Polska - Brazylia na Narodowym

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita Fot. archiwum
Euro zdominowało wszystko do tego stopnia, że niewielu sympatyków sportu zauważyło, iż nasi siatkarze zlali trzy razy Brazylijczyków. A przecież nie jest to rzecz ani zwyczajna, ani codzienna. Jest zatem powód do szczęścia i dobry prognostyk przed rychło zbliżającym się Final Six Ligi Światowej, no, i igrzyskami w Londynie także.

Trzeba też, powoli, poważnie zacząć myśleć o siatkarskich mistrzostwach świata jakie Polska przeprowadzi w 2014 r. Wyciągnąć właściwe wnioski z organizacji Euro, co dobre - wykorzystać, co złe - poprawić. Nie tylko w tej intencji wybraliśmy się z Arturem Popką, wiceprezesem PZPS, na Stadion Narodowy na ćwierćfinał Czechy - Portugalia. Jako że od kilku miesięcy jestem orędownikiem rozegrania na warszawskim gigancie meczu otwarcia i finału tych mistrzostw, miałem nadzieję, że Artur - pod wrażeniem biało-czerwonego tłumu - uwierzy, że w siatkówkę na Narodowym grać się da. A sprawa nie jest łatwa, bo w samym siatkarskim środowisku wielu mówi jeszcze, że nie. Że piłka mała, że boisko daleko, że stadion nie ma szans na wypełnienie. A ja twierdzę, że nic z tych rzeczy. Że nie tylko można, ale trzeba grać na Narodowym.

Kilka lat temu Niemcy organizowali MŚ Elity w hokeju na lodzie i mecz otwarcia zorganizowali na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie Schalke. I niech mi nikt nie mówi, że hokejowy krążek jest na 70-tysięcznym stadionie lepiej widoczny niż piłka do siatkówki, no bo nie jest. Kłopot na razie leży w tym, że PZPS jak do tej pory nie przewidział Warszawy jako miasta gospodarza MŚ 2014. Sytuacja dziwna i niepojęta, no bo jak zrozumieć tak gigantyczną i ważną imprezę bez udziału stolicy. Koledzy z PZPS coś tłumaczą o braku zainteresowania warszawskiego samorządu siatkarskimi mistrzostwami, ale to chyba daleko wykracza poza wolę pani prezydent Hanny i jej pracowników.

Po doświadczeniach Euro jak na dłoni widać, jakie korzyści mogą wyciągnąć Polska i jej miasta z kolejnych wielkich sportowych imprez. A przecież we wrześniu 2014 r. do Polski zjadą 24 narodowe siatkarskie reprezentacje z całego świata i choć siatka to nie piłka, efekt może być podobny. Choć pewnie mniejszy o pięć czy sześć razy, to warto już dzisiaj popracować nad szczegółową wizją tej imprezy, co najmniej w trójkącie Ministerstwo Sportu - PZPS - samorządy miast organizatorów. A jak sprawa się uda, to mamy gotowy patent na przyszłość. Wszak od soboty wiadomo, że mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn 2016 też odbędą się w Polsce. Do roboty!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
leon
Polacy zdobędą złoto w Londynie co jest chyba malo prawdopodobne.
l
leon
Polacy zdobędą złoto w Londynie co jest chyba malo prawdopodobne.
w
warszawiak
Co do HGW to się zgadzam , ale Torwar ma 4,8 tys.miejsc , mimo to na siatkówkę za mało !
W
Warszawa
Warszawa nie ma mistrzostw w siatkówce bo nie ma odpowiedniej hali ma tylko malutki torwar na chyba 2 tyś. miejsc. Pani walc nic w warszawie nie zbudowała i nie zbuduje bo to nieudolna i nie kompetentna osoba
Dodaj ogłoszenie