Polska gospodarka już odczuwa recesję w Unii Europejskiej?

Joanna Pieńczykowska
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne Maciej Jeziorek/Polskapresse
W lutym produkcja przemysłowa była wyższa o zaledwie 4,6 proc. niż przed rokiem, a w porównaniu do stycznia spadła o 1 proc. - podał GUS. - Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym produkcja sprzedana przemysłu ukształtowała się na poziomie o 6 proc. wyższym niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku i o 1,3 proc. niższym w porównaniu ze styczniem 2012 r. - głosi komunikat GUS.

Lutowe dane GUS okazały się gorsze, niż spodziewali się ekonomiści: prognozy zakładały, że podobnie jak w styczniu wzrost produkcji sięgać będzie 8-9 proc.

- To bardzo słaby wynik. Świadczy to o tym, że jest jakiś problem. Niewątpliwie duży wpływ miały mrozy, ale wygląda też na to, że jest to efekt coraz większych problemów z eksportem do strefy euro - mówi Piotr Kuczyński, główny ekonomista Xelionu. - Jest to pierwsze wyraźne potwierdzenie, że polska gospodarka zwalnia w reakcji na osłabienie gospodarki strefy euro - dodaje Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

CZYTAJ TEŻ: Rybiński: Zielona wyspa przejdzie do historii. Recesja w Polsce w 2013 r.

Produkcja wzrosła w 26 działach przemysłu. To mniej niż przed miesiącem - wówczas na plusie było 29 gałęzi. Spadek, w porównaniu z lutym ubiegłego roku, wystąpił w ośmiu działach, m.in. w wydobywaniu węgla kamiennego i brunatnego - o 7,9 proc., w produkcji wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych - o 6,8 proc., mebli - o 1,8 proc.

W lutym produkcja w polskich firmach wzrosła tylko o 4,6 proc. W styczniu wzrost sięgał 9 proc.

Zdaniem większości ekonomistów za wcześnie na określenie, czy mamy do czynienia z ostrym hamowaniem polskiej gospodarki, czy też to chwilowy spadek. - Jednak wiele wskazuje, że mamy do czynienia ze spowolnieniem (ale nie recesją), które dotarło do nas z krajów Unii z pewnym poślizgiem - mówi Piotr Kuczyński. Przypomina, że gospodarka w strefie euro zanotowała w IV kwartale kwartalny spadek, wiele wskazuje, że również I kwartał tego roku będzie na minusie, co oznaczać będzie recesję.- Trudno wyrokować, co się będzie działo w Polsce. Na szczęście dla nas ostatnie dane z Niemiec są lepsze - dodaje Kuczyński.

Tymczasem gdy Europie grozi widmo powrotu recesji - nieco lepiej wygląda sytuacja za oceanem i w krajach rozwijających się. Tam dane z gospodarek budzą coraz większy optymizm. W poniedziałek eksperci Barclays Capital opublikowali prognozy, z
których wynika, że globalna gospodarka najgorsze ma za sobą, wcześniej niż Europa - zaczyna już wychodzić z dołka. W ujęciu średniorocznym Barclays Capital zakłada wzrost globalnej gospodarki o 3,5 proc., a za 2013 r. 4,1 proc. , podczas gdy w IV kwartale 2011 r. rosła w tempie 2,8 proc.

CZYTAJ TEŻ: "FT": Optymistyczni Polacy wciąż wydają pieniądze i... zapobiegają recesji

Zdaniem analityków coraz lepsze są dane z USA, gdzie rośnie sprzedaż detaliczna, zmalała dynamika wzrostu nowo rejestrowanych bezrobotnych. - Recesja w strefie euro nie wstrzyma wzrostu w innych regionach - m.in. w USA, Azji, Japonii, a globalna gospodarka najgorsze ma już za sobą - ocenia Barclays Capital.

Ekonomiści zaznaczają, że w Polsce recesji raczej nie będzie. - Jednak nawet jeśli gospodarka wzrośnie tylko o 2,5 proc., jak prognozował rząd w projekcie budżetu, to będzie to wynik gorszy niż w ubiegłym roku, kiedy gospodarka rosła w tempie około 4,5 proc. To źle wróży dla rynku pracy - mówi Kuczyński.

Zdaniem ekspertów dane o produkcji zmniejszają prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych.

- Niestety, część członków RPP patrzy wyłącznie na poziom inflacji. Choć nie tylko oni. Niedawno Leszek Balcerowicz twierdził, że RPP powinna podnieść stopy, by dojść do celu inflacyjnego. Tylko że wtedy rzeczywiście mielibyśmy recesję - mówi Piotr Kuczyński. - Myślę, że RPP takich rad nie będzie jednak słuchać. Ostatnie słabsze dane powinny wzmocnić skłonności gołębie w radzie - dodaje.

Joanna Pieńczykowska

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rozczarowany
jak ja tęsknie za komuną ....nikt mnie nie straszył recesjami ,ani bezrobociem ,ani innym badziewiem .teraz to same afery ,przekręty ,niech szlag trafi to wszystko ,a może jakaś wojna by się przydała bo już człowiek ma wszystkiego dość .niech pierdyknie jakiś meteor i rozwali to wszystko ,bo nie ma sęsu żyć w tak pojebanym czaśie .
P
POparzony
Zwalajcie winę na unię, bo to ona wszystkiemu winna, ona dawać nie powinna.
Tusk POdnosi POdatki obdziera ze skóry swój żelazny elektorat.
Po kradzieży składek emerytalnych do OFE, kradzieży wypłat dwuletnich emerytur przyszedł czas na oszczędności klasy średniej. Zżera je inflacja i likwidacja lokat anty-belkowych.

I jak ma gospodarka się rozwijać, gdy brakuje na przywileje emerytalne mundurowych i żon górników?
Kto wygra konkurencję uprzywilejowanych emerytur?
Agent Tomek emerytura w wieku 34 lat 4 tysiące przez kolejne 45 lat, to koszt dla budżetu ok. 2.1 miliona zł.
Pułkownik Przybył emerytura w wieku 41 lat 6 tysięcy przez kolejne 38 lat, to koszt dla budżetu ok. 2.7 miliona zł.

W starciu gigantów POlskich przywilejów emerytalnych dla mundurowych wygrywa pułkownik Przybył o 700 tysięcy złotych.

A ty emerycie z ZUSu ile masz kapitału w ZUS i OFE?
Dodaj ogłoszenie