Polski poseł woli bać się homoseksualistów niż myśleć

Witold Głowacki
Żaden z trzech projektów dotyczących związków partnerskich nie przejdzie przez sejm. Dlaczego? Powód jest właściwie jeden - posłowie w przeważającej większości nie życzą sobie, by taki związek mogły zawierać osoby tej samej płci.

O tym, że związki partnerskie nie przejdą w Sejmie, pisaliśmy w poniedziałek.

Pisaliśmy też jednak, że parlamentarzyści - poza najbardziej wyrazistymi prawicowcami - jakoś nie bardzo chcą się do tej motywacji przyznawać, co samo w sobie jest jeszcze krzepiące, bo oznacza, że mają nieco wstydu i wyczucia. Dlatego wolą pokrętne wyjaśnienia, że projekty są niedopracowane, że są w nich niejednoznaczne zapisy, że to pomysł SLD, RP, liberałów z PO (niepotrzebne skreślić) a to przecież paskudy. Albo - najsprytniej - że "wymaga to jeszcze poważnej debaty".

Ale przecież na koniec i tak wiadomo o co chodzi.

Nawet niedzielne masowe demonstracje religijnych (katolików, żydów i muzułmanów) Francuzów przeciw projektowi ustawy dopuszczającej małżeństwa homoseksualne i prawo do adopcji dzieci przez homoseksualistów, zostały w Polsce - i to przez poważnych ponoć polityków i publicystów - odebrane jako coś w rodzaju argumentu przeciw związkom partnerskim. Że "lud" tego nie chce.

Jak widać w umyśle typowego polskiego uczestnika debaty publicznej (nie, nie wymiany poglądów w kolejce po mięso) między związkiem partnerskim a małżeństwem jak również adopcją nie ma specjalnej różnicy. To jednak przerażające.

Bo przecież sensowna polska dyskusja o związkach partnerskich - gdyby w ogóle miała szansę jakoś zaistnieć - byłaby naprawdę tylko w niewielkiej części sporem o prawa mniejszości seksualnych. W znacznie większym stopniu byłaby to debata o relacjach: państwo - obywatel i państwo - Kościół. W stopniu może największym - choć tego dziś nie widzi już praktycznie nikt - chodziłoby w niej o politykę społeczną naszego kraju.

Cóż więc skrywa ten wstydliwy konserwatywny lęk?

1. Prawa mniejszości

Dziś parę lub kilka procent obywateli polskiego państwa żyje w stałych związkach z osobami tej samej płci. I nic tego nie zmieni. Zapewnienie im kilku elementarnych praw - do dziedziczenia, informacji medycznej, odmowy niekorzystnych zeznań, wspólnego zaciągania długów, być może też (w projekcie PO tego nie ma) także wspólnego ubezpieczenia nie jest żadnym obyczajowym ustępstwem konserwatywnej większości. To kompletne minimum, które cywilizowane państwo powinno zapewnić swoim obywatelom na ich życzenie, a nie żadne poszerzanie praw. Do małżeństwa albo adopcji dzieci od takiego prawa pozostawałyby lata świetlne.

2. Relacja państwo - obywatel

Trudno policzyć, (GUS nie ma sensownych danych), ile dorosłych osób w Polsce zdecydowało się żyć w związku niebędącym małżeństwem. Według niektórych szacunków - nawet jedna trzecia. Dlaczego - skoro ludzie podejmują z miliona powodów takie wybory - nie poszerzyć im trochę puli możliwości. I nie wprowadzić związku partnerskiego jako formy prawnej pozwalającej na uregulowanie kilku podstawowych spraw, jednak bez przysięgi wierności, bez obietnicy wspólnego życia aż do śmierci, etc bez sakramentu ani podniosłego w formie urzędowego aktu. Nikogo nic by to nie kosztowało. A wielu (na pewno minimum setkom tysięcy) Polakom zwyczajnie ułatwiłoby życie.

3. Relacja państwo - Kościół

Obawy Kościoła związane ze związkami partnerskimi są dwojakiego rodzaju. To, co tak paraliżuje naszych parlamentarzystów, czyli niechęć do dopuszczenia jakiejkolwiek formy prawnej sankcjonującej wspólne życie pary tej samej płci, jest tu tak naprawdę tu kwestią drugorzędną. Znacznie poważniejsze niebezpieczeństwo upatrują hierarchowie w tym, że formuła związku partnerskiego jest naturalnie konkurencyjna wobec sakramentalnej i prawnej formuły małżeństwa. Nie przypadkiem zresztą o prawie dotyczącym związków partnerskich mówi się zamiennie jako o ustawie o konkubinacie.

Tymczasem - od wejścia w życie konkordatu - Kościół całkowicie współdzieli z państwem monopol sankcjonowania związków. Wprowadzenie prawa o związków partnerskich by ten układ sił jakoś naruszyło, choć przecież w niewielkim tak naprawdę stopni. Niewielkim - bo związek partnerski nie wydaje się bezpośrednią konkurencją akurat dla kościelno-cywilnego ślubu konkordatowego. Niemniej chyba w tym właśnie rzecz.

4. Polityka społeczna

Według danych z ubiegłego roku już ok. 20 proc dzieci rodzi się dziś poza sformalizowanymi związkami małżeńskimi. Odsetek ten rośnie w ekspresowym tempie - od lat 90. zdążył się już podwoić. Próbując nadążyć za zmianami demograficznymi i ekonomicznymi polskie państwo wydłużyło właśnie wiek emerytalny. Donald Tusk zaś szykuje w końcu spóźniony o lata pakiet prorodzinny. Ustawa o związkach partnerskich mogłaby być niemal pozbawionym kosztów uzupełnieniem trwających obecnie prób transformacji polityki społecznej państwa. Tym razem dostosowującym ją do zmian o charakterze kulturowym. I wprowadzającym ułatwienia dla rodzin także w ten obszar, który dotąd przez państwo rzadko nazywany był rodzinnym.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jest
Powinniśmy podziękować pani profesor K.Pawłowicz za wykładnie prawną wartości chrześcijańskich " obywatele bezdzietni są bezwartościowi dla społeczeństwa czyli czyli - (pasożyty według jej chrześcijańskiej wykładni) Grupa która się swą innością najbardziej afiszuje i ubiera się w sukienki to, wszyscy wiedzą, jeden z nich nawet ma zostać świętym. Teraz wiemy co to znaczy.
Dziękuję pani profesor
M
Marcinescu
A co "Według niektórych szacunków" zwiazki partnerskie poradza na: zadluzenie panstaw, nadchodzacy krach ZUS-u, niewydolnosc systemu ochrony zdrowia, recesje, niska dzietnosc i starzenie sie spoleczenstaw, wykluczenie spoleczne duzych grup, masowa emigracje, niski poziom nauczania akademickiego, obcinanie funduszy dla regionow, stopniowy zanik krajowego systemu bezpieczenstwa

CO PAN NAPISZE NA TE TEMATY PANIE GLOWACKI
T
TGS
3eba zrobić rewolucję, obalić parlament. Za każdą ustawą powinni decydować wszyscy Polacy. Jestem zwolennikiem demokracji bezpośredniej. Dlaczego przez ok ok 100 skrajnie konserwatywnych PISiorów i POplatfusów mają nie przejść projekty ustaw (np związki partnerskie), na których zależy milionom obywateli (w tym również mi)? Pytam DLACZEGO garstka niedouczonych złodziei ma decydować za miliony obywateli?
Jako student prawa UJ protestuję ! Moim zdaniem posłowie popełniają świętokradztwo. Zbezcześcili nasz honor.
b
beata
Normalni do wynaturzonych, czy wynaturzeni do normalnych?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Polski poseł woli bać się homoseksualistów niż myśleć
p
polo
"Josef Fritzl, morderca własnego dziecka, wielokrotny gwałciciel i sadystyczny pedofil, będzie miał w Warszawie swój lokal - podaje portal wawalove.pl.

Oficjalne otwarcie "Piwnicy u Fritzla" przewidziane jest na najbliższy piątek, 18 stycznia.

Na plakatach reklamujących klub umieszczono, oprócz portretu pedofila, imiona i nazwiska innych "słynnych" ofiar, m.in.: Natashy Kampus (więzionej 8 lat), Jaycee Lee Dugard (więzionej 18 lat) i Lydii Gouardo (więzionej 28 lat).

Jak podaje portal, zanim zdecydowano się na tę nazwę, przeprowadzono konkretne badania na wybranej grupie ludzi będącej potencjalnym targetem klubu.

- Internauci wciąż nam piszą, że przesadziliśmy, ale to miał być tylko i wyłącznie czarny humor i nikogo nie chcieliśmy skrzywdzić - mówi manager klubu w rozmowie z portalem wawalove.pl

"Potwór z Amstetten" przez 24 lata więził i gwałcił swoją córkę, Elisabeth. Miał z nią siedmioro dzieci. Jedno z nich, nie otrzymawszy odpowiedniej pomocy medycznej, zmarło. Niedawno przerażająca piwnica, w której Austriak więził swoją córkę, została zalana betonem.

Teraz "Piwnica Fritzla" będzie się mieści na najbardziej reprezentacyjnej ulicy w Warszawie".

Więcej; Sadystyczny pedofil będzie miał swój lokal w Warszawie
Dodaj ogłoszenie