Polskę zaleje tania siła robocza ze Wschodu

Tomasz Ł. Rożek, Piotr Brzózka
W ciągu 3 najbliższych lat około pół miliona robotników z Azji wypełni pustkę na rynku pracy.

Emigracja spustoszyła nasz rynek pracy. Firmy coraz bardziej narzekają na brak pracowników, a my - na rosnące ceny usług, choćby budowlanych. Według ekspertów w ciągu 3 najbliższych lat około pół miliona robotników z Azji wypełni pustkę po Polakach, którzy wyjechali na Zachód.

I to zapewne nie będzie koniec imigracji, bo rząd planuje duże ułatwienia w zatrudnianiu obcokrajowców.

Szykuje się prawdziwa rewolucja w zarobkach, bo Chińczycy są skłonni pracować za zdecydowanie mniejsze pieniądze niż Polacy. Różnice są wręcz szokujące. Niektórzy murarze godzą się pracować nawet za 400 zł miesięcznie. To jednak rzadkość, bo tak niskie stawki są możliwe tylko w przypadku pracy na czarno, za którą często stoi zorganizowana przestępczość. Ale i w przypadku legalnych kontraktów w grę wchodzą zarobki nawet 2-3 razy niższe niż pensje Polaków.

W budującej apartamentowce łódzkiej firmie Varitex, w której 27 Chińczyków zarabia 2 tys. zł brutto miesięcznie Polacy dostają średnio 4-5 tys. zł brutto. W tym roku prezes Variteksu chce zatrudnić kolejnych 200 chińskich pracowników.

- Za pięć lat 10 proc. pracowników zatrudnionych na budowach, w fabrykach, handlu i prostych usługach będą stanowili przybysze z Azji oraz dalekich krajów byłego ZSRR - prognozuje Piotr Palikowski, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami (PSZK) zrzeszającego menedżerów.

Do zatrudniania imigrantów zachęca rząd. Jak dowiedział się dziennik "Polska", od 2009 r. imigranci będą dostawali zezwolenia na pracę na trzy lata (teraz jest to tylko rok). Łatwiej będzie też pracodawcom. Dziś, zanim zatrudnią tańszego pracownika z zagranicy, muszą miesiącami walczyć o promesę. Od 2009 r. ten obowiązek zniknie. - Cudzoziemcy nie będą już przywiązani do konkretnego pracodawcy wypisanego na pozwoleniu. Będą mogli pracować w dowolnym miejscu w kraju - mówi Jerzy Dworańczyk z Departamentu Migracji Ministerstwa Pracy.

Zdaniem Piotra Palikowskiego wielka fala pracowników ze Wschodu pojawi się w 2009 r., kiedy ruszą wielkie inwestycje budowlane związane z Euro 2012. Do budowy dróg i stadionów potrzeba robotników, których teraz dramatycznie brakuje. GUS ocenia braki aż na 216 tys. osób. Jeszcze w 2006 r. było to 72 tys., a w 2005 - 49 tys.

Według badań Szkoły Głównej Handlowej i PSZK na problemy rekrutacyjne skarży się aż 89 proc. pracodawców. A ma być jeszcze gorzej - demografowie prognozują, że do 2013 r. z rynku pracy zniknie milion osób.

Największe zapotrzebowanie jest na wykwalifikowanych pracowników budowlanych. Dlatego Ministerstwo Sportu chce jak najszybciej ściągnąć do budowy Stadionu Narodowego kilkuset chińskich murarzy i spawaczy, a wielkie firmy deweloperskie, Polnord i J.W. Construction, już zatrudniają Chińczyków na swoich budowach.

Z kolei firma ogrodnicza Sadpol spod Serocka regularnie ściąga z Azji ludzi do zbioru owoców. Na około 700 pracowników przeszło połowa to Hindusi, Nepalczycy i Kazachowie. - To bardzo solidni i tani pracownicy. I nie boją się ciężkiej roboty - uważa Jacek Kaliszuk, dyrektor wykonawczy Polnordu.

Socjologowie i demografowie podkreślają, że napływ robotników z Azji może mieć tylko pozytywne konsekwencje. Ich zdaniem masowy przyjazd imigrantów wpłynie ożywczo na naszą gospodarkę. Tak jak w Grecji czy Hiszpanii, gdzie bez obcokrajowców wysoki wzrost gospodarczy nie byłby możliwy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wopwes

I zostaną na zawsze a Stadionu już nie będzie więc gdzie się podzieją?

Dodaj ogłoszenie