Polski żołnierz zginął w nocy w Afganistanie

IAR
Podporucznik Robert Marczewski poniósł śmierć, gdy pod autem którym jechał, eksplodowała mina-pułapka.

Do tragedii doszło 40 kilometrów od bazy Wazi Khwa w prowincji Paktika na wschodzie kraju. Polski patrol wracał właśnie do bazy, kiedy pod trzecim samochodem w kolumnie doszło do eksplozji. Bomba zabiła podporucznika Marczewskiego i raniła czterech innych żołnierzy, którzy jechali tym samym hummerem.

Rzecznik naszych żołnierzy major Jacek Popławski powiedział IAR, że rodziny zabitego i rannych zostały powiadomione. Jak dodał, życiu żadnego z rannych nic nie zagraża.

"Widziałem się z tymi żołnierzami, każdy z nich jest przytomny, rozmawia. Mają niegroźne obrażenia, głównie skręcenia, złamania, otarcia i poparzenia. Lekarze są dobrej myśli" - dodaje major Popławski. Wszyscy ranni są w szpitalu w bazie Bagram.

Podporucznik Robert Marczewski jest piątym polskim żołnierzem, który zginął w Afganistanie. Miał 28 lat i na co dzień służył w 6. batalionie desantowo - szturmowym w Gliwicach. Pozostawił żonę i roczne dziecko. Wyjazd do Afganistanu był jego pierwszą misją.

W tym samym czasie w Kandaharze na południu Afganistanu zginęło czterech innych żołnierzy NATO. Również pod ich pojazdem eksplodowała mina-pułapka. Dowództwo Sojuszu w Afganistanie nie podało narodowości ofiar, ale wiadomo, że nie są to Polacy, ale prawdopodobnie Kanadyjczycy lub Amerykanie.
Od początku roku w Afganistanie zginęło już niemal stu żołnierzy NATO.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie