reklama

Polska Fundacja Narodowa miała dbać o wizerunek Polski za granicą, a stała się źródłem kryzysu wizerunkowego

Anita CzuprynZaktualizowano 
materiały prasowe
Polska Fundacja Narodowa, powołana do tego, by dbać o wizerunek Polski za granicą, sama stała się źródłem kryzysów wizerunkowych. Od początku nie szczędzono jej krytyki, ale ostatnio cierpliwość do jej pomysłów traci już nawet PiS.

PFN nie schodzi z nagłówek gazet. Nieudolność, kolesiostwo, marnowanie publicznych pieniędzy. Wpadka goni wpadkę. Skrzyżowanie Gangu Olsena z Monty Pythonem. A już ostatni pomysł z zakupem francuskiego jachtu i rejsem dookoła świata przypomina sławetnego „Misia” z filmu Stanisława Barei - grzmią zarówno publicyści, jak i politycy. O co chodzi? Po kolei. Polską Fundację Narodową powołała premier Beata Szydło w 2016 roku. Cel był jak najbardziej szlachetny i dumny: potrzeba organizacji, która będzie dbała o to, aby o Polsce mówiło się na świecie dobrze. Fundacja zasilana jest pieniędzmi ze spółek skarbu państwa, co oznacza, że co roku szerokim strumieniem płyną do niej grube miliony złotych. Ale już realizacja pierwszego z pomysłów Fundacji - sfinansowanie rządowej kampanii „Sprawiedliwe sądy”, w czasie której w całej Polsce zawisły bilbordy, a stacje telewizyjne nadawały spoty o nieuczciwych sędziach, wzbudziła potężne kontrowersje. Bo też i sprzeczna była z celami, do jakich Fundację powołano. Dość powiedzieć, że cała kampania kosztowała 8 milionów złotych, a jej prowadzenie powierzono spółce założonej przez byłych pracowników kancelarii premier Szydło, którzy, jak donosiły media, po sprzedaniu firmy wrócili do KPRM.

Głośno było też o postach, jakie Fundacja publikowała na Twitterze w języku angielskim, ale za to z rażącymi błędami. Zamiast promocji polskiej racji stanu, mieliśmy więc zwykłą kompromitację. Kolejną wpadkę PFN zaliczyła, gdy zaczęła chwalić się, jak wielki zasięg mają w internecie jej kampanie, w tym przy okazji „Together on the side of truth” dotyczącej marca 1968. Publicysta tygodnika „Do Rzeczy” Marcin Makowski napisał wówczas na Twitterze: „Polska Fundacja Narodowa chwali się wynikami kampanii o marcu. Jako przykład sukcesu pokazuje 147 mln odsłon banerów, prowadzących na portal. Za odsłony się płaci, i za odpowiednie pieniądze można ich wygenerować nawet miliard. Liczy się konwersja. Ta wynosi ok. 0,2%. Dramat.”

W lutym, podczas napiętych relacji na linii Polska-Izrael, w związku ze sporem o ustawie o IPN Polska Fundacja Narodowa „popisała się” półminutowym filmikiem, który, jak się okazało był przeróbką stworzonego rok wcześniej filmu prze IPN. Kiedy zaś Ruderman Family Foundation wypuścił klip mówiący o „polskim Holokauście” wzywającym do zawieszenia stosunków z Polską, PFN odpowiedziała… plagiatem, pokazując filmik, który był skróconą wersją dziełka jednego z internautów, dodając do tego własne napisy, a jakby tego było mało, podlewając to soczyście muzyką przypominającą tę, jaka znalazła się w filmie „Piraci z Karaibów”.
O tym, jak PFN ośmieszyła samego premiera Mateusza Morawieckiego, zamieszczając tweet z wyrwaną z kontekstu wypowiedzią premiera w Monachium : „More steal thanks not only think tanks” (tłumacząc dosłownie: „Więcej zbiorników stalowych, nie tylko think tanks”) szkoda już wspominać.

Ale prawdziwa burza wybuchła w związku z wieścią o przygotowywanym przez PFN rejsie dookoła świata na jachcie, jaki w tym celu zakupiono we Francji, a który, jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, miał kosztować około 5 milionów złotych. Ile dokładnie - nie wiadomo, ponieważ PFN na ten temat informacji nie podaje.

Sam projekt „Polska 100”, którego celem ma być promocja Polski na świecie z okazji uczczenia 100-lecia niepodległości, jest imponujący. Jacht pod polską banderą ma w latach 2018-2010 przepłynąć 40 tysięcy mil morskich i wystartować w regatach żeglarskiego Wielkiego Szlema. W miejscach, które odwiedzi załoga, mają być organizowane wydarzenia promujące polską kulturę, osiągnięcia, przedsiębiorczość i innowacje. Rąbka tajemnicy, jak ta promocja miałaby wyglądać, uchylił już Mateusz Kusznierewicz, pomysłodawca projektu i kapitan jachtu, który w rozmowie z „Żaglami” powiedział: „Na przykład w Kapsztadzie odwiedzimy w pełnym rynsztunku jedną ze szkół ubrani w sztormiaki, z długimi brodami i opowiemy o Polsce.

5 milionów złotych na jacht to przysłowiowy mały pikuś przy tym, ile może wynieść koszt całego projektu. Rzecznik Polska 100 poinformował, że roczny budżet operacyjny projektu wyniesie ok 3 miliony złotych, ale eksperci - doświadczeni żeglarze wyliczają, że całkowity koszt może wynieść nawet 20 milionów złotych. Co ciekawe - z podobnym projektem do PFN zgłosił się Roman Paszke, kapitan katamaranu „Gemini”, a projekt miałby kosztować ok. 6 milionów złotych. Ale PFN ten projekt się nie spodobał.

Nic więc dziwnego, że na PFN spada potężna fala krytyki. Podniosły się głosy, że wcale nie trzeba wydawać milionów, żeby rozsławiać Polskę w świecie. Że więcej zrobił Aleksander Doba opływając samotnie swoim kajakiem Ocean Atlantycki (ostatnio amerykański „New York Times Magazine” napisał o jego wyczynach, umieszczając okładkę z jego zdjęciem). Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z klubu Kukiz’15 wprost mówi, że to obraza ciężko pracujących Polaków, wyrzucanie pieniędzy w błoto, a sam jacht nazwał „Misiem” Barei. Ale też wśród polityków PiS nie ma zrozumienia dla wielkiego projektu Polskiej Fundacji Narodowej. W sprawie tej głos zabrała posłanka Krystyna Pawłowicz, pisząc na Twitterze: „NIE - dla opłacenia przez PFN /20 mln zł/ podróży jachtem dookoła świata panu M.Kusznierewiczowi ! „Promocja Polski” na oceanach ?! Cwaniactwo. To ryby i ptaki mają poznawać Polskę w czasie tego rejsu? Niech pryw. sponsorzy „przytulą” żeglarza”.

Krystynie Pawłowicz najbardziej przeszkadza w tym projekcie osoba Mateusza Kusznierewicza, publikuje wiec jego zdjęcia a to z Bronisławem Komorowskim, a to z Janem Kulczykiem, a to przypominając jego wypowiedź: „Popieram PO bo mam uczulenie na PiS”. Zwróciła się też osobiście do znanego żeglarza: „Panie Kusznierewicz ,miej Pan honor, wycofaj się! Wiemy, że kasa non olet, ale Pan już na zawsze zostanie „twarzą” Kulczyka, Kwaśniewskiego, Tuska, Adamczyka, Komorowskiego, a żona ciągle przeciw nam. Brać kasę od „ciemnogrodu”, od PIS-u-„dramat dla Polski”?Wstyd!”

Co będzie dalej z PFN? Nie jest tajemnicą, że od czasu zmiany premiera, znalazła się ona na cenzurowanym, a Morawiecki nie ukrywa niezadowolenia na wydawanie lekką ręką milionów złotych i brak efektów. W podobnym tonie mówił ostatnio w Polsat News prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta Dudy: - Instytucja, która ma odpowiadać za dobrą jakość wizerunku Polski, powinna pokazać, że szewc umie sobie uszyć buty. Na tym polu się nie sprawdziła.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gota

dajcie te kase dla jarka niech se nimi zapcha swa swinska morde

G
Gość

O wizerunek firmy ma dbac jej prezes i rzecznik. O wizerunek kraju maja dbac: prezydent, premier, ministrowie, rzecznicy, partia u wladzy. Jest cos takiego, jak MSZ. To ministerstwo ma ministra, minister ma dyplomatow. A zatem, owa fundacja ma komu sluzyc? Czyzby oproznianiu Skarbu Panstwa z jego skromnej kasy? Dana fundacja jest zbyteczna!!! Jak tego nie czuje prezes danej partii, tutaj partii rzadzacej, wtedy nalezaloby wymienic prezesa partii! Jest jakas inna logika? Nie nie ma! Gdyz kazdy budzet panstwa jest swietoscia. A nie jest skarbonka, ktora politycy moga oprozniac i podlug wlasnego wymyslu. Czy jest jakas inna logika i zasadnosc? Nie, tych nie ma!

Dodaj ogłoszenie