Polska dumna z Kasi Smutniak [ZDJĘCIA]

Lucjan Strzyga
W CV Kasi Smutniak znaleźć można szczęśliwy los, życiowe błędy i wielką tragedię. Ale dziś znów jest na topie, a my jesteśmy dumni, że ta olśniewająca piękność to nasza rodaczka.

Wenecki wieczór 29 sierpnia miał tak naprawdę tylko jedną bohaterkę - piękną i tajemniczą Kasię Smutniak. Nasza rodaczka poprowadziła galę otwierającą 69. festiwal filmowy, który tradycyjnie rusza w Wenecji pod koniec wakacji. "Ona jest uosobieniem elegancji, klasy i zjawiskowej urody" - piała włoska prasa następnego dnia, a ktoś nieznający historii Kasi mógłby przypuszczać, że Włosi - z typową dla siebie afektacją - komplementują jakąś nową tamtejszą gwiazdkę. I nawet słowem się nie zająkną, że ta urocza dziewczyna to Polka.

To, że została matką chrzestną festiwalu i że to ona na jego końcu wręczy zwycięzcy Złotego Lwa, nie jest żadnym przypadkiem. Jej kariera rozwija się we Włoszech od lat i - jak podkreślają krytycy - jej szczyt dopiero nadejdzie. Ale i teraz popularności mogłyby pozazdrościć jej tabuny aktorek. Gdy dwa lata temu Smutniak pojawiła się w filmie "Pozdrowienia z Paryża" Pierre'a Morela, okrzyknięto ją najpiękniejszą buzią Włoch. Nie bez powodu - u boku Johna Travolty i Jonathana Rhysa Meyersa wyglądała po prostu olśniewająco.

Skromna, dystyngowana, bez typowego dla celebrytów zadęcia - Kasia Smutniak ma w sobie to coś, co nie pozwala minąć jej obojętnie. Na te właśnie przymioty zwrócił uwagę Luc Besson, który jako producent szukał obsady do "Pozdrowień...". W castingu wzięło udział kilkadziesięt aktorek, ale od początku było niemal pewne, że wygra Polka. "Byłam pewna, że mnie nie wybiorą" - wspominała Smutniak podczas promocji filmu, ale raczej przez grzeczność. Przecież z jej urodą mało która konkurentka mogłaby się mierzyć.

Co ciekawe, do filmu trafiła prosto z wybiegu dla modelek, choć liczbą życiowych pasji mogłaby obdarzyć sporo bliźnich. Urodziła się w Pile w 1979 r. Jej ojcem był wojskowy lotnik, gen. Zenon Smutniak, który zaszczepił w niej pasję do przestworzy. Ale nim w wieku 16 lat uzyskała licencję pilota, odniosła sukces w roli modelki. Zajęła drugie miejsce w polskich eliminacjach do konkursu The Look Of The Year. Kilkanaście fotografii otworzyło jej drogę do kariery.

Po maturze ruszyła na podbój świata. Najpierw były Niemcy, potem Mediolan i Tokio. Spodobała się macherom od mody, choć nie była zbyt chętna do życia na szczytach show-biznesu. "Wychowałam się w wojskowej rodzinie z zasadami. Gdy byłam młoda, na mojej ścianie wisiał portret Freuda. Gdy zostałam trochę sławniejsza, zdarzało się, że biegałam gdzieś po nocy lub szłam w nieznane miejsca. Ale to były największe ekstrawagancje, na które się decydowałam" - wspominała po latach początki kariery w wywiadzie dla "Twojego Stylu".

Przełom nastąpił w wieku 20 lat. To wtedy, niczym w romantycznej komedii, dostała angaż do włoskiej komedii "We właściwym momencie". Okazało się, że aktorstwo to jej wymarzone zajęcie. Ale choć z wdziękiem zagrała główną rolę, a krytyka nie szczędziła życzliwych recenzji, to kolejne propozycje nie nadchodziły. Następnym jej planem filmowym był dopiero "Haker" Janusza Zaorskiego, w którym zagrała Laurę. "Przyznaję, czułam się trochę rozczarowana, ale aktor musi umieć czekać. Ja umiem" - odpowiadała wówczas, pytana o plany na przyszłość. Miała rację, dziś ma na koncie kilkadziesiąt filmowych ról.
Nim zdobyła jednak aktorską sławę, zarobiła pierwsze duże pieniądze. W 2003 r. podpisała bowiem kontrakt z włoską telefonią komórkową TIM. Spoty telewizyjne i billboardy sprawiły, że Włosi, zwłaszcza mężczyźni, wręcz oszaleli na jej punkcie. "W pewnym momencie stało się to naprawdę męczące. Gdziekolwiek się pojawiłam, od razu krzyczeli »bella« i proponowali randki" - mówiła aktorka w 2003 r. Wtedy los skierował ją na nową życiową ścieżkę. Na planie filmu "Radio West" spotkała Pietra Tariconego.

"To była miłość, o jakiej czyta się na kartach powieści" - powie później Kasia. Zakochani zamieszkali na egzotycznej farmie pod Rzymem, postawili tam ekologiczną chatę z bali, a niedługo potem na świat przyszła ich córka Sophie. Razem odkryli też wielką pasję: skoki ze spadochronem. On wykonał ich 350, ona - 170. Kiedy tylko mogli, jechali na lotnisko. Pewnego dnia Pietro skoczył z samolotu 10 razy. Rozkoszna sielanka przy, wtórze zachwytów tabloidów, trwała aż do 2008 r., kiedy piękna Polka wdała się w niebaczny romans z izraelskim aktorem Razem Deganem. Rzecz wydarzyła się na planie "Barbarossy" i - jak mówiła aktorka w jednym z wywiadów dla włoskiej telewizji - nigdy nie powinna mieć miejsca. Uczciwie trzeba przyznać, że gazetowa wrzawa ucichła rok później, gdy Kasia wróciła do Tariconego.

Aż trudno uwierzyć, ale miłosny skok w bok przysporzył naszej rodaczce olbrzymiej popularności. Gdy Pietro Taricone publicznie ostrzegał konkurenta słowami "Uprzedzam cię. Jeżeli jeszcze kiedyś zbliżysz się do mojej ukochanej, spuszczę ci łomot" - relacje windowały nakłady gazet do nadzwyczajnych rozmiarów. I kiedy wydawało się już, że w życiu Kasi nastąpi spokój, Taricone zginął w wyniku nieudanego skoku ze spadochronem. Całe Włochy zamarły. "Kiedy dowiedziała się, że spadochron Pietra się nie otworzył, a on sam zmarł w szpitalu, Kasia wpadła w rozpacz" - pisały gazety. Słowa pociechy wystosowali do niej duchowni, a o tragedii wspomniał w wywiadzie nawet Silvio Berlusconi, choć wcześniej pozwalał sobie na dość niewybredne uwagi pod adresem jej i innych aktorek z Europy Wschodniej. Kilka tygodni po wypadku do księgarń trafiła też napisana w ekspresowym tempie biografia Kasi i Pietra.

Miliony ludzi zazdroszczą jej wielkiej sławy i nieprzeciętnej urody. A ona, podniósłszy się właśnie z życiowej tragedii, znów rusza na podbój świata

Od tragedii minęły właśnie dwa lata. Aktorka rzadko pokazywała się publicznie, ograniczając się do oświadczenia dla prasy: "Pietro był wyjątkowym facetem. Byłam szczęściarą, że przez osiem lat miałam go tylko dla siebie. Wierzę, że patrzy na nas z góry". Było to nawiązanie do wspólnej lotniczej pasji, która swego czasu połączyła kochanków. Poza tym poświęciła się wychowaniu córki i spotkaniom z rodziną.

Dlatego obecne pojawienie się Kasi Smutniak na weneckiej gali to najlepszy dowód, że zdołała podnieść się po tamtej tragedii. Jej kariera aktorska ma się dobrze: pracuje na planie nowego filmu biograficznego o włoskim piosenkarzu Domenicu Modugno, jest twarzą perfum Giorgio Armani, najpiękniejszą w historii firmy, a nawet próbuje na nowo ułożyć sobie życie uczuciowe. Ostatnio piękna 33-latka jest widywana z Domenikiem Procaccim, bajecznie bogatym producentem filmowym, starszym od niej, ale wciąż w formie.

Media znalazły dla niej nawet specjalny komplement. Jest nazywana nową Monicą Bellucci, co ma podkreślać włoską urodę, którą według Włochów reprezentuje. Ona sama nie komentuje tego zaszczytu, raczej próbuje patrzeć w przyszłość. Niedawno prasę obiegła wiadomość, że marzy się jej podróż statkiem międzyplanetarnym po to, by z góry zobaczyć cały chaos świata.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Uważny czytelnik.
Gdyby była np. Ukrainką - nie byłoby artykułu. Jedna z wielu pięknych kobiet.
Ale przypadkowo urodziła się w Polsce - i już jest "olsniewająca", a cały festiwal ma ją jedyną jako bohaterkę. W końcu filmów kręcić nie potrafimy (vide "80 milionów" jako kandydat do Oscara!!!), to chociaż rodaczki nie są brzydkie.
Piękny rym się nasuwa: kaczka - rodaczka - sr...
:-(
o
obserwator
Polska może być dumna z tego co ma i o co dba.Kasia Smutniak wyjechała z Polski przed wieloma laty.Wszystko co ma ( nawet zadbaną urodę) zawdzięcza temu,że żyje tam gdzie żyje.To tak jak zachwyty nad "pięknym polskim morzem".Owszem plaże piękne ale to nie zasługa Polaków tylko natury.A Polskie są budowane bez umiaru budy z kebabem i pizzą,liczne Gargamele,odpustowe budy i grajdołki z parawanami.To jest Polska a nie klifowe wybrzeże czy piękna Włoszka.Choćby nawet o imieniu Kasia.
Dodaj ogłoszenie