Polska powoli traci szansę na budowę tarczy

Agata Kondzińska
Dziś Sikorski ma spotkać się z Johnem McCainem, ale zapewne jedyne, co usłyszy o tarczy, to deklaracja prowadzenia rozmów o tarczy w przyszłym roku
Dziś Sikorski ma spotkać się z Johnem McCainem, ale zapewne jedyne, co usłyszy o tarczy, to deklaracja prowadzenia rozmów o tarczy w przyszłym roku Wojciech Barczyński/POLSKA
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Jeśli teraz nie dogadamy się z USA, tarcza nigdy nie powstanie na terytorium naszego kraju.

Negocjacje polsko-amerykańskie w sprawie budowy tarczy antyrakietowej zostały w weekend niemal zerwane. Wczoraj sekretarz stanu USA Condoleezza Rice przyjęła ministra Radka Sikorskiego na jego wyraźną prośbę. Spotkanie w Departamencie Stanu trwało pół godziny. Bez rezultatu.

"Polska" rozmawiała z jednymi z najbardziej wpływowych doradców w Waszyngtonie. Z ich opiniami liczą się zarówno Barack Obama, jak i John McCain. Jeden z nich na pewno zostanie przyszłym prezydentem USA.

Obaj doradcy nie zostawiają złudzeń: Jeśli nie dogadamy się teraz w sprawie tarczy, to przyszła administracja Stanów Zjednoczonych nie zdecyduje się na budowę instalacji antyrakietowej w obecnej formie.

Jak dowiedziała się "Polska", kandydat Demokratów na prezydenta Barack Obama nie będzie kontynuował budowy tarczy w taki sposób, jak zaplanowała to administracja Busha. - Projekt musi zostać na nowo przemyślany i przepracowany - zapowiada Charles Kupchan, wpływowy doradca Demokratów.

Nie wyklucza zaproszenia do współpracy nawet Rosji, której radary można by wykorzystać do stworzenia globalnego systemu bezpieczeństwa.

Republikanie z kolei, choć zapowiadają kontynuację rozmów z naszym krajem, przygotowują już plany awaryjne na wypadek niepowodzenia negocjacji. Riki Ellison, który brał udział w rozmowach na temat tarczy, nie wyklucza budowy instalacji systemu antyrakietowego na Litwie.

Pewne jest już, że Condoleezza Rice nie przyjedzie w tym tygodniu do Polski, bo już nie ma po co. Warunkiem było osiągnięcie porozumienia między rządami, a do tego nie doszło.

Chęć przyjazdu, ale w przyszłym roku, zapowiedział wczoraj w rozmowie telefonicznej z Radkiem Sikorskim Barack Obama, ale była to kurtuazyjna odpowiedź na zaproszenie i bez związku z tarczą antyrakietową.

Dziś Sikorski ma spotkać się z Johnem McCainem, ale zapewne jedyne, co usłyszy o tarczy, to deklaracja prowadzenia rozmów o tarczy w przyszłym roku.

***

Na Zachodzie bez zmian

Condoleezza Rice nie przyjedzie, bo nie ma po co. Warunkiem było porozumienie między rządami, a tego nie osiągnięto - powiedział "Polsce" jeden z urzędników w rządzie Donalda Tuska po spotkaniu szefa MSZ Radosława Sikorskiego z szefową amerykańskiej dyplomacji.

Miała ona odwiedzić Polskę 10 lipca przy okazji wizyty w Pradze. Czesi podpiszą dziś umowę z amerykańskim rządem na budowę elementów systemu obronnego USA na ich terenie. Polacy nadal negocjują warunki instalacji tarczy antyrakietowej. Wczoraj "rozmowy ostatniej szansy" prowadził Sikorski.

Podróż Sikorskiego do USA, by odwiedzić kandydatów na prezydentów, planowana była od dawna. W ostatniej chwili wpleciono w nią spotkanie z szefową amerykańskiej dyplomacji. Zgoda na spotkanie z USA przyszła w niedzielę, gdy Sikorski był już w drodze. Spotkanie jednak nie przyniosło przełomu. - To było do przewidzenia - mówi nam jeden z dyplomatów. - Nie negocjuje się na takim szczeblu.

Sikorski po półgodzinnym spotkaniu z Condoleezzą Rice stwierdził: - Wyjaśniliśmy sobie nasze stanowiska. I dodał: - Nie ma mowy o ratowaniu rozmów, one trwają.

Ale już wieczorem naszego czasu Sikorski powiedział w TVN 24: - Condoleezza Rice zaproponowała nowe elementy umowy w sprawie tarczy antyrakietowej, które zostały przyjęte.

Pytany po spotkaniu, czy istnieje możliwość szybkiego zakończenia negocjacji z Amerykanami, odpowiedział: - Są sprawy, które przy akceptacji polskiego stanowiska można zakończyć jeszcze w tym miesiącu. Nasz rząd ofertę Amerykanów odrzucił, bo w zamian za tarczę chciał, aby w Polsce na stałe stacjonowała bateria rakiet Patriot.

Amerykanie proponowali "wypożyczanie" jej raz na trzy miesiące. Tusk chciał jej na stałe, bo tylko wtedy zabezpieczy się terytorium Polski przed atakami lotniczymi i rakietowymi.

Jednak nasze źródła w MSZ twierdzą, że małe są szanse, by USA się ugięły. - Może się okazać, że do rozmów o tarczy wrócimy wiosną przyszłego roku, po wyborach - mówi jeden z ministrów. I dodaje, że oczywiście tylko wtedy, gdy politycy zza oceanu będą tego chcieli. Próbuje to wysondować szef MSZ, który wieczorem rozmawiał przez telefon z Barackiem Obamą i usłyszał, że tamten chętnie przyleci w przyszłym roku do Polski, a dziś spotka się z Johnem McCainem.

Stanem rozmów z Amerykanami na temat tarczy bardziej zainteresował się prezydent Lech Kaczyński. Jak ustaliliśmy, w piątek kilka minut przed północą MSZ przekazało na prośbę Pałacu Prezydenckiego dokumentację dotyczącą negocjacji.

Ale wygląda na to, że za kadencji George'a Busha szansa na dogadanie się z Amerykanami staje się coraz bardziej iluzoryczna. Negocjacje finalizowane będą już z nową administracją. I wcale nie wiadomo, z jakim skutkiem. Eksperci Republikanów twierdzą, że choć będą przekonywać nasz kraj do tarczy w Polsce, to tak naprawdę można by ją zainstalować na Litwie. Z kolei Demokraci analizują możliwość wykorzystania wyrzutni na okrętach wojennych.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
peace
Tarczy nie będzie - i śpimy spokojnie:)))
l
lolo
teraz premier może z Rosją założyć nowy układ obronny przeciw Nato
k
kolega wielu TW
Krzysztof Plechicki
Skandalista Donald Tusk

TARCZA DLA 50 SOJUSZNIKÓW STANÓW ZJEDNOCZONYCH
System amerykańskiej tzw. Tarczy Antyrakietowej ma chronić przed niespodziewanym uderzeniem rakietowo-jądrowym około 50 krajów, w tym Stany Zjednoczone i ich sojuszników z NATO i spoza NATO. Nakłady na rozbudowę Tarczy do 2050 r. - jak się przewiduje - mają sięgnąć ogromnej kwoty 1200 mld dolarów. Oczywiste jest, że dla rakiety wystrzelonej z kierunku wschodniego, czy południowo-wschodniego (np. z Rosji, czy z Iranu) w kierunku Polski (i równolegle innej w kierunku USA), będzie znacznie mniej czasu (jak dla całej Europy zresztą), aby uruchomić system, niż np. dla rakiety wystrzelonej w kierunku Polski z zachodu (np. hipotetycznie z chińskiego okrętu podwodnego, gdzieś daleko na Atlantyku). W tym sensie - w pierwszym powyższym przypadku - system tzw. Tarczy lepiej bronić będzie Stanów Zjednoczonych, dając na obronę więcej czasu. Ale hipotetyczna instalacja w Polsce to zaledwie 10 nieuzbrojonych ale precyzyjnych antyrakiet (a więc ok. 5% całości systemu). Bronić nas będą także antyrakiety z innych - poza Polską - wyrzutni. (Np. z wyrzutni na okrętach amerykańskich).

NIEZWYKŁE WZMOCNIENIE BEZPIECZEŃSTWA
- Co straciła ze swego bezpieczeństwa - formalnie neutralna wówczas - Portugalia oddając (już podczas II wojny światowej, gdy wokół szalały hitlerowskie U-Booty) bazę (lotnisko) na swych atlantyckich wyspach Azorach w użytkowanie Stanom Zjednoczonym?
- Co straciła nie posiadająca zupełnie własnych sił zbrojnych Islandia (także później członek NATO) oddając w użytkowanie Stanów Zjednoczonych bazę w Keflavik?
- Co straciły potężniejsze niż Polska Włochy oddając w użytkowanie Stanom część bazy morskiej w Neapolu, czy bazę lotniczą w Aviano - mimo sprzeciwów potężnej we Włoszech Komunistycznej Partii Włoch?
- Co utraciła Dania oddajac bazę w Thule na Grenlandii Amerykanom (która jest teraz częścią powstającego systemu tzw. Tarczy Antyrakietowej ?
Powyższe przykłady możnaby mnożyć. Wyznaczają one - jak słupy milowe - granice obrony Zachodu przed totalitaryzmem (najpierw hitlerowskim, a potem komunistycznym).
Otóż te i inne jeszcze, często potężniejsze niż Polska państwa NATO (np. Wielka Brytania, Niemcy, Hiszpania) nie tylko, że nic nie utraciły ze swej niezależności - ale szczęśliwie obroniły, dzięki tym mądrym decyzjom swych przywódców... swoją niepodległość! Nie dałyby bowiem rady w pojedynkę obronić się przed potężnym Związkiem Sowieckim a obecnie Rosją. Po to zresztą utworzony został przez wolne narody Sojusz Północnoatlantycki, w którym Stany Zjednoczone - ze względu na swój przeogromny potencjał - reprezentują ok. 60% sił zbrojnych i mocy militarnej wszystkich państw NATO.

CO ZYSKAŁA POLSKA, GDY DONALD TUSK POWIEDZIAŁ 'NIET'?
Oczywiście Polska nic nie zyskała, oprócz stworzenia na swój temat potężnego złego wrażenia w wolnym świecie euroatlantyckim. A to już raczej poteżny minus, nieporównywalny z rzekomymi, sztucznie wyolbrzymianymi przez lewaków, gafami Prezydenta R.P. Następny rząd będzie musiał pewno tłumaczyć na lewo i prawo, że w stalinowskim stylu 'niet!', wynikało raczej z prowincjonalizmu cechującego nieprofesjonalny rząd Donalda Tuska, niż z rzeczywistych wpływów postkomunistycznej Rosji Putina i Miedwiediewa w Polsce. Nikt zresztą, spośród zorientowanych, w to nie uwierzy, bo pozostałości bolszewickie (wcale potężne) w Polsce - są już w NATO dobrze rozpoznane. Ale trzymanie fasonu w dyplomacji nawet XXI wieku wciąż obowiązuje. Natomiast sama Tarcza powstanie, obojętnie co na ten temat sądzi Kreml i jego pomocnicy. Jest to sprawa żywotna dla bezpieczeństwa miliardów ludzi w świecie (do programu Tarczy Amerykanie zapraszają np. z powodzeniem największą demokrację w świecie - Indie). Pozostanie więc ośmieszenie Polski przez Tuska i poważne podejrzenie, że w Warszawie za rządów Tuska, nie wspólny i solidarny interes NATO ale interes wrogów wolności w świecie w tym Kremla i Pekinu - jest na pierwszym miejscu.

PO MUSI WYBRAĆ
PO musi wybrać, czy "nie ma wolności dla wrogów wolności" - co jest oczywiste dla ludzi i społeczeństw Zachodu, czy wprost przeciwnie - jak w Niemczech ery Republiki Weimarskiej siły skrajne, antydemokratyczne (także inspirowane z zagranicy) będą nadawać ton polityce polskiej, pchając nas kraj ku zagładzie. Wierzę, że Platforma w jej najszerszych masach członków i zwolenników nie chce takiego czarnego scenariusza, szykowanego od lat Polsce przez "partię kremlowską" w Rzeczypospolitej. Wierzę, że PO znajdzie w sobie dość siły aby odsunąć niebezpiecznego człowieka, Donalda Tuska od władzy. Nie po to wielki ruch społeczny "Solidarność" wywalczył Polsce wolność aby rząd R.P. spełniał teraz zachcianki neo-imperialnej i niedemokratycznej Rosji.

PROGRAM DESTABILIZACJI
Zastanawiać może niezorientowanych, dlaczego postkomuniści z SLD nic nie mieli przeciw kilka lat temu, za Millera, aby wysyłać żołnierzy polskich na wojnę do Iraku (zresztą słusznie, bo nie należy czekać z założonymi rękami, aż terroryści przyjdą do Europy). Postkomuniści z SLD wychodzili z właściwych sobie założeń: wszelkie eskalowanie działań zbrojnych - ryzykowne przecież z natury - służy Moskwie, np. windując w ten sposób niebotycznie ceny ropy i gazu, od których siła władzy na Kremlu wprost zależy. Co innego Tarcza! Ta z natury obronna inwestycja, stabilizuje pokój, skutecznie odstraszając agresora - a wszelka stabilizacja przeciwna jest interesom Moskwy. Rosja gra w świecie na destabilizację i dlatego Tarcza wymierzona przede wszystkim przeciwko tzw. państwom zbojeckim - jest jedną wielką obrazą dla Kremla. Kremlowscy poplecznicy w Polsce, nawet bez instrukcji, bardzo dobrze odczytują, co jest dobre a wręcz pożądane dla Kremla. Globalna destabilizacja. A temu służy: "Tarcza - niet!"
m
mietekjan
Ludzie, czym się tak fascynujecie. Dla mnie ta tarcza może nie istnieć, a wręcz jestem przeciwko jej budowie.
Dodaj ogłoszenie