeczny ale ty jestes ,,ogier,, co ty ciagle z tym sexem
J
Jurek
Byłem stałym czytelnikiem pańskich felietonów. Teraz może Pan pisać na Berdyczów!!!!
Dodaj ogłoszenie