Polska polityka jak plastikowa opera mydlana

Tomasz Sekielski
Tomasz Sekielski
Tomasz Sekielski Fot. Polskapresse
Jeżdżąc ostatnio sporo po kraju, na wielu spotkaniach słyszę opinie, że polska polityka jest niczym opera mydlana skrzyżowana z reality show. Plastikowi bohaterowie, kiepskie dialogi, marni aktorzy, ale publika to kocha.

Dzięki całodobowym stacjom informacyjnym możemy non stop obserwować to, co dzieje się na Wiejskiej i w okolicy. Ostatnio "cały" kraj żył perypetiami pięknej i inteligentnej Ministry, która walczy o godność swoją i innych kobiet poniżanych przez męskich szowinistów. Pojawiły się nawet plotki, kolportowane przez zawistników, o ciąży i kochanku. W tej sytuacji jej szef, nazywany przez podwładnych pieszczotliwie Kierownikiem, postawił wszystko na jedną kartę, by bronić czci swojej Ministry. Za basen na Narodowym poleci więc ktoś inny, pewnie jakiś hydraulik.

W zdominowanym przez samców politycznym świecie Kierownik jako jedyny docenia kobiety i nie patrzy na nie przez pryzmat płci. Choć oczywiście nie zapomina też o kobiecych potrzebach kobiet. Pewnie dlatego po pięciu latach heroicznych bojów zdecydował się pomóc tym paniom, które chciałyby mieć dzieci, ale nie mogą. Oczywiście nie osobiście, nie wszystkim i nie od razu, ale refundacja zabiegów in vitro ma ruszyć, a Polsce mają przybyć nowi obywatele. I tu pojawia się pytanie: jakim kosztem? Nie chodzi wcale o pieniądze. Według Jarosława Zbawiciela zapłodnienie in vitro to masowa aborcja zarodków. Dlatego też On i jego wyznawcy będą zdecydowanie przeciwni dokładaniu państwowej kasy do sztucznych zapłodnień. Wszystko to zbiegło się w czasie z trwającymi na Wiejskiej ciężkimi ideologicznymi bojami na froncie aborcyjnym. Jedni chcieli ustawę zaostrzyć, drudzy zliberalizować, ostatecznie zostało po staremu. To podobno sukces Kierownika, nazywanego przy tej okazji Łamaczem Sumień. Swoją drogą coś słabe te sumienia i kręgosłupy, skoro można je tak prosto złamać. Tak czy inaczej przez dwa tygodnie było o co się kłócić i o czym rozmawiać.

Emocje i zarządzanie nimi - do tego sprowadza się dziś nasza krajowa polityka. Przyszłoroczny budżet, kto by się tym przejmował, sala obrad Sejmu podczas debaty budżetowej świeciła pustkami. Drugie exposé premiera, plan dla Polski na najbliższe lata, kogo to obchodzi? Ważniejsza jest mission impossible niby-premiera Glińskiego, który premierem nigdy nie będzie. Wiemy za to, że pan profesor biega i ma czarny pas w judo. Prosta historia, tyle że bez znaczenia dla nas, wyborców.

Jakieś dogłębne analizy, konkrety? Po co, mediom na tym też nie zależy. Trzeba by było sprawę dokładnie zbadać i porozmawiać z ekspertami, kto miałby na to czas? Łatwiej dyskutować o dachu na Narodowym, zapłodnieniach in vitro i ustawie aborcyjnej.

Nawet publikacja wstrząsających zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej sprowadzona została głównie do sporu o uczucia i wrażliwość. Emocjami najłatwiej trafić do umysłów i serc wyborców, podczepia się więc każdy. Choć nie każdy potrafi - czego najlepszym przykładem jest poseł Joński z SLD, który wysłał ministrę Muchę na urlop macierzyński. Co prawda jeszcze nie na ten roczny, który obiecał wszystkim Polkom premier Tusk, ale i tak wykazał się przeogromną wrażliwością wobec kobiet. Nieważne, czy mądrze i z sensem, byle dołożyć, byle ostrzej, byle głośniej. Możemy się oczywiście oburzać i utyskiwać na poziom debaty, na polityków i media - słusznie. Dziennikarze i całe redakcje żyją z polityków, a politycy istnieją dzięki prasie, radiu i telewizji, to życie w symbiozie. Jednak nie można zapominać o jeszcze jedynym ważnym elemencie tej układanki, są to widzowie, czytelnicy i słuchacze, którym taka, niezbyt wyrafinowana rozrywka z Wiejskiej odpowiada. Opery mydlane i reality show ukazują się tak długo, jak długą są oglądane. Powinni pamiętać o tym ci, którzy mają piloty w ręku, zanim zaczną narzekać.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

.
"Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, w Warszawie nakłady na drogi wzrosły w latach 2008–2011 o połowę w stosunku do poprzednich czterech lat, ale długość oddanych i zmodernizowanych w tym okresie dróg się zmniejszyła. Stolica jest też liderem, jeśli chodzi o marnowanie dotacji z Unii Europejskiej."
t
telewic
Nie wszystkim to odpowiada Panie Redaktorze. Tak jak nie wszystkim odpowiada korzystanie z płatnej miłości oferowanej przy szosie, choć wielu jest na to amatorów. To dziennikarze wybierają to co im odpowiada, a konsekwencją ich wyborów jest to z kim się zadają. W dziennikarstwie jak w życiu, można sprzedawać się każdemu albo wybierać sobie partnerów. Jeśli się wybiera pierwszy wariant, to nie należy obrażać klientów / telewidzów, tak jak to czyni np. red. G. Miecugow, i każda dziewczyna stojaca przy szosie.
Dodaj ogłoszenie