reklama

Polityk gej w Polsce. Czy miałby jakąkolwiek szansę na wygraną?

RedakcjaZaktualizowano 
Wielu polskich polityków pojawia się na paradzach równości
Wielu polskich polityków pojawia się na paradzach równości Bartek Syta/Polskapresse
Po wysypie artystycznych coming outów, potem tych naukowych, przyszedł czas na polityczne. Wiadomo przecież, że politycy najpierw ocenią ryzyko, a potem zdecydują, czy warto je podjąć. Można się więc spodziewać, że za miesiąc, dwa któryś z naszych parlamentarzystów przyzna na łamach jednego z tabloidów, że dłużej nie może tak żyć i nie zamierza się dalej ukrywać. "Jestem gejem!" albo "Jestem lesbijką!" - przeczytamy na pierwszej stronie wielkimi literami. Czy aby na pewno?

* Prof. Legutko: Gej to święta krowa naszych czasów
* Bodnar: Polscy politycy przestali grać gejami

- Bardzo bym chciała, ale nie spodziewam się politycznego coming outu. Polityka to chodzące tchórzostwo. A sami politycy są tchórzliwi w każdej sprawie: w kwestii in vitro, Kościoła, wprowadzania reform - wyrokuje prof. Magdalena Środa, etyk i filozof. I dodaje, że bardzo sobie ceni to, na co zdobył się prof. Michał Głowiński.

Ten wybitny językoznawca, teoretyk literatury, pisarz i profesor Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, w swojej autobiografii "Kręgi obcości" wydanej w tym roku otwarcie przyznał się do swojego homoseksualizmu. "Ujawnienie orientacji traktuję w kategoriach uczciwości wobec czytelnika. Myśląc o autobiografii, zdałem sobie sprawę, że powinienem się ujawnić albo nie pisać jej w ogóle. Nie interesowało mnie takie lawirowanie jak Lechonia, który w dziennikach pisał o "ukochanej osobie", żeby nie było wiadomo, że chodzi o mężczyznę. Autobiografia, w której jedna z najważniejszych spraw w życiu jest zafałszowana, nie ma wartości. Może być pięknie napisana, ale jest jednak bezwartościowa" - tak tłumaczył w jednym z wywiadów swoją decyzję.

Kilka dni temu na rynku ukazała się też książka "Wyjście z cienia", wywiad rzeka, którego Renacie Kim udzielił Jacek Poniedziałek. Aktor opowiada dziennikarce o "szaletowym seksie" z księdzem "potwornie stremowanym, świeżo wyświęconym". - Geje zdradzają się na potęgę. Może dlatego, że i tak w oczach świata jesteśmy nienormalni, więc łatwo dajemy sobie przyzwolenie, żeby iść na całość - opowiada bez zażenowania.

Poniedziałek swoją orientację homoseksualną ujawnił pięć lat temu na łamach jednego z tabloidów. "Mam już 40 lat. Nie będę się wygłupiał i bredził coś o idealnej kobiecie, której wciąż szukam. Jestem gejem i tyle" - stwierdził, podkreślając, że nie jest ważne to, z kim sypia, a jakim jest człowiekiem.
Do swojego homoseksualizmu przyznał się też Michał Piróg, tancerz, choreograf, celebryta. I Krystian Legierski, przedsiębiorca i polityk, który w najbliższych wyborach samorządowych stratuje do Rady Stołecznego Miasta Warszawy. Legierski podkreśla, że nigdy mu jego homoseksualizm w karierze politycznej nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie: pomagał. - W każdym razie nie mam wrażenia, że stoi na przeszkodzie mojej politycznej karierze - ocenia. Chociaż w polityczne coming outy, podobnie jak prof. Środa, nie wierzy. - Raz, że politycy po prostu się boją. Chociaż przykłady Poniedziałka, Piróga czy Tomasza Raczka pokazują, że nie ma się czego bać. Dwa, ci ludzie przez lata żyli w pewnych schematach, z których teraz musieliby wyjść, a tym samym zanegować część swojego życia - mówi Krystian Legierski.
Tyle że jedno to odwaga polityków, drugie - przygotowanie społeczne do tego typu wyznań. - Nie łudźmy się: co innego akceptować homoseksualizm, a co innego na niego głosować - zauważa prof. Kazimierz Kik, politolog. I dodaje, że nie jesteśmy jeszcze społecznie przygotowani do politycznych coming outów. - Nasz stosunek do homoseksualizmu jest wypadkową naszego wykształcenia i myślenia. Im wyżej, tym lepiej przyjmujemy gejów czy lesbijki, ale nasze elity to od 10 do 20 proc. społeczeństwa i tam rzeczywiście ten czynnik nie odgrywa roli. Jednak dla pozostałej, konserwatywnej części i owszem - ocenia prof. Kik. I zwraca uwagę na "zapóźnienie" Polaków w procesie ich europeizacji, które - jego zdaniem - sięga jakichś 20-30 lat. - Okres PRL nie był tu bez znaczenia - zauważa politolog. Wprawdzie polskie prawo karne przestało karać stosunki homoseksualne dopiero w 1932 r., jednak stosunek władz komunistycznych wobec kontaktów homoseksualnych był, delikatnie mówiąc, negatywny. PRL-owscy i radzieccy naukowcy - kryminolodzy, psychiatrzy czy prawnicy - w większości uważali homoseksualizm za patologię społeczną, uzasadniając ten pogląd argumentami podobnymi do argumentów z istnienia praw naturalnych. Środowiska homoseksualne były pod stałą obserwacją MO i SB co najmniej od połowy lat 60., zaś pierwsze teczki osobowe zaczęto zakładać homoseksualistom już w latach 70. Najbardziej spektakularna wydaje się akcja "Hiacynt", kiedy na rozkaz gen. Czesława Kiszczaka, wówczas ministra spraw wewnętrznych, 15 listopada 1985 r. w szkołach, na uczelniach, w zakładach pracy na terenie całej Polski pojawili się funkcjonariusze MO i zatrzymywali lub aresztowali osoby podejrzane o homoseksualizm lub kontakty ze środowiskiem osób homoseksualnych. Aresztowanym zakładano teczki o nazwie "Karta homoseksualisty" i zdejmowano odciski palców. Akcja prowadzona była do 1987 r., choć kartoteki "Hiacynta" uzupełniano jeszcze co najmniej do 1988 r. Efekt? Od 10 do 12 tys. akt osobowych, które dziś tworzą tzw. różowe kartoteki.

Profesor Michał Głowiński pytany przez dziennikarza, co oznaczało być homoseksualistą w PRL, odpowiedział: - Hak w życiorysie. Potencjalny powód do szantażu. Myślę, że to środowisko było mocno spenetrowane przez ubecję. Ale mnie nie szantażowano. Niespecjalnie było czym - żyłem samotnie poza tak zwanym środowiskiem. Słyszałem anegdotę - nie wiem, czy prawdziwą - o Pawle Hertzu, o którym "wszyscy wiedzieli". Gdy chciano go szantażować, powiedział: Ależ proszę, możecie sobie to ogłosić w "Trybunie Ludu"! Hertz nie miał jednak żony i dzieci jak wielu ówczesnych homoseksualistów, dla których przymusowe publiczne ujawnienie byłoby końcem świata.
- Myślę, że to zapóźnienie nadrobimy, ale to kwestia jednego, dwóch pokoleń - wyrokuje prof. Kik. Posłanka Joanna Mucha szacuje: dekady.

Bo to, co u nas nadal szokuje, na Zachodzie, a przynajmniej w zdecydowanej jego części, nie robi już najmniejszego wrażenia ani na społeczeństwie, ani na politykach. Sensacji nie było, gdy w czerwcu 2001 r. podczas lokalnych wyborów w Berlinie kandydat partii socjaldemokratycznej SPD wyznał: - Jestem osobą publiczną i może życie prywatne też stanie się publiczne. By więc uniknąć zadrażnień: Jestem gejem.

Dorota Kowalska, Małgorzata Gołota

Cały artykuł przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Niemcy zezwolą europejskim parom na adopcję dzieci?
* Bodnar: Polscy politycy przestali grać gejami
* Niemiecki minister spraw zagranicznych wyszedł za mąż

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Do Krystian Legierski

DO RADNEGO MOKOTOWA KRYSTIANA LEGIERSKIEGO Z PARTII ZIELONYCH..W KRYSTIAN LEGIERKI ODDAJ MOJE PIENIĄDZE ZAINWESTOWANE PRZEZE MNIE KLUB M25 NA MIŃSKIEJ W WARSZAWIE. WZIĄŁEM POŻYCZKĘ BANKOWĄ NA SWOJE MIESZKANIA,INWESTUJĄC JE W KLUB M25,TAKŻE I SWOJĄ CIĘŻKĄ PRACĘ FIZYCZNĄ. PO ZAINWESTOWANIU JUŻ WRZYSTKICH MOICH PIENIĘDZY ,LEGIERSKI MÓJ PRAWNY WSPÓLNIK ZA POMOCĄ SWOICH GORYLI I KRUCZKÓW PRAWNYCH,USUNĄ MNIE SIŁĄ ZE SPÓŁKI,BEZ GROSZA ZWROTU MOICH WKŁADÓW FINANSOWYCH.OBECNIE JESTEM CZŁOWIEKIEM BEZDOMNYM ,ZRUJNOWANYM PSYCHICZNIE I BEZ ŚRODKÓW DO ŻYCIA I Z DŁUGAMI . OBDUKCJE LEKARZA SĄDOWEGO ZAGINEŁY W SĄDZIE. CZY BĘDĄC BYŁYM WYCHOWANKIEM DOMU DZIECKA,MAM JAKĄKOLWIEK SZANSĘ W WALCE Z PRAWNIKIEM KRYSTIANEM LEGIERSKIM,KTÓRY MA ZNAJOMOŚCI WE WSZELKICH INSTYTUCJACH PRAWA?! CZY TAKA OSOBA JAK LEGIERSKI POWINNA SPRAWIAĆ FUNKCJE SPOŁECZNE? CZY LUDZIE KTÓRYM JEST CIĘŻKO UDOWODNIĆ ICH ZŁO,DALEJ BĘDĄ KORZYSTAĆ Z OWOCÓW NIEPRAWOŚCI KTÓRE POPEŁNILI?WESZŁA NOWA USTAWA O NĘKANIU. CZY TO JEST NĘKANIE,CZY MOJE WOŁANIE O POMOC? DLA KAŻDEGO TO COŚ INNEGO ZNACZY. WSZYSTKO ZALEŻY OD TEGO JAKĄ MASZ POZYCJĘ SPOŁECZNĄ. KRYSTIAN LEGIERSKI ILE BĘDZIE JESZCZE OFIAR?! Podp. Mariusz Cechowski

c
covalsky

"Nie łudźmy się: co innego akceptować homoseksualizm, a co innego na niego głosować - zauważa prof. Kazimierz Kik, politolog."

Pan profesor nie potrafi rozróżnić między homoseksualistą - a homoseksualizmem, między człowiekiem - a zjawiskiem, między politykiem - a zapatrzonym we własny pępek gejowskim aktywistą.
Głosować na homoseksualistę, to co innego niż głosowanie na homoseksualizm.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Polityk gej w Polsce. Czy miałby jakąkolwiek szansę na wygraną?

W
Widukind

tzw. polscy politycy to klasyczni biseksualiści albowiem nadstawiają wszystko wszystkim. Takie są fakty.

Dodaj ogłoszenie