Ponad 100 pracowników wróciło z Chin do Trójmiasta w weekend. Nie zostali zbadani. "Kluczowe dla podjęcia kroków jest odczuwanie objawów"

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Port Lotniczy Gdańsk
Port Lotniczy Gdańsk Przemysław Świderski
W miniony weekend do Trójmiasta wróciła grupa pracowników, która od kilku miesięcy pracuje w Chinach. To m.in. monterzy pracujący przy instalacjach oczyszczających powietrze na statkach chińskich. W styczniu przewinęło się tam ok. 150 polskich pracowników, w tym część z Pomorza. Pracowali w Shenzhen, ok. 50 km od Hong Kongu i ponad 1000 km od Wuhan, w którym stwierdzono najwięcej przypadków zachorowań.

Do Polski powracają z Azji kolejne osoby w obawie przed koronawirusem. W Chinach, gdzie jest największe ognisko wirusa, liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła już 300 osób. Lotniska współpracują z sanepidem żeby nadzorować stan pasażerów mogących mieć kontakt z wirusem. Powracający obawiają się, że środki bezpieczeństwa na lotniskach są niewystarczające, jednak specjaliści uspokajają. Kluczowe dla podjęcia kroków jest odczuwanie objawów.

W Shenzhen mieszka ok. 13 mln osób, z czego ok. 80 proc. to przyjezdni. W obawie przed koronawirusem pozamykano tam większość sklepów.

Czytaj także

W rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" kilkoro z nich przyznaje, że byli oni uspokajani przez pracodawcę w kwestii ewentualnego zakażenia koronawirusem.
Przed weekendem zarządzono ewakuację pracowników. Wracali w grupach liczących 30-40 osób. Nasi rozmówcy wracali z przesiadką w jednym w portów lotniczych na zachodzie Europy. Gdy wystartowali z lotniska w Hong Kongu otrzymali w samolocie kwestionariusze lokalizacyjne. Musieli tam podać swoje dane osobowe oraz określić gdzie konkretnie i w jakim czasie przebywali podczas pobytu w Chinach.

Gdy wylądowali w Gdańsku otrzymali ponownie kwestionariusze lokalizacyjne w języku polskim. Spotkali się z nimi pracownicy Granicznego Inspektoratu Sanitarnego. Nasi rozmówcy, ku swojemu zdziwieniu, nie zostali zbadani na miejscu.

- Zgłaszaliśmy, że przylecieliśmy z Chin. Pracownik sanepidu nie miał nawet termometru. Na pytanie czy możemy wrócić do naszych rodzin, powiedziano, że tak. Znajomi są bardzo zdenerwowani. Większość wróciła do swoich rodzin, ale są przestraszeni - mówi nam jeden z nich.

Po powrocie do Polski udał się do Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku, gdzie zmierzono mu ciśnienie oraz temperaturę.

Drugi z rozmówców mówi, że we Frankfurcie, przez który wracali, było dużo uzbrojonych policjantów. Zostali sprawdzeni kamerami termowizyjnymi. We Frankfurcie, przed lotem Lufthansy do Gdańska, spędzili 7 godzin.

- Przez ostatnie dwa dni na statku nie pracowaliśmy dużo, czytaliśmy bardzo sprzeczne informacje w porównaniu z tym, co mówi się w Polsce. W Chinach w internecie pojawiały się informacje, że w mniejszych miastach drogi są zabarykadowane. Nikogo nie wypuszczają - mówi nam drugi.

Obaj nasi rozmówcy, ani ich koledzy, nie zgłaszali niepokojących objawów. Część z nich obawia się jednak powrotu do swoich bliskich. Specjaliści uspokajają.

Jak powiedział nam Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny Tomasz Augustyniak gdański port lotniczy jest poza jurysdykcją wojewódzkiego sanepidu. Tam działania prowadzi Graniczny Inspektor Sanitarny który podlega Głównemu Inspektorowi Saniatrnemu, jednak obecne prace w związku z koronawirusem, są prowadzone wspólnie z Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Gdańsku.

- W weekend była informacja z wyprzedzeniem, że jedna z firm ściąga bardzo duża liczbę pracowników z Azji. To, że dostali oni karty lokalizacyjne oznacza, że osoby te będą pod nadzorem sanepidu. Zgodnie z procedurą lotniskową ci pasażerowie opuszczają lotnisko z wykorzystaniem innej sali przylotów. Wszelkie działania, które są prowadzone, mają na celu dowożenie do szpitali osób, które zgłaszają objawy wykazujące na zagrożenie zdrowia lub życia. Inne działania tzn. przewożenie osób zdrowych, bez objawów choroby karetkami systemu ratownictwa, są niezgodne z procedurą. Zgodnie z wytycznymi definicji w przypadku podejrzanego o zachorowanie na nowego koronawirusa, jednym z kryteriów jest temperatura powyżej 38 stopni Celsjusza, są objawy ze strony układu oddechowego - kaszel, duszności, które są ze sobą powiązane - informuje Tomasz Augustyniak.

Rzecznik Szpitali Pomorskich Małgorzata Pisarewicz mówi nam, że do szpitali dzwonią osoby, które profilaktycznie chcą się przebadać pomimo braku objawów.

- Jeśli ktoś nie ma objawów, nie przebywał w ostatnim czasie w Chinach, szczególnie w regionie objętym wzmożoną zachorowalnością i nie stykał się z osobą chorą, to powstaje pytanie czy jest sens zgłaszać się do szpitala. To kwestia racjonalnego podejścia do sprawy. Zgłaszały się do nas różne osoby, m.in. dwóch pacjentów, którzy po kilku dniach zostali wypisani do domu - mówi Małgorzata Pisarewicz.

Po pomoc medyczną osoby wracające z Azji powinny się zgłaszać jeżeli odczują objawy, mogące oznaczać zakażenie koronawirusem. To m.in. gorączka o temperaturze 38 stopni Celsjusza, katar, kaszel, ogólne osłabienie organizmu, a także bóle głowy i mięśni.

Gdański Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy oraz pomorskie porty wodne mają przegotowane procedury w przypadku pojawienia się pasażerów z możliwością zakażenia koronawirusem. Na bieżąco monitorują transporty.

zmiany w 2020 roku

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Ponad 100 pracowników wróciło z Chin do Trójmiasta w weekend. Nie zostali zbadani. "Kluczowe dla podjęcia kroków jest odczuwanie objawów" - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 61

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gdanski

Po co wracali zakaz nawet do 2 miesięcy powrotu. I dlaczego zaraz z nimi na 3 tygodnie kwarantalnej

G
Gość

Chcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego związku z kontaktem z Dr.Agbazara, ponieważ jest on jedyną osobą zdolną do przywrócenia zerwanych związków lub zerwanych małżeństw w terminie 48 godzin. ze swoimi duchowymi mocami. Możesz skontaktować się z Dr.Agbazara, pisząc go przez e-mail na adres ( agbazara@gmail. com ) LUB zadzwoń / WhatsApp mu na ( 2348104102662 ), w każdej sytuacji życia znajdziesz siebie.

G
Gość

To nie powinno miec miejsca. Ci ludxie powinni przejsc kwarantanne. Kto za to odpowiada?

G
Gość
13 lutego, 22:52, Gość:

W PL lekceważy się wszystko. Tylko zainwestowali w pińcetplusy. Nawet bezpiecznie nie można wyjść na chodnik bo śmigają rowery i hulajnogi. U nas lekceważy się wszystko a służby publiczne nie działają.

24 lutego, 18:59, Gość:

W razie czegoś będzie to nowa wina Tuska.

Bydgoszczanie chcą koronowirusa !! Jesteśmy w Unii .. Jesteśmy europejczykami ...!!!!!

G
Gość

Bydgoszczanie chcą koronowirusa !! Jesteśmy w Unii .. Jesteśmy europejczykami ...!!!!!

G
Gość

Bydgoszcz nie ma koronowirusa . To skandal. Ministrze zdrowia zrób coś z tym

G
Gość
21 lutego, 14:46, lll:

Jaja jak berety. Co to za eksperci ktorzy badają tylko podróznych z objawami kiedy okres inkubacji covid-19 wynosi 20 i więcej dni???? Poza tym ten wirus zaraza nawet wtedy, gdy chory nie ma objawow. Gdzie testy? Gdzie kwarantanna? Co to jest bycie pod obserwacja sanepidu? Czyli jak juz puszczeni samomas podrozni zaraza setki osob z ktorymi sie spotkaja, a po kilkunastu dniach w koncu beda mieli objawy to wtedy sanepid zaprosi ich na badania? Tylko czego? Dna oka? To jest SZOK! Jesteśmy załatwieni na cacy.

Pozamykać wszyskich na pół roku w izolatkach i tyle .Skoro tak się tego domagają

G
Gość

Precz z koronowanym wirusem !

G
Gość
13 lutego, 22:52, Gość:

W PL lekceważy się wszystko. Tylko zainwestowali w pińcetplusy. Nawet bezpiecznie nie można wyjść na chodnik bo śmigają rowery i hulajnogi. U nas lekceważy się wszystko a służby publiczne nie działają.

W razie czegoś będzie to nowa wina Tuska.

I
III
4 lutego, 12:48, Gość:

Skandal we Francji wysylaja na Quarantäne nie do domu wiadomo przeciez ze od zakazenia do objawow uplywa dwa tygodnie chca chyba nas specjalnie pozarazac Idioten do potegi

Dane nieaktualne. Podawane sa przypadki zachorowan wypuszczonych po 2 tygodniowej kwarantannie, po ok 20-24 dniach!!

l
lll

Jaja jak berety. Co to za eksperci ktorzy badają tylko podróznych z objawami kiedy okres inkubacji covid-19 wynosi 20 i więcej dni???? Poza tym ten wirus zaraza nawet wtedy, gdy chory nie ma objawow. Gdzie testy? Gdzie kwarantanna? Co to jest bycie pod obserwacja sanepidu? Czyli jak juz puszczeni samomas podrozni zaraza setki osob z ktorymi sie spotkaja, a po kilkunastu dniach w koncu beda mieli objawy to wtedy sanepid zaprosi ich na badania? Tylko czego? Dna oka? To jest SZOK! Jesteśmy załatwieni na cacy.

l
lena
11 lutego, 7:29, Gosc:

Dlatego nie ma nas wsrod 13 panstw na swiecie ktore sa najlepiej przygotowane na pandemie ale jest cala Skandynawia Dania Francja Anglia..itd. te kraje w ktorych sie dba o obywateli..nie tylko 500 dla zamkniecia geby prostemu tlumowi..i dico polo..i w rytm skocznej muzyczki bedziemy padac jak muchy.Bo i testow jak na lekarstwo i samoloty z Pekinu z zarazonymi Chinczykami laduja w Warszawie .A gdzie kwarantanna????Nawt to slynne przylozenie termometra do czola juz sie okazuje ze jest do niczego. Najnowsze badania pokazaly ze wirus moze sie wylegac 24dni!!!!!!!tak powiedzieli Chinczycy.No jest to mega nowoczesna bron biologiczna!!!

dzis nawet juz wiadomo ze testy nie sa w 100% wiarygodne. Tylko kwarantanna ponad 3 tygodnie daje pelna odpowiedz czy ktos jest chory. W okresie bezobjawowym ludzie tez juz zakazaja ! To wiadomo od kilku tygodni !

G
Gość

W PL lekceważy się wszystko. Tylko zainwestowali w pińcetplusy. Nawet bezpiecznie nie można wyjść na chodnik bo śmigają rowery i hulajnogi. U nas lekceważy się wszystko a służby publiczne nie działają.

K
Krysia
5 lutego, 22:10, Jawiem:

Skandal. Brakuje mi słów. Przecież to igranie z ogniem. Jestem przekonany, że ktoś z powracających jest żarażony i będzie zarażać. Proces inkubacji trwa przecież ok. 2 tygodnie i początkowo przebiega bezobjawowo. Jak można w obliczu ogromnego zagrożenia do takiej sytuacji dopuścić. Winnych nie będzie bo przecież zastosowano obowiązujące procedury a my zapłacimy za to naszym zdrowiem lub życiem...

Dwa tygodnie od zarazenia a nie od wysiadania ze samolotu. Bez paniki pnowie i panie!

G
Gosc

Dlatego nie ma nas wsrod 13 panstw na swiecie ktore sa najlepiej przygotowane na pandemie ale jest cala Skandynawia Dania Francja Anglia..itd. te kraje w ktorych sie dba o obywateli..nie tylko 500 dla zamkniecia geby prostemu tlumowi..i dico polo..i w rytm skocznej muzyczki bedziemy padac jak muchy.Bo i testow jak na lekarstwo i samoloty z Pekinu z zarazonymi Chinczykami laduja w Warszawie .A gdzie kwarantanna????Nawt to slynne przylozenie termometra do czola juz sie okazuje ze jest do niczego. Najnowsze badania pokazaly ze wirus moze sie wylegac 24dni!!!!!!!tak powiedzieli Chinczycy.No jest to mega nowoczesna bron biologiczna!!!

Dodaj ogłoszenie