Polscy żołnierze jadą na wojnę z Państwem Islamskim

Anita CzuprynZaktualizowano 
Polski udział w koalicji antyislamistycznej ma się odbywać w zamian za przebazowanie NATO-wskich oddziałów do Polski i krajów nadbałtyckich
Polski udział w koalicji antyislamistycznej ma się odbywać w zamian za przebazowanie NATO-wskich oddziałów do Polski i krajów nadbałtyckich Wojciech Matusik
Decyzją prezydenta Andrzeja Dudy, polscy żołnierze wyjeżdżają dziś, na pół roku, na misję przeciwko Państwu Islamskiemu (ISIS). Zdaniem opozycji, to błąd. Politycy domagają się debaty w Sejmie

TVN24/x-news

No i stało się - skomentował na swoim blogu korespondent wojenny Marcin Ogdowski, autor wielu książek o polskich żołnierzach na misjach, informacje Biura Bezpieczeństwa Narodowego, o tym, że w misji Inherent Resolve przeciwko Państwu Islamskiemu wezmą udział dwa polskie kontyngenty komandosów oraz załogi i obsługa czterech samolotów F-16. Czas operacji ma potrwać od 20 czerwca do 31 grudnia 2016 roku. Wiadomo już, że do Kuwejtu wyjedzie 150 żołnierzy i pracowników wojska i będą oni tworzyć komponent powietrzny, którego celem będzie rozpoznanie na potrzeby wsparcia misji. Z kolei w Iraku będzie 60 żołnierzy i pracowników wojska, których głównym zadaniem ma być doradztwo i szkolenie sztabów oraz żołnierzy Sił Zbrojnych Iraku. Zdaniem Pawła Solocha, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zaangażowanie Polski przeciw Państwu Islamskiemu jest wyrazem solidarności z naszymi sojusznikami. Nasi żołnierze nie będą się też angażowali w działania bojowe.

Jak dowiedział się „Dziennik Polski” w misji wezmą udział oficerowie z krakowskiego Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych (DKWS). Major Krzysztof Łukawski, rzecznik prasowy DKWS nie chciał jednak mówić o szczegółach. Potwierdził jedynie, że żołnierze przygotowują się do wyjazdu. To temu dowództwu podlegają wszystkie jednostki komandosów w Polsce. DKWS ma też status dowództwa ramowego, co oznacza, że może stać na czele operacji sił specjalnych NATO.

Jednak operacja Inherent Resolve prowadzona jest w ramach Globalnej Koalicji do walki z Państwem Islamskim na podstawie 51 Karty Narodów Zjednoczonych, ale też na prośbę Iraku. W koalicji znalazło się 66 państw.

Już w lutym szef MON Antoni Macierewicz informował, że Polska również będzie uczestniczyć w tej koalicji. Wtedy też wszystkie arabskie media pisały wprost, że Polska idzie na wojnę z ISIS. A eksperci do spraw bezpieczeństwa międzynarodowego ostrzegali, że to może zwiększyć niebezpieczeństwo ataków terrorystycznych w Polsce. Zwłaszcza w kontekście wielkich wydarzeń, jakie nas czekają, czyli Światowych Dni Młodzieży i szczytu NATO w Warszawie. Wówczas jednak z Biura Bezpieczeństwa Narodowego płynęły uspokajające komunikaty - Paweł Soloch mówił wtedy, że nie zakłada zwiększenia zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego.

Decyzję o wysłaniu polskich kontyngentów na misję skrytykowała opozycja. Były szef MON Tomasz Siemoniak publicznie wyliczał, że ani polityczny, ani militarny cel tej misji jest nieznany, gdyż nie jest to misja NATO. W podobnym tonie mówią posłowie Nowoczesnej - działania dziwne, nieroztropne, przedwczesne. Politycy opozycji chcą na ten temat informacji rządu w Sejmie oraz debaty. Z kolei szef MSWiA Mariusz Błaszczak apeluje do opozycji, aby w sporach politycznych nie wykorzystywała sprawy bezpieczeństwa Polski. Podkreślał, że celem Polski są realne gwarancje bezpieczeństwa, jakie otrzymamy od NATO na szczycie w Warszawie.

Marcina Ogdowskiego ta fala krytyki nie dziwi, bo, jak mówi, ona pojawia się zawsze, gdy mowa o wysłaniu wojska za granicę. I zwykle też wówczas pojawiają się obawy o zemście islamistów. Ale, jak zauważa Ogdowski, oponenci zwracają też uwagę na domniemaną nieskuteczność działań zachodniej koalicji. - To bzdura - mówi w rozmowie z „Polską” i przypomina, że skoordynowane ataki prowadzone przez Zachód, mocno dały się już Państwu Islamskiemu we znaki. Po pierwsze, w ciągu nieco ponad roku terytorium ISIS skurczyło się o niemal połowę, prawie pięć milionów ludzi wydostało się z łap bestialskiego reżimu, a jego głowa - kalif Al-Bagdadi - najprawdopodobniej zginął kilka dni temu w amerykańskim nalocie, albo też został zmuszony do pójścia w konspirację. - To źródła ISIS podały informację o śmierci przywódcy, co można też traktować jako zasłonę dymną - uważa Ogdowski.

Czy jednak obecna operacja zakończy konflikt, jaki trwa w Syrii już od pięciu lat? Zdaniem Ogdowskiego tak się nie stanie. - Można postrzegać misję przeciwko ISIS jako rodzaj półśrodka. Ale w ostatecznym rozrachunku lepsze to, niż bezczynne przyglądanie się hekatombie milionów ludzi. Zwłaszcza, że poza wymiarem czysto humanistycznym, rozbicie reżimu religijnych fundamentalistów może przynieść wymierne korzyści. Także dla Polski. Istnienie Państwa Islamskiego jest jednym z istotniejszych czynników, zmuszających mieszańców Syrii i północnego Iraku do masowych ucieczek. Owa migracja rodzi zaś obawy części Europejczyków, przerażonych wizją „muzułmańskiej nawały”. I jakkolwiek można tu dyskutować na temat zasadności tych lęków, mają one istotny wpływ na nastroje społeczne, panujące na starym kontynencie - uważa korespondent wojenny.

Nie jest też przypadkiem wybór terminu misji, który zbiega się ze szczytem NATO, jaki odbędzie się na początku lipca w Warszawie. Polskie władze wielokrotnie przecież deklarowały wsparcie w zwalczaniu zagrożeń na flance południowej, ale dlatego, że oczekują wsparcia NATO na wschodniej flance. Można się więc spodziewać, że działania w ramach militaryzacji wschodniej flanki zostaną oficjalnie zatwierdzone. - Mówiąc wprost, mamy tu do czynienia z „dealem” - polski udział w koalicji antyislamistycznej w zamian za przebazowanie natowskich oddziałów do Polski i krajów nadbałtyckich. W obu przypadkach są to działania raczej symboliczne - bo cztery natowskie bataliony nie mają wielkiego potencjału, a polscy piloci i komandosi nie zdecydują o ostatecznej klęsce ISIS. Istotne jest jednak to, że póki na Rosję działa „amerykański straszak”, nawet tak symboliczna obecność sił zbrojnych największego mocarstwa świata ma dla Polski status gwarancji bezpieczeństwa - zauważa Ogdowski. Przypomina jednocześnie, że był i inny pomysł i mówił o nim gen. Stanisław Koziej - aby nasze F-16, zamiast lecieć na Bliski Wschód, powinny chronić przestrzeń powietrzną krajów nadbałtyckich. Tylko, że polityczne koszty takiego pomysłu byłyby dużo wyższe. Rosja znów miałaby pretekst, aby oskarżać Polskę o antyrosyjskie działania.

Wideo

Materiał oryginalny: Polscy żołnierze jadą na wojnę z Państwem Islamskim - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
l
ll

Pis-qrewie z prezybzdetem na czele i czerwonym antosiem, robi z polskiego najemnika walutę, którą płaci za zgodę na dobrowolną okupację kraju zwaną żartobliwie "wzmacnianiem wschodniej flanki nato" ;-)

zgłoś
b
bob

Co na to flanka .

zgłoś
a
analityk

Jak może mówić Pan Karczewski, że wysłanie żołnierzy do walki z ISS nie zwiększy ryzyka zamachów w Polsce. Ale starozakonny tak może mówić natomiast Polak nie. Teraz widać czyim interesom jest podporządkowana PIS ? To było wiadome od samego początku tylko ciemny lud tego nie wiedział.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3