Polska akcja w Syrii: Amerykanie proszą o pomoc w odzyskaniu ciała Marie Colvin

Redakcja
Dramatyczne próby polskich dyplomatów w celu wywiezienia z Syrii ciała zabitej amerykańskiej dziennikarki Marie Colvin. Amerykanie proszą Polaków o pomoc

Polska ambasada w Damaszku podejmuje dyplomatyczne zabiegi, by wydostać z ogarniętego walkami syryjskiego miasta Hims ciało zabitej w środę Marie Colvin, reporterki "The Sunday Times", i wywieźć je z Syrii oraz przekazać rodzinie. Dziennikarka była obywatelką Stanów Zjednoczonych, a to właśnie polska ambasada od lutego reprezentuje w Syrii interesy USA po tym, jak kraj ten wycofał stamtąd swój personel dyplomatyczny.

Czytaj też: Laureat World Press Photo i znana dziennikarka zginęli w Hims

- Nasza ambasada jest zaangażowana w sprawę. Ambasador pozostaje w stałym kontakcie z władzami syryjskimi oraz Syryjskim Czerwonym Półksiężycem - potwierdził "Polsce" Marcin Bosacki, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, informacje o działaniach na rzecz odebrania ciała Marie Colvin. - Nasi dyplomaci w Damaszku utrzymują także stały kontakt w tej sprawie z amerykańskimi dyplomatami w państwach ościennych - dodał Bosacki.

Czytaj też: Marie Colvin. Sylwetka reporterki zabita za prawdę

To niezwykle trudna misja, gdyż w oblężonym przez wojska reżimowe Hims praktycznie non stop - poza dwugodzinnym rozejmem w sobotę - toczą się walki sił rządowych i rebeliantów. W wyniku bombardowania codziennie ginie wielu ludzi, szczególnie krwawe żniwo śmierć zbiera wśród kobiet i dzieci.

Marie Colvin, urodzona w 1956 r. znana na świecie dziennikarka, która od ponad ćwierćwiecza relacjonowała najkrwawsze konflikty wojenne, zginęła w środę rano po tym, jak seria bomb uderzyła w budynek w Hims, w którym ona i kilkoro innych dziennikarzy miało swą bazę. Rebelianci syryjscy twierdzą, że zachodni dziennikarze byli celem ataku wojsk rządowych, bo przekazywali światu informacje o zbrodniach dokonywanych przez reżim na ludności cywilnej.

Czytaj też: Wszystko o Marie Colvin

W wyniku ostrzału zginęli Marie Colvin oraz francuski fotoreporter Remi Ochlik. Dwoje innych dziennikarzy - fotoreporter brytyjskiego "Sunday Times" Paul Conroy oraz francuska dziennikarka Edith Bouvier - zostało poważnie rannych. Zwłaszcza Conroy, trafiony odłamkami w brzuch i nogi, znajduje się w stanie ciężkim. On i Bouvier zostali opatrzeni prowizorycznie przez rebeliantów.
Od środy trwają wysiłki dyplomatyczne mające na celu wydostanie z Hims rannych dziennikarzy, a także ciał Colvin i Ochlika. Zaangażowane w te działania są ambasady brytyjska, francuska i polska, a także Czerwony Półksiężyc, stowarzyszenie Dziennikarze bez Granic i redakcja "The Sunday Times".

Czytaj też: Laureat World Press Photo i znana dziennikarka zginęli w Hims

Już w piątek, a następnie w sobotę mogli być wywiezieni z Hims ranni dziennikarze. Tego dnia po południu wyruszył po nich pierwszy konwój Syryjskiego Czerwonego Krzyża. Jak pisze "Sunday Times", dyplomatom udało się nawet wynegocjować dwugodzinne zawieszenie broni między wojskami rządowymi a rebeliantami, aby pozwolić swobodnie wjechać i wyjechać trzem ambulansom Czerwonego Półksiężyca. Jednak sami ranni dziennikarze odmówili wyjazdu, bojąc się, że zostaną aresztowani, gdyż wjechali do Syrii nielegalnie.

Czytaj też: Marie Colvin. Sylwetka reporterki zabita za prawdę

Paul Conroy zażądał obecności przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, ci jednak nie zostali wpuszczeni przez syryjskie władze. Paul Conroy z "Sunday Times" powiedział ponadto, że nie wyjedzie bez ciała Marie Colvin. W sobotę wieczorem znów miało dojść do wywiezienia dziennikarzy, ale akcja tym razem również się nie powiodła. Kolejna próba ma nastąpić dziś.

Nasi dyplomaci starają się udzielić też pomocy wszystkim Amerykanom przebywającym na terenie Damaszku. - Problem w tym, że wielu cudzoziemców dotarło do tego miasta nielegalnie, tak że na razie nie jesteśmy w stanie nawet ustalić, ilu ich dokładnie przebywa w stolicy kraju - zaznacza Piotr Paszkowski, szef gabinetu politycznego ministra Radosława Sikorskiego. Unika on odpowiedzi, w jaki sposób dokładnie wygląda udzielanie pomocy, na przykład czy w polskiej ambasadzie ukrywają się Amerykanie.

Czytaj też: Wszystko o Marie Colvin

Polscy dyplomaci nie chcą zdradzać zbyt wiele. - Proszę wybaczyć, ale jeśli chodzi o szczegóły, obowiązuje nas tajemnica. Choć proszę pamiętać, że Damaszek jest otoczony, więc mamy trudne zadanie - podkreśla w rozmowie z "Polską" Piotr Paszkowski.

Wojciech Rogacin, Agaton Koziński

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie