"Polska polityka generuje loże szyderców, gorzej z generowaniem sprawnie rządzących elit"

Redakcja
Fot. archiwum
Trzeba mężów stanu, nie "hydraulików" - mówi były polityk, Wiesław Walendziak, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Po słabych pierwszych stu dniach nowego rządu Donald Tusk próbował przejść do ofensywy publicznymi rozliczeniami ministrów. Pomysł wypadł bardzo dobrze, ale tuż po ich zakończeniu zdarzyła się katastrofa kolejowa, która odsunęła w cień 10-dniowy spektakl z szefami kolejnych resortów. Co ta sinusoida mówi o sposobie zarządzania krajem przez premiera?
Polska polityka bardzo łatwo generuje różnego rodzaje loże szyderców, natomiast dużo gorzej wychodzi jej generowanie elit zdolnych do sprawnego zarządzania państwem. A zwłaszcza do zarządzania w trudnych czasach kryzysu gospodarczego, który zmiatał z powierzchni ziemi kolejne rządy na świecie. Tymczasem Donald Tusk radzi sobie w tym niełatwym czasie, mimo że musi dodatkowo borykać się z innymi, tragicznymi wydarzeniami, jak katastrofa smoleńska czy powódź. Wyraźnie widać, że w tych momentach państwo zdawało egzamin - jakkolwiek kontrowersyjnie by to zdanie zabrzmiało. Nawet gdy wydarzył się tak wielki dramat, jakim było rozbicie się samolotu prezydenckiego 10 kwietnia, państwo dalej działało stabilnie, funkcjonowało w granicach demokratycznego państwa prawa. Dlatego też namawiam do pewnej powściągliwości w tym wyścigu na ostrość oskarżeń i porzucenia żabiej perspektywy w ocenie zjawisk.

Czytaj także: SP: PO dokonuje putinizacji Polski. W normalnym kraju ten rząd by upadł

Tylko czy ta powściągliwość jest uzasadniona w sytuacji, gdy ten sam rząd rządzi już piąty rok, a w tym czasie zrobił bardzo niewiele, by poprawić jakość kolei w Polsce? Owszem, PKP ulega stopniowej degradacji od dawna, ale gabinet Tuska nie zahamował tego trendu.
Opóźniona modernizacja kolei to nie tylko wina ostatnich pięciu lat. Ale gdy podejmuje się kierowania państwem, warto w sposób czytelny i konkretny określać kompleksowy plan swoich działań. Przy jego realizacji z natury rzeczy będzie dochodzić do zderzenia z różnymi grupami interesu.

Jak sobie z tym radzić?
Gdy w rządzie Jerzego Buzka wprowadzaliśmy pakiet reform, musieliśmy się zmierzyć z oporem poszczególnych grup, na przykład lokalnych i tzw. specjalnych administracji, obrońców dawnych województw - ale otwarcie mówiliśmy, że bez reformy administracyjnej Polska nie będzie w stanie sensownie zaistnieć w UE, również w kontekście zdolności absorbowania funduszy unijnych. A przecież obszarów, które wymagają zmian, a teraz są bronione przez wpływowe grupy nacisku, jest więcej. Wystarczy wymienić spółki węglowe, Pocztę Polską, PKP. To są scementowane grupy interesów pracowniczych, związkowych, którym przede wszystkim zależy na zachowaniu status quo, jak ognia unikają konkurencji, otwarcia rynków, które gwarantują nie tylko wzrost jakości, ale też bezpieczeństwa. Korelację pomiędzy takimi zaszłościami a niższą absorpcją unijnych funduszy widać dzisiaj w polskich kolejach. Przecież gdyby literalnie przeniesiono postulaty aktywistów związkowych z PKP na inne obszary, to na polskich drogach powinny jeździć tylko autobusy PKS, a na polskim niebie latać samoloty LOT-u.

Rozumiem, że w exposé premiera zabrakło Panu jasnego zdefiniowania problemu i uderzenia w te grupy interesu.
Nie, zabrakło mi jasnego zdefiniowania celów strategicznych państwa. Takie postawienie sprawy ułatwia przełamywanie rozmaitych grup oporu. Ale to koniec wieńczy dzieło, a my rozmawiamy na początku drugiej kadencji premiera Tuska.

Czytaj także: Nitras ma uratować wizerunek PO. Ale do kraju może sprowadzić go tylko propozycja z rządu

Czy Donaldowi Tuskowi rzeczywiście można zarzucić brak definiowania wyzwań? Obserwując praktykę jego rządów, wyraźnie widać, że za cel numer jeden postawił sobie wzmocnienie pozycji rządu. Tego nie można uznać za cel strategiczny?
Ale rząd powinien być silny, to znaczy zdolny do zamiany słów na czyny. Czasem celem strategicznym jest po prostu kontynuowanie tego, co z sukcesem rozpoczęli inni, i to też warto otwarcie powiedzieć. Trzeba pamiętać o drodze, jaką Polska przeszła w ostatnich latach. W 1989 r. byliśmy najbardziej zacofanym gospodarczo krajem w Europie Środkowo-Wschodniej. Od tego czasu cały czas idziemy do przodu. Dziś bardzo skutecznie pozyskujemy kapitał inwestycyjny, stajemy się regionalnym liderem, warszawska giełda walczy o palmę pierwszeństwa w naszej części Europy, dogoniła już giełdy z państw tradycyjnie uważanych za stabilne gospodarczo, m.in. giełdę wiedeńską. Dlatego właśnie zalecałbym odrobinę wstrzemięźliwości przy kreśleniu różnego rodzaju teorii katastroficznych. Jeśli ktoś rządzi drugą kadencję, nie da się tego wyjaśnić wyłącznie zabiegami socjotechnicznymi. To byłaby naiwna interpretacja. Fakt, że Donald Tusk został ponownie wybrany na premiera, to dowód na to, że Polacy uznali go za gwaranta kontynuacji procesu rozwoju kraju i nie dostrzegli lepszego.
Odrzuca Pan hasło "Polacy zasługują na więcej"?
Na pewno Polacy zasługują na więcej, zresztą swoje aspiracje bardzo wyraźnie w tym zakresie artykułują. Ale pytanie, czy rzeczywiście więcej można byłoby osiągnąć - bo czasami się po prostu nie da. Byli przecież politycy, którzy proponowali emisję pustego pieniądza tuż po wybuchu kryzysu albo wcześniej kwestionowali przystąpienie do Unii Europejskiej czy formułowali inne szalone recepty na to, by zamienić Polskę w kraj miodem i mlekiem płynący - i oni do dziś są aktywni w polityce. To też jest polska specyfika. U nas można wygadywać najgłupsze nawet rzeczy, a po kilku miesiącach do nich po prostu się nie przyznawać. Tak jakby słowa w polityce nie opisywały rzeczywistości, tylko emocje polityków.

Czytaj także: Gibała zapowiada kolejne transfery. "Z Platformy odejdą tylko jego żołnierze"

ana słów wnioskuję, że generalnie jest Pan zadowolony z sytuacji, w jakiej się obecnie znajduje Polska. Tyle że w latach 90., gdy rozpoczęły się rozmowy o wejściu krajów Europy Środkowej do UE, nasz kraj był na ostatnim miejscu. Węgrzy wprost stawiali zarzuty, że będziemy opóźniali cały proces integracji. Tymczasem dziś to Budapeszt jest problemem w Unii, my jesteśmy stawiani za wzór. Jak by Pan wytłumaczył tę przemianę? Co było jej przyczyną?
W Polsce konsekwentnie realizowano kierunek przemian, jaki był przyjęty w 1989 r. Słuchając dzisiaj wypowiedzi polityków, można odnieść wręcz wrażenie, że znajdujemy się w stanie wojny domowej, padają słowa o zdradzie, wyprzedaży dóbr narodowych. Tymczasem na poziomie faktów i działań mamy kontynuację ciągle tego samego kierunku działań. Od początku kolejne rządy dążyły do jak najszybszej integracji ze strukturami Zachodu, to był naczelny imperatyw, który nie zmieniał się mimo zmian ekip rządzących. Poza tym obowiązywało założenie, że należy przeprowadzić deregulację gospodarki i prywatyzację państwowych firm. Pierwsze założenie udało się zrealizować w pełni, natomiast drugie tylko w niektórych sektorach. Ale widać, że ciągle trwają dalsze prace przy deregulacji. Przecież ostatnie zapowiedzi ministra Jarosława Gowina o zniesieniu koncesji dla części zawodów to ciąg dalszy tej samej reformy.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
srul
niz pisza,

oblesnik wyjatkowy
i
inżynier IIIRP
i nikt mi nie powie, że dzisiaj jest u nas gorzej niż za chwalonego przez Jarosława Zbaw Polskę śp. tow. Edwarda
K
Kon Donek
Nudy na pudy jak zwykle.
s
sceptyk
przecież loże szyderców zbudował sam pan Walendziak,
d
dobra pamięć
Wyjątkowa kreatura. Pamiętam jego i tę jego bandę, która grasowała w telewizji (m.in. Rymanowski). Taki ideologiczny cwaniaczek, który nic nie umiał. Jego telewizja dzielnie pracowała w czasie powodzi 1997 roku, by kłamać, że rząd nic nie robi, by pomóc powodzianom. Przez to wygrał AWS, który wraz z UW narobił najwięcej szkód ze wszystkich rządów. Te "reformy" to był popis nieudacznictwa i marnotrawstwa pieniędzy, co do dziś odbija nam się czkawką (gimnazjum, "bo przed wojną tak było"/ powiaty - nowe kilkadziesiąt tysięcy etatów dla p..stołków/ KASY Chorych - nomen omen/ reforma emerytalna - szkoda gadać).
d
dobra pamięć
Wyjątkowa kreatura. Pamiętam jego i tę jego bandę, która grasowała w telewizji (m.in. Rymanowski). Taki ideologiczny cwaniaczek, który nic nie umiał. Jego telewizja dzielnie pracowała w czasie powodzi 1997 roku, by kłamać, że rząd nic nie robi, by pomóc powodzianom. Przez to wygrał AWS, który wraz z UW narobił najwięcej szkód ze wszystkich rządów. Te "reformy" to był popis nieudacznictwa i marnotrawstwa pieniędzy, co do dziś odbija nam się czkawką (gimnazjum, "bo przed wojną tak było"/ powiaty - nowe kilkadziesiąt tysięcy etatów dla p..stołków/ KASY Chorych - nomen omen/ reforma emerytalna - szkoda gadać).
G
Grosik
cicho i nie wypowiadaj się.
R
Rycho
Czym coraz bardziej zamordystyczny reżim PO różni się od czasów PiS?

Wystarczy porównać nazwiska najgłośniej szych wówczas aresztowanych i zatrzymywanych -- biznesmenów, ministrów, parlamentarzystów, lekarzy od łapówek -- z obecnymi: blogerzy, kibice, związkowcy, Solidarni 2010.

Za PiS aresztowano przede wszystkim wzbogaconych dzięki układom, którzy naruszając prawo, działali na szkodę zwykłych ludzi.

Za PO aresztuje się zwykłych ludzi, którzy naruszając niepisane reguły, działają na szkodę wzbogaconych dzięki układom.
b
belfer
Zrobiłeś cwaniaczku reformę oświaty z buzkiem- dzieki czemu mamy hodowlę a brak wychowania, gimnazja to 100% porażka fabryka dewiantów - ciekawym gdzie posłałeś swe dzieci do szkoły? śledztwo smoleńskie oddane KGB, które na potęgę morduje dziennikarzy i wysadza domy w powietrze. Nigdy się nie dogadamy BARANIE! Służysz judaszu Targowiczanom.
m
marcinescu
widac ze jak juz Tusek zupelnie doluje to jak diabel z pudelka wyskakuje Wiesiek i ze swojej awuesowskiej mownicy mowi Donek OK.

Rysiek placi Rysiek wymaga
g
gosciu
duzej czesci"POLAKOW" marzy sie jakas kolejna katastrofa narodowa.beda mogli przez kolejne 100 lat biadolic jak to swiat okrotnie polske skrzywdzil i spiewac "boze cos polske"
l
lola
Nawet mi sie nie chcialo czytac kolejnej strony.
p
polo
Odnoszę wrażenie, że takie i inne "walenciaki" siedzą sobie gdzieś w spółkach, doją kasę,
a gdy zajdzie potrzeba wzywani są do tablicy i udzielają tzw. POpierającego wywiadu.
Jak inaczej można wytłumaczyć nagłe pojawianie się takich zaginionych "polityków" w reżimowych mendiach?
Dodaj ogłoszenie