Polska nie chce bojkotu Ukrainy, ale ma swoje formy nacisku

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Fot. Polskapresse
Bronisław Komorowski wygłosił w środę mocny i bardzo potrzebny z polskiej strony apel pod adresem Wiktora Janukowycza. W pewnym sensie zresztą wyręczył tu Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego, którzy od dłuższego czasu skupiają się raczej na udowadnianiu bezsensowności i dwuznaczności bojkotu Euro 2012 niż na piętnowaniu poczynań ukraińskiego prezydenta.

Za sprawą Komorowskiego z Polski zabrzmiał więc w końcu mocny głos podkreślający, że choć za miesiąc będziemy wspólnie cieszyć się piłkarskimi mistrzostwami, to jednak stosunki polityczne Polski i Ukrainy w związku ze sprawą Julii Tymoszenko zostały mocno ochłodzone.

Czytaj także: Ukraińcy odpowiadają Komorowskiemu: Tymoszenko nie skazano za politykę. To grozi chaosem

Być może słowa prezydenta o potrzebie zmiany prawa na Ukrainie i groźba całkowitego wstrzymania ratyfikacji umowy Ukraina - Unia zabrzmiałyby jeszcze mocniej, gdyby zostały wypowiedziane podczas szczytu w Jałcie. Być może. Jednak ukraiński prezydent - w obliczu niespełna pięćdziesięcioprocentowej frekwencji gości - zdecydował się odłożyć spotkanie głów państw Środkowej Europy na bliżej nieokreślone lepsze czasy. Podejrzewam, że dla Bronisława Komorowskiego nie była to zła wiadomość. Jałtański szczyt to jednak nie Euro 2012. To polityczna impreza regionalna organizowana przez Ukrainę, nie zaś polsko-ukraińskie przedsięwzięcie sportowe przygotowywane wspólnie od pięciu lat.

Czytaj także: Komorowski chce zmiany prawa na Ukrainie. Ze względu na Tymoszenko

Ewentualna nieobecność Komorowskiego na fecie Janukowycza nie byłaby bynajmniej równoznaczna z bojkotem Euro, który w wykonaniu prezydenta kraju będącego jego współorganizatorem byłby przecież zupełną groteską. Tak na marginesie, nic dziwnego zresztą, że w Polsce do bojkotu nawołuje akurat jako jedyny ten sam polityk, który - pozostając szefem największej partii opozycyjnej w kraju - konsekwentnie bojkotuje prezydenta i rząd. Nikt inny nie oczekuje od Bronisława Komorowskiego, by zbojkotował Euro 2012. Wyjazd do Jałty mógł sobie jednak Komorowski spokojnie odpuścić. Nawet jeśli wybierał się tam tylko po to, by prosto z mostu wypalić Janukowyczowi to samo, co powiedział w środę w Warszawie, i tak mogłoby to zabrzmieć nieco fałszywie. Zwłaszcza gdyby kamery uchwyciły jakiegoś "niedźwiadka" przy powitaniu lub Komorowski we właściwym sobie stylu jowialnie pożartował z Janukowyczem przy którejś z publicznych okazji. Choćby najniewinniej.

Czytaj także: Hofman: Komorowski wlecze się w ogonie. Gdyby nie odwołano szczytu w Jałcie, zostałby z ręką w...

Polski sprzeciw wobec bojkotu Euro 2012 jest całkowicie zrozumiały. Polska niechęć do bojkotu politycznych imprez ukraińskiego prezydenta jest jednak zrozumiała nieco mniej. W sytuacji, w której na Ukrainie łamane są podstawowe reguły demokratycznego państwa prawa, należy raczej przykręcać Kijowowi polityczną śrubę.

Komorowski pojedzie do Jałty. "Można wyrażać obawy, czy Ukrainie nie grozi integracja wschodnia"

Doskonale więc, że środowy apel Bronisława Komorowskiego zabrzmiał tak, że trudno tu o złudzenia i nieporozumienia.

Janukowycz usłyszał wyraźnie, że Polska, wciąż główny adwokat Ukrainy w Europie, także rozważa całkowitą zmianę stosunku do jego kraju. Nie przypadkiem przecież Komorowski mówił twardo o umowie stowarzyszeniowej Ukrainy i Unii, która od miesięcy czeka na ratyfikację. Teraz - i to z polskiej strony - padają słowa o możliwości całkowitego jej ratyfikacji zarzucenia. Tym samym okazało się, że prócz sporych zapasów marchewki mamy też gdzieś w zanadrzu kawałek kija.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
A robić UEFA z Ukrainą to był błąd, trzeba było z Czechami, bo od lepszych się można czegoś nauczyć a nie od chaotycznych nieudaczników.
T
Teddi
Janukowyczowi Komorowski jest potrzebny jak wróblowi na dachu gruszki na wierzbie. Komorowski nie ma kompletnie nic do zaoferowania, ale się chłopina rzuca żeby zapracować sobie na harcerską sprawność medialnego "polityka". Nie chcem ale muszem coś robić - taki Komorowskiemu przyświeca pałer do działania. Niestety wygląda to wszystko bardzo żałośnie, bo jedyne co można zrobić w realu to tylko ramię w ramię - tak po prezydencku - popatrzeć na piłkarzyków a po meczu pogapić się w telewizor z nadzieją, że gdzieś na świecie jakaś erupcja wulkanu, tsunami, terroryści z alkaidy lub też ślub księcia Karola. A u nas.... mrówcza praca, podwyżki... kolejne nitki autozdrad.
Ś
Śledź
Odpowiedzi na apel Prezydenta Komorowskiego udzielił ukraiński deputowany Włodymir Olijnik na portalu Partii Regionów: .. „W przypadku Tymoszenko to prawo zostało złamane. (Była) premier wykroczyła poza kompetencje i wzięła więcej władzy, niż pozwalało na to prawo. W wyniku tego Ukraina poniosła ogromne straty" - oświadczył deputowany. I dalej: " (...)Nasi koledzy w Europie powinni zrozumieć, że Tymoszenko odpowiada za przekroczenie uprawnień służbowych, a nie za decyzje polityczne. Jeśli Ukraina zdekryminalizuje artykuł, z którego została skazana była premier, w kraju nastąpi chaos polityczny”.

Czytając odpowiedź rosyjskiego polityka na wezwanie prezydenta Komorowskiego warto wsiąść pod uwagę, kto udzielał tej odpowiedzi i jaki ma w tym interes.
Wołodymyr Olijnyk jest absolwentem Instytutu Prawa w Charkowie w 1981 roku , po którym był prawnikiem. Później ukończył w Odessie Instytutu Administracji politycznej i społecznej w 1991 roku.
Od 1981 roku pracował w Sądzie Rejonowym dla miasta, w pobliżu Odessy . W 1982 roku był -1 985 sędziów krajowych, w 1985 -1987 roku - przewodniczący Sądu Rejonowwego w Czerkasach. W 1988 roku pracował pracował jako kierownik administracyjno-handlowy i finansowy władz Cherkasky MK . Był także pracownikiem publiczno-prawnego departamentu Czerkasy OK CPU. Prezes Stowarzyszenia Ukrainy.
Kandydował na prezydenta Ukrainy, nominowany przez wyborców miasta Kirowograd. Wycofał swoją kandydaturę na korzyść Jewhena Marczuka. W latach 2002 - kandydat na deputowanego Ukrainy z okręgu wyborczego, w regionie Czerkasy. W 2006 roku został zastępcą Julii Timoszenko. We wrześniu 2007 r.po konfliktach z Julią Tymoszenko, przeniósł się do do Partii Regionów. Jest jednym z nieoficjalnych doradców prezydenta Janukowicza, a tak naprawdę członkiem silnej grupy w Partii regionów sterującą prezydentem.
Należy zdaniem obserwatorów sceny politycznej na Ukrainie do tej grupy działaczy Partii Regionów którzy, aktywnie uczestniczyli w przygotowywaniu politycznego scenariusza zniszczenia Julii Tymoszenko mając w tym osobisty interes i chęć „wyrównania dawnych rachunków” z czasów gdy byli w jednym bloku wyborczym. Zdaniem niektórych analityków Olijnyk jest jednym z głównych, jeżeli nie głównym architektem przygotowującym ścieżkę prawnych kroków przeciwko Tymoszenko.
Odpowiedź Włodymyra Olijnyka jest więc z jednej strony obroną własnych działań przeciwko Tymoszenko, a z drugiej wyraźną próbą wpłynięcia czy wręcz zablokowania ewentualnych inicjatyw Janukowicza w kierunku dokonania zmian w prawie.
Czy prezydent Janukowicz ugnie się pod naciskiem jastrzębi z Partii regionów? Trudno powiedzieć.
Czy pojmie wyraźną aluzję, że Polska zasłoni żaluzję pomiędzy Unią a Ukrainą także nie wiadomo? Jest pomiędzy młotem a kowadłem. Jakiekolwiek inicjatywy prawne bez wsparcia politycznego wewnątrz swojej partii skazane są zasadniczo na porażkę. Gdyby przeanalizował sytuację, to dobrym wyjściem byłoby znalezienie w jego partii zwolenników połączenia z Unią i wraz z innymi deputowanymi z innych partii przegłosowania ewentualnych zmian.
Dodaj ogłoszenie