Ponad połowa radiowozów nie nadaje się do użycia

Łukasz Krajewski
Masowe awarie radiowozów podczas interwencji i wiele komisariatów zostaje bez transportu. Funkcjonariusze odmawiają służby w wyeksploatowanych autach. Na policjantów czeka się godzinami, bo jadą autobusem. Taki scenariusz jest prawdopodobny, i to już niedługo.

- Ponad połowa pojazdów wykorzystywanych przez policję, czyli ponad 7 tys., nie nadaje się już do użytku - ostrzega Tomasz Kowalczyk, dyrektor biura logistyki Komendy Głównej Policji. Nowych nie można kupić, bo przetarg na 4,3 tys. samochodów rozpisany ponad pół roku temu stoi w miejscu z powodu ciągłych protestów.

- Już osiem miesięcy jesteśmy na etapie specyfikacji, czyli ustalania warunków przetargu. Jak tak dalej pójdzie, radiowozy zobaczymy może za rok, może za półtora, a praca wielu komend może zostać sparaliżowana - mówi Zbigniew Nycz, dyrektor finansowy KGP. Policjanci chcieli, by były one jednej marki, aby zaoszczędzić na serwisie.

- Liczyliśmy, że firma, która wygra, specjalnie przystosuje linie produkcyjną, by auto spełniało w 100 proc. nasze wymagania - opowiada Krzysztof Hajdas z biura prasowego Komendy Głównej Policji.

A tych jest sporo, m.in.: wzmocniony układ jezdny, dostosowanie do przewożenia aresztantów, fabryczne przygotowanie do montażu środków łączności czy niepalna tapicerka. Warunki oprotestowali jednak polscy dostawcy aut General Motors oraz Peugeota i Seata. Szczególnie nie spodobało się im, że policja wymaga w samochodach podwyższonych zawieszeń, by auta mogły poruszać się po różnym terenie. Firmy stwierdziły, że tak postawione warunki dyskryminują ich, a jedynie Škoda Octavia może spełnić żądania KGP.

Krajowa Izba Odwoławcza wzięła pod uwagę opinię biegłych z Polskiego Związku Motorowego i Instytutu Transportu Drogowego, którzy zaopiniowali specyfikację policji pozytywnie, i pozwoliła kontynuować przetarg. Firmy odwołały się do Sądu Okręgowego w Warszawie. W przyszłym tygodniu sąd ma podjąć decyzję w tej sprawie. Na razie sprawa przetargu pozostaje w zawieszeniu.

Zablokowane jest też zamówienie policji na 1,7 tys. furgonów. - Prawie 60 proc. więźniarek i półciężarówek do przewożenia policjantów trzeba wymienić ekspresowo. Niektóre mają po 15 lat - tłumaczy Hajdas.

KGP, powołując się na "istotny interes bezpieczeństwa państwa", chciała go przeprowadzić poza ustawą o zamówieniach publicznych. Tak robi bardzo często wojsko. Eliminuje to możliwość protestów i w konsekwencji opóźnienia dostaw. Jednak prezes Urzędu Zamówień Publicznych Jacek Sadowy stwierdził, że brak samochodów dla policji nie jest kwestią bezpieczeństwa państwa.

- Czemu to prezes decyduje, co jest kwestią bezpieczeństwa? To komendant główny za to odpowiada i to on zapłaci głową za paraliż policji - irytuje się Nycz.

- Wcześniej policja mogła kupić samochody zgodnie z ustawą, a teraz nie może? - dziwi się Anita Lichniak-Olczak, rzecznik UZP. - Poza tym, nawet gdybyśmy przymknęli oko, to na pewno Komisja Europejska zaskarży to do Trybunału Sprawiedliwości.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krz

W Wawie jeszcze nie jeżdżą autobusem, ale kto wie... może już niebawem

E
Edward Ącki

To nie prawdopodobny scenariusz w Poznaniu juz to normalka Polcja jezdzi autobusami i tranwajami do miejsca pełnienia służby lub na interwencje.

Dodaj ogłoszenie