reklama

Północna Kalifornia zmaga się z pożarami. Ewakuowano ponad 200 tys ludzi, trzy miliony nie mają prądu.

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
Zaktualizowano 
JOSH EDELSON/AFP/East News
Silne wiatry i wyschnięta roślinność sprawiły, że pożary zaatakowały wiele rejonów północnej Kalifornii. Jak na razie strażacy przegrywają z żywiołem.

Północna Kalifornia zmaga się z falą potężnych pożarów, która sprawiła, że trzeba było ewakuować ponad 200 tysięcy ludzi. Prawie trzy miliony osób nie mają prądu, a końca koszmaru nie widać.

Wyschnięta na popiół roślinność i silne wiatry sprawiają, że kolejne zastępy strażaków rzucane do akcji gaśniczej nie radzą sobie z ogniem. Największy zakład energetyczny odcina energię elektryczną kolejnym obszarom, by zapobiec powstawaniu nowych ognisk pożarów.

W rejonie zatoki San Francisco dwa pożary traw zamknęły odcinek autostrady międzystanowej nr 6 o długości 10 km, w tym most między Crockett i Vallejo, i wymusiły ewakuację 200 osób z California State University Maritime Academy.

Dymy z kolejnego pożaru traw zmusiły do zamknięcia odcinka autostrady międzystanowej nr 80 biegnącej przez centrum Sacramento. Teraz płomienie niebezpiecznie zbliżyły się do domów w miejscowości Vallejo. Awaria wyłączyła pompownię przez co nie mogli działać strażacy.

- Boimy się – mówi 20-letnia Cody Rodriguez, która mieszkała przez tydzień w schronisku Santa Rosa podczas pożarów w 2017 roku, a teraz zameldowała się w schronisku hrabstwa Napa. Pomyślałem sobie, że nie chcę znowu przez to wszystko przechodzić.

Największa ewakuacja miała miejsce w hrabstwie Sonoma w północnej części stanu, gdzie 180 tys. ludzi kazano się spakować i wyjechać, wielu musiało dosłownie uciekać w środku nocy. To największa ewakuacja, którą każdy z nas ją pamięta, napisało biuro szeryfa hrabstwa Sonoma. To miasto dwa lata temu zostało zdewastowane przez pożar.

Aby zapobiec iskrzeniu linii elektroenergetycznych przy silnym wietrze i wywołaniu kolejnych pożarów, Pacific Gas & Electric ogłosił, że zapobiegawcze odcięcia prądu dotknęły niemal miliona klientów, zwiększając liczbę dotkniętych brakiem energii elektrycznej do prawie trzech milionów ludzi.

Setki osób przybyło na tereny targowe hrabstwa Sonoma w Santa Rosa Rosa. Tam śpią, jedzą i czekają na lepsze wieści. Wśród nich jest 19-letnia Maribel Cruz, która zabrała swojego psa, cztery koty i ryby i uciekła z przyczepy mieszkalnej w Windsorze, sto km na północ od San Francisco. Denerwuję się, odkąd dorastałam w Windsorze – mówi przerażona obecną falą pożarów.

Szeryf hrabstwa Sonoma Mark Essick wezwał mieszkańców strefy ewakuacyjnej, która rozciąga się od winnic do zatoki Bodega, by natychmiast uciekali. Przypomina, że dwa lata temu 24 osoby zginęły w pożarach. -Choć słyszałem, że wielu wyraża obawy, iż ewakuujemy zbyt wielu ludzi, to ja wiem swoje: trzeba uciekać przed ogniem – dodaje Essick, który przypomina, że wiatry zepchnęły ogień w kierunku Healdsburga i Windsoru.
W rejonie zatoki San Francisco podmuchy przewróciły 9-metrowe drzewo na targowisku w Martinez, zabiło kobietę i raniło dziewięć osób, w tym małe dziecko. Sześć osób trafiło do ​​szpitala.
Podczas pożarów w 2017 r. wiatry o prędkości do 90 km na godz. trwały 12 godzin. Tym razem podmuchy są silniejsze i potrwają ponad 36 godzin, ostrzega Matt Mehle, meteorolog z Monterey.

Od 11 listopada Polacy będą podróżować do Stanów Zjednoczonych bez wiz

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie