Polityczny spór o nasze przyszłe emerytury. W sumie stracimy czy zyskamy?

Redakcja
Ustawę przygotowuje minister Kosiniak-Kamysz
Ustawę przygotowuje minister Kosiniak-Kamysz archiwum/bip.krakow.pl
Udostępnij:
0,2 mld zł w 2013 r., 1,9 mld zł w 2014 r. i 3,8 mld zł w 2015 r. - tyle ma zaoszczędzić budżet państwa, jeśli wiek przechodzenia na emerytury kobiet i mężczyzn zostanie zrównany i podniesiony docelowo do 67 lat. Szacunki te przedstawił minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, z którego resortu ma - według zapowiedzi premiera Donalda Tuska - w ciągu kilku dni wyjść stosowny projekt zmian i trafić do konsultacji międzyresortowych i społecznych.

- W kolejnych latach oszczędności te będą znacząco rosły. Ponadto do budżetu państwa będą wpływać środki z danin publicznych odprowadzanych od płac osób przechodzących w późniejszym wieku na emeryturę - mówił wczoraj Kosiniak-Kamysz.

W odpowiedzi na to SLD ruszył wczoraj w Polskę zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie reformy emerytalnej. Już wiadomo, że Sojusz nie ma co liczyć w tej sprawie na wsparcie w Sejmie. Co nie oznacza, że rząd Tuska może liczyć na poparcie opozycji. Wśród tej jedynie Ruch Palikota wprost mówi o potrzebie podniesienia wieku emerytalnego, choć też nie do końca w formule zaproponowanej przez Tuska. Dziś w debatę o emeryturach włącza się prezydent, który zaprosił do siebie na dyskusję na ten temat szefów wszystkich klubów parlamentarnych.

Czytaj też: SLD chce referendum ws. reformy emerytalnej. PO, PiS, PSL i SP nie poprą wniosku

SLD domaga się referendum w sprawie emerytur, tak jak Solidarność

- Jako partia lewicowa SLD nie może przejść obojętnie obok tematu podwyższenia wieku emerytalnego - oświadczył wczoraj szef Sojuszu Leszek Miller i wspólnie z rzecznikiem partii Dariuszem Jońskim wyszedł osobiście na ulice Warszawy, by zachęcać młodych ludzi do składania podpisów. W sumie akcja w całej Polsce ma potrwać trzy miesiące, tak by udało się zebrać 500 tys. podpisów.

SLD chce, by Polacy w referendum odpowiedzieli na dwa pytania: Czy zgadzają się z propozycją rządu wydłużenia i zrównania wieku emerytalnego do 67. roku życia oraz czy uważają, że o dacie przejścia na emeryturę powinien decydować faktycznie przepracowany czas pracy, a nie wiek biologiczny.
Premier Donald Tusk już wcześniej zapowiedział, że na referendum w sprawie emerytur się nie zgodzi, tłumacząc, że jako odważny premier musi sam wziąć na siebie takie trudne decyzje. - Jak to wygląda, przekonujemy się w sprawie ACTA, gdzie najpierw pan premier Tusk mówił, że sprawa już nie istnieje, umowa jest podpisana, nie będzie żadnych zmian, a potem jego stanowisko ewoluowało i ewoluuje - co witam z uznaniem - bo nie tyle groźne jest popełnienie błędu, ile trwanie w błędzie - kontrował wczoraj te argumenty Miller. - Myślę, że jeśli chodzi o wiek emerytalny, to sprawa jest o wiele poważniejsza, bo dotyczy każdego obywatela RP i premier, który z góry odrzuca jakikolwiek dialog w tej sprawie, nie postępuje roztropnie - mówił szef SLD. I wyraził przekonanie, że do referendum uda mu się namówić innych dziś podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim.

Czytaj też: "Solidarność" walczy o emerytury. Będzie referendum?

Ale z pierwszych komentarzy polityków pozostałych partii opozycyjnych wynika, że szanse ma marne, a to oznacza, że szans nie ma też raczej na referendum, bo zarządza je właśnie Sejm w głosowaniu. Choć PiS i Solidarna Polska też faktycznie chcą referendum, tyle że poprą wniosek w tej sprawie NSZZ "Solidarność", któremu już udało się zebrać prawie milion podpisów. Zastrzeżenie co do rządowego projektu ma też koalicyjne PSL, które postuluje, by wiek emerytalny kobiet był uzależniony od liczby posiadanych przez nie dzieci. Na każde urodzone dziecko - krótszy o trzy lata. Jak zatem rząd i PO zamierzają przekonać Polaków do swoich propozycji? Na razie kampanii informacyjnej w tym temacie nie widać. Wczoraj partia zorganizowała jedynie na swoich stronach internetowych czat z prof. Markiem Górą, autorem reformy emerytalnej z czasów rządów Jerzego Buzka. Według danych ministerstwa pracy średni wiek przechodzenia dziś w Polsce na emeryturę wynosi 59,7 lat dla mężczyzn i 58 lat dla kobiet, czyli jesteśmy wśród tych opuszczających rynek pracy najwcześniej w Europie.

Anna Wojciechowska

Czytaj też: Jak zrekompensować kobietom podwyższenie wieku emerytalnego? PO szuka pomysłu

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jadwiga
Jesli to ma byc wzorowane na innych panstwach to tlumacze : mieszkam w Norwegi tam mozna pracowac do 70 roku zycia jak kto cnce, obowiazujacy wiek jest 67 lat, gdzie dostajesz pelna normalna emeryture, ale pod drodze sa tzwn./przede wszystkim w budzetowce/tzw.emerytury wczesniejsze, musisz miec minium lat pracy od 62 -drugiego roku zycia, ja z takiej emerytury skorzystalam/ona jest b.niska, jak osiagne 67 lat to dostane taka jaka mi sie nalezy relatywnie do lat pracy/.Ja musialam skorzystac z tej emerytury ze wzgledu na ciezka astme , mialam wyjscie ubiegac sie o rente albo pojsc na AFP to tak sie nazywa ta wczesniejsza.Procedura przejscia na rente w Norwegii jest tak upierdliwa, ze wybralam ta naqjnizsza emeryture i nie narzekam, chociaz nie mam zadnych przywilejow tzn,nie mam biletow zniszkowych na srodki transportu, oraz innych ulg przyslugajacych emerytom, te nabede jak skoncze 67 lat.Gdybym byla zdrowa to pracowalabym do 67 roku, jestem rok na tej wczesniejszej i jestem deczko wycofana z zycia spolecznego , mimo ze lubie taki tryb zycia spacery, czytanie, wyjazdy , wyjscie do opery, ale ograniczam sie troche z kasa.Moja sasiadka /60 lat/ powiada ze planuje pracowac do 70 -tki.Moja sasiadka w Polsce w pelni sil kobieta poszla pare lat temu na ta polska emeryture i nie bardzo wiedziala co ze soba zrobic, dzieci dorosle. maz umarl czula sie b.samotna i wpadla w depresje, postarzala sie, nie miala dla kogo rano zrobic sobie fryzury,brakowalo jej pracy.Takze uwazam ze wiekszosc polskich emerytow jest podobnego zdania, i po co ten wrzask?
s
słuchacz
może wystarczy podnieść wiek emerytów mundurowych z 40 do 43 roku życia i w ogóle nie trzeba będzie podnosić wieku emerytalnego pracownikom cywilnym poza rolnictwem, ani kobietom, ani mężczyznom.
J
Jaro Kalkstein
krowa to piękny ptak.
G
Gość
Gonić prawicowych darmozjadów!
A
ARTUR
KOT JEST ZA UTWORZENIEM PARTII BABCI JADZI ?
A
Ali
emeryci mają zapłacić, tym razem jeszcze dodatkowo za referendum?Toż to horrendalne koszty!Tusk obiecywał-kryzys nie kosztem emerytów>No i słowo premiera nic nie jest warte,zero zaufania do niego i reszty rządzących!!!
K
Kosmas
Und alles klar, Herr Tusk.
N
Nasz_Dziennik
Obecna Unia Europejska to po prostu Nowa Komuna, czyli odmiana tego, co Papież JPII nazywał "cywilizacją śmierci". Zamiast demokracji mamy pełzający liberofaszyzm. Dobrobyt ma być przywilejem przynależności do Nowej Elity, czyli dla 10% społeczeństwa. Reszta ma być wyzyskiwana (teraz w granicach 1500 zł miesięcznie). Ci, którzy są "niepotrzebni" będą wegetować -- tak, żeby się jak najszybciej wynieśli na tamten świat.

W cywilizacji śmierci nie ma miejsca dla starców, chorych i dzieci nienarodzonych. Dlatego wznawia się stan wojenny przeciwko katolickiej młodzieży. Zakłada się, że wychowanie i nauczanie religijne jest bezużyteczne społecznie, a powinno być zastąpione ateizmem i amoralnością.

To, co lewica (tzn. masoneria) chce przeprowadzić od dziesięcioleci, jest realizowane przez obecny rząd, który dąży, by całkowicie zmienić polskie rozumienie ludzkiej wolności na socjalistyczne uprawnienie nadane przez Centralny Komitet Planowania w Brukseli.

Innymi słowy, budujemy "Nową Komunę" wychowującą Nowego Człowieka (czyli moralnie wykrzywionego mutanta). Główna przeszkoda to chreścijaństwo, czyli Kościół Katolicki. Stąd wojna z krzyżami i otwarty już atak na Kościół. Nie łudźmy się -- PO, Palikot, PSL i SLD to ta sama loża w tym samym teatrze. Są nieustannie lansowane przez tzw. "zaprzyjaźnione media".

Nowy Człowiek to człowiek oskalpowany, wymóżdżany, pozbawiony zdolności do samodzielnego myślenia -- człowiek, który coraz mniej posługuje się rozumem, coraz mniejszy użytek robi z wolności ku dobru, ku prawdzie, ku życiu.

Chodzi o to, żeby człowiek w ogóle nie szukał prawdy czy dobra -- żeby człowiek myślał emocjami, czyli nie myślał wcale.

Dla lewicy odwiecznym wrogiem jest chrześcijaństwo. Każdy pretekst jest dobry. Najpierw więc starają się rozhuśtać społeczne nastroje tak, by tłum stracił nad sobą panowanie, a następnie ich liderzy dokonują ideologicznej manipulacji, by realne powody (kryzys ekonomiczny) zastąpić powodami ideologicznymi (zwalczyć Kościół).

Usiłuje się walkę z kryzysem przekształcić w walkę z Kościołem i z narodem, czyli z krzyżem i patriotyzmem. 11 listopada 2011r widzieliśmy, jak niemieccy pałkarze sprowadzeni przez polskich działaczy lewicowych zaatakowali marsz niepodległości, bijąc na oślep ludzi noszących dziewiętnastowieczne mundury z czasów Powstania styczniowego.

Wojna religijna w Polsce stanowi element unijnej strategii narzucania europejskim narodom ideologii marksizmu kulturowego, w której nie ma miejsca na publiczną obecność etyki chrześcijańskiej jako podstawy systemu prawnego.

Wielkie media nie działają spontanicznie mocą zatroskanych o losy ludzkości dziennikarzy -- ktoś daje przyzwolenie, a może i nakazuje, aby coś nagłośnić. Do antychrześcijańskiej krucjaty chętnych nie brakuje i po stronie mediów, i po stronie polityków. Szczucie "na proboszcza" może zapewnić bezpieczeństwo tym, którzy przez ostatnie 30 lat Polskę rozkradali.

Dzieciom i młodzieży sączy się coraz butniej, że należy się wstydzić wiary w Boga i polskości, wyśmiewa się krzyż i inne wartości religijne, zwłaszcza etyczne, sugeruje się normy i zachowania grzeszne, jak seks i narkotyki, a także, choćby implicite, szczepi się poczucie małowartościowości wobec ateistów i nie-Polaków. Młodzież ma się wstydzić godła polskiego i flagi polskiej, a tym bardziej historii, tradycji i kultury polskiej.
s
suma
"0,2 mld zł w 2013 r., 1,9 mld zł w 2014 r. i 3,8 mld zł w 2015 r. - tyle ma zaoszczędzić budżet państwa" Nie budżet państwa tyle zaoszczędzi tylko Kowalscy żyjący w tym kraju o tyle mniej się zadłużą.W Polsce nie żyje ktoś kto się nazywa Kazio Budżet Państwa .
pozdrawiam
Dodaj ogłoszenie