Polscy napastnicy podbijają Europę, podwyżka Lewandowskiego, Teodorczyka chcą Milan i Borussia

Hubert Zdankiewicz
Teodorczyk imponuje nie tylko w klubie. Strzelił również gola w listopadowym meczu ze Słowenią
Teodorczyk imponuje nie tylko w klubie. Strzelił również gola w listopadowym meczu ze Słowenią Bartek Syta / Polska Press
Dekadę temu dużo mówiło się i pisało o tzw. polskiej szkole bramkarzy. Dziś towarem rozchwytywanym stali się w Europie polscy napastnicy. Zwłaszcza dwaj, bo nazwiska Roberta Lewandowskiego i Łukasza Teodorczyka najczęściej trafiają ostatnio na czołówki gazet i internetowych serwisów.

Lewandowskiemu udało się w miniony weekend przerwać w końcu trwającą od 29 października (384 minuty) niechlubną serię spotkań bez gola (w klubie, bo w reprezentacji trafia regularnie), a dwie bramki strzelone 1.FSV Mainz skomentował, zamieszczając na Twitterze wymowny wpis: „Wróciłem”.

Natychmiast wróciły również kolejne informacje na temat jego dalszej przyszłości w Bayernie Monachium. Według ostatnich doniesień niemieckiego magazynu „Kicker” kapitan reprezentacji Polski jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia parafuje następną umowę z Bawarczykami.

Kolejną, bo Lewandowski związał się z Bayernem w lipcu 2014 r., gdy wygasł jego kontrakt z Borussią Dortmund. Pierwsza umowa gwarantowała mu zarobki na poziomie 9 mln euro rocznie. W następnych sezonach wzrosły one do 10 mln, a obecnie kapitan reprezentacji Polski za grę w klubie inkasuje około 10,5 mln euro.

Teraz znów szykuje się podwyżka i trudno się dziwić, bo znakomite występy w Bayernie (120 meczów - 83 gole, 23 asysty) idą w parze z zainteresowaniem ze strony innych klubów. Największy apetyt na Polaka miał w ostatnim czasie Real Madryt, a wiosną tego roku jego polski menedżer Cezary Kucharski wspominał nawet (powoływał się na niego „Der Spiegel”) o ofercie Królewskich opiewającej na około 100 mln euro (dla Bayernu) plus 25 mln euro rocznej pensji dla samego piłkarza.

Działacze mistrza Niemiec ani myślą jednak pozbywać się swojego najlepszego snajpera, a nowy kontrakt Lewandowskiego z Bayernem jest już niemal gotowy. Tak naprawdę to żaden news, bo mówi się o nim od dość dawna. - Gdyby wasze negocjacje kontraktowe przypominały kobietę w ciąży, to który byłby to miesiąc - pytali dwa miesiące temu Polaka niemieccy dziennikarze.

- Myślę, że ósmy, a nawet dziewiąty - odpowiadał z uśmiechem Lewandowski, a jego niemiecki menedżer Maik Barthel zdradził ostatnio „Kickerowi”, że działacze Bayernu zgadzają się na warunki zaoferowane przez ludzi zajmujących się interesami piłkarza.

Podstawa w jego kontrakcie miałaby wynosić 15 mln euro za sezon, ale Lewandowski miałby też obiecane różnego rodzaju bonusy. Dzięki nim jego pensja mogłaby wzrosnąć nawet do 19 mln euro, dzięki czemu stałby się najlepiej zarabiającym piłkarzem nie tylko w Bayernie (wyprzedziłby Thomasa Müllera i Manuela Neuera), ale w całej Bundeslidze.

Znacząco wzrosła w ostatnim czasie również wartość Łukasza Teodorczyka. Pominięty przez Adama Nawałkę w kadrze na Euro 2016 napastnik po wypożyczeniu z Dynama Kijów do Anderlechtu Bruksela osiągnął jesienią życiową formę.

Strzelił już 21 goli w 25 meczach Fiołków (trafił również do siatki w listopadowym meczu towarzyskim Polski ze Słowenią), a 13 bramek w belgijskiej Jupiler League daje mu na razie 13. miejsce w klasyfikacji Europejskiego Złotego Buta w sezonie 2016/2017. Polak wyprzedza takie gwiazdy jak: Lionel Messi, Luis Suarez czy... Robert Lewandowski.

„Wydaje się, że ma w sobie magnes, który przyciąga do niego wszystkie piłki” - napisał ostatnio o Teodorczyku największy hiszpański dziennik sportowy „Marca”, którego zdaniem z byłym piłkarzem Polonii i Lecha, a także z Lewandowskim i Arkadiuszem Milikiem (który zdrowieje ponoć w ekspresowym tempie po kontuzji i operacji więzadła w kolanie) reprezentacja Polski ma w ataku spokój na lata. - Dobrze się ustawia, potrafi strzelać obiema nogami, pracuje i walczy dla drużyny jak mało kto. Jeśli utrzyma formę, to zajdzie naprawdę daleko - chwalił Polaka w tekście klubowy kolega Diego Capel.

Nic więc dziwnego, że po Teodorczyka już ustawia się kolejka chętnych za całej niemal Europy. Włoski dziennik „Corriere dello Sport” informuje, że znalazł się na celowniku takich klubów jak: Liverpool, West Ham United, Benfica Lizbona i Sevilla. Interesują się nim również AC Milan, Stoke City, Everton, Trabzonspor i Borussia Dortmund.

Działacze Anderlechtu z pewnością nie będą chcieli pozbywać się Polaka. Znajdują się w dodatku w uprzywilejowanej sytuacji, bo wypożyczając go z Dynama, zastrzegli sobie prawo pierwokupu jego klauzuli odejścia, wynoszącej 4,5 mln euro, i już wiadomo, że skorzystają z tej opcji.

W Brukseli zdają też sobie jednak sprawę, że trudno im będzie zatrzymać Teodorczyka w klubie na dłużej. Postanowili w związku z tym wycenić go na 20 mln euro - z takim wydatkiem musi się liczyć po sezonie ewentualny nabywca.

Gdyby snajper Anderlechtu faktycznie został w przyszłym roku sprzedany za taką sumę, stałby się jednym z najdroższych Polaków w historii. Za większe sumy zmieniali do tej pory kluby tylko Milik (przeszedł minionego lata z Ajaksu Amsterdam do SSC Napoli za 32 mln euro) i Grzegorz Krychowiak (przeszedł latem z Sevilli do Paris Saint-Germain za 26 mln euro plus bonusy).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie