Polowanie na niewinnych

Juliusz Bolek
Jak mówi znane przysłowie: sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą. Na przekór tej maksymie politycy nie ustają w wysiłkach ustalenia ojcostwa obecnych problemów naszego narodowego przewoźnika lotniczego. Dla przypomnienia - PLL LOT zakończy rok 2012 gigantyczną stratą, chociaż jeszcze w październiku ówczesny prezes spółki przekonywał, że może ona liczyć na zyski.

Wszystko wskazuje na to, że Rada Nadzorcza LOT była wprowadzana w błąd przez własny Zarząd. Gdy udało się ustalić organowi nadzorczemu prawdziwą sytuację w spółce, zapadła decyzja o odwołaniu prezesa. Jak się okazało dla polityków to za mało. Trwają teraz poszukiwania poszukania kolejnych winnych problemów spółki. Pachnie to populizmem. Politycy w publicznych wypowiedziach zarzucili radzie nadzorczej LOT-u i ministrowi skarbu, że niewystarczająco szybko informowali i reagowali na sytuację w spółce. Świadczy to o braku zrozumienia, czym różnią się funkcje zarządcza z nadzorczymi.

W radach spółek skarbu państwa zasiadają przedstawiciele rządu, którzy natychmiast powinni informować resorty o sytuacji w firmach - przekonywali politycy. Pojęcie natychmiastowości dobrze brzmi, niestety abstrahuje od układu odniesienia, świadcząc o niekompetencji osób, które w tej sprawie się wypowiadają. Rada Nadzorcza działa w oparciu o informacje przekazywane przez Zarząd Spółki. Jeśli jest wprowadzana w błąd, a brak przesłanek pozwalających na jego wykrycie, można powiedzieć, że jest skazana na błędne decyzje. Taki przebieg wydarzeń potwierdzają przynajmniej doniesienia medialne. Wątpię, aby politycy formułowali swoje wypowiedzi na innych źródłach.

Kiedy okazało się, że realna kondycja LOT jest inna niż prezentował to radzie nadzorczej szef spółki, nie pozostało jej nic innego, jak złożyć wniosek o jego odwołanie. Proces decyzyjny w tej sprawie trwał 1,5 miesiąca. Jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że rada musiała zapoznać się z całą dokumentacją i przeanalizować dotychczasową działalność zarządu, nie jest to przesadnie długi okres. Podejmowanie takich decyzji nie może być działaniem pochopnym. Wymagają one rozwagi, chociażby dlatego, że nie można spółki pozostawić bez zarządu, a to oznacza, że po odwołaniu dotychczasowego kierownictwa trzeba znaleźć nowych ludzi adekwatnie do potrzeb i wyzwań stojących przed organizacją.

Obecna sytuacja w PLL LOT wpisuje się w całą historię tej spółki, której wielokrotnie zarzucano upolitycznienie. Abstrahując od stosunku do rzetelności tego źródła informacji znamienne jest to, co pisze o LOT Wikipedia. "Spółka od początku swojego istnienia boryka się z upolitycznieniem i ciągłą rotacją zarządu - w ciągu 8 lat firma miała 11 prezesów. W rezultacie LOT ma problemy z zarządzaniem strategicznym i rentownością świadczonych usług. W 2012 w związku z ciężką sytuacją finansową zwrócił się o pomoc publiczną" - przeczyta internauta chcący dowiedzieć się czegoś na temat działalności i władz naszego narodowego przewoźnika. Nadmierna ingerencja polityków (a więc dyletantów) wciąż jest domeną działalności spółek z udziałem Skarbu Państwa. Próby ręcznego sterowania działalnością spółki, ciągłe zmiany szefów (niezależnie od powodów), nie służą stabilizacji i budowaniu długofalowej strategii rozwoju spółki. Tu nawet najlepsza rada nic nie poradzi. A już na pewno nie powinna i nie może zastępować zarządu w jego działaniach.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antypol
Brawo dla autora. Generalnie to należałoby to wszystko sprywatyzować. Większość spółek w których zarządzają politycy, bo nie łudźmy się, że ktos inny ma wplyw na LOT - upadają albo ledwo zipią. LOT od dawna jest pod kreską. dlaczego - bo każda ekipa rządząca wrzuca tam swoich pupilków - speców od wszystkiego, którzy tylko pensję pobierają i tyle. Teraz okazalo się, że lot upada i co? politycy u siebie winnych nie znajdą, tylko zrzucą na rade nadzorczą, która akurat wiele do powiedzenia nie ma. Jeszcze rozumiem że na zarząd - bo to on zarządza, ale jak widać w nazwie rada powinna doradzać. Tuskowi pali się pod nogami, poparcie spada, więc na siebie i swoich kolegów winy nie zrzuci, a przecież wiadomo, że to oni za to odpowiadają. Gdyby stać ich było na zatrudnienie specjalistów, wyglądałoby to inaczej...
Z
Zibi
Telewizja Polska i LOT to dwie spółki do których politycy przez całe lata, aż się ślinili na
myśl, że możnaby tam wstawić swoich ludzi. Obie znajdują się obecnie w fatalnej sytuacji finansowej.
Przez lata wyprzedawały i przejadały swój ogromny majątek, aż wpadły w
spirale zadłużenia i teraz nawet państwowe banki nie chcą już im pożyczać
pieniędzy. Siłą rzeczy nie są już tak atrakcyjne dla politycznych nominatów
jak kiedyś, aczkolwiek ciągle jeszcze można się nieźle obłowić i dać zarobić
swoim kolesiom zarządzając nimi. Daj Boże, żeby udało się je jeszcze
uratować i znaleźć im prawdziwego i kompetentnego właściciela.

Jedyny plus bankructwa tych spółek, to fakt, że wreszcie ukróciłoby się
wszechwładzę pazernych związków zawodowych, które mają porównywalny udział w
upadku obu tych ważnych dla Polski spółek, co politycy. Może warto byłoby
nawet doprowadzić do kontrolowanej upadłości obu podmiotów by wreszcie
wyrzucić na zbity pysk wszystkich tych baronów związkowych żerujących na
majątku firmy, a także tak naprawdę na zwykłych pracownikach, robiąc im wodę
z mózgu.
Dodaj ogłoszenie