Polityczny konfesjonał: Zbigniew Girzyński i kwestionariusz Prousta

Dorota Kowalska
Zbigniew Girzyński
Zbigniew Girzyński Bartek Syta/Polskapresse
Postanowiliśmy poznać polskich polityków od tej mniej oficjalnej strony, a przy okazji sprawdzić ich poczucie humoru. Dlatego poprosiliśmy parlamentarzystów o wypełnienie kwestionariusza Prousta. Dzisiaj kwestionariusz wypełnia Zbigniew Girzyński z Prawa i Sprawiedliwości.

O CO CHODZI?

Dla tych, którzy nie wiedzą, kwestionariusz ten był bardzo popularną formą zabawy na salonach dziewiętnastowiecznej Europy. Dwa razy wypełniał go sam Marcel Proust i pewnie stąd jego nazwa. Niektórzy z polityków dali zaprosić się do zabawy. I tak, w każdą środę będziemy publikować odpowiedzi, jakie dawali na skomplikowane egzystencjonalne pytania.

ZBIGNIEW GIRZYŃSKI

Główna cecha mojego charakteru:
Dzielę sprawy na te, które dzieją się aktualnie i mają charakter ulotny i wówczas popuszczam wodzę fantazji i spontaniczności. Natomiast sprawy zasadnicze, istotne lubię dokładnie i precyzyjnie zaplanować w najdrobniejszych detalach i to z dużym wyprzedzeniem (wielokrotnie modyfikując, udoskonalając swoje zamiary). To chyba daje ciekawą mieszankę strategicznej precyzji z nutą taktycznej nonszalanckości.

Cechy, których szukam u mężczyzny:
Wiedza i doświadczenie, z których mogę czerpać i doskonalić swoje postrzeganie świata, jeśli jest to znajomość jedynie okazjonalna. Pracowitość i pomysłowość, a wręcz nowatorskość, jeśli chodzi o moich współpracowników.

Cechy, których szukam u kobiety:
Zrozumienie, wrażliwość, ciepło, dobro. Bardzo lubię kobiece towarzystwo. W sejmie, gdzie dominują mężczyźni, zawsze chętniej rozmawia mi się dla pewnej równowagi z dziennikarkami niż z dziennikarzami. Bardzo lubię wejść do któregoś z naszych klubowych sekretariatów, gdzie pracują fantastyczne dziewczyny i nawet kilka zdań rozmowy z nimi potrafi wprawić mnie w dużo lepszy nastrój. Kiedyś moje koleżanki i koledzy na studiach podczas wycieczki koła naukowego dostrzegając tę moją słabość zadedykowali mi fraszkę Sztaudyngera pod tytułem "Rady i zasady", która brzmi: "Nie rób samemu, co można we dwoje takie są rady i zasady moje".

Co cenię najbardziej u przyjaciół:
Szczerość do bólu

Moja główna wada:
Jestem niecierpliwy. Nie znoszę czekania. Lubię wszystko załatwiać do razu.

Moje ulubione zajęcie:
Snucie planów. Wieczorem, gdy zasypiam, rano przy goleniu, podczas jazdy samochodem, a niekiedy nawet w czasie rozmowy z kimś, potrafię się na chwilę wyłączyć, bo coś sobie w głowie układam na przyszłość, niekiedy bardzo odległą i nie mającą nic wspólnego z tym, czym się właśnie zajmuję.

Moje marzenie o szczęściu:
Zabrzmi to górnolotnie i może dla niektórych megalomańsko, ale marzy mi się Polska potężna i silna niczym w złotym XVI w. Nie mam na myśli jakichś aneksji terytorialnych czy innych tego typu stereotypów, które nie przystają do współczesnej rzeczywistości. Marzy mi się Polska, która ma i produkuje 3 - 4 własne marki świetnych samochodów, Polska, której elektronicy i informatycy zalewają świat myślą technologiczną i otwierają fabryki polskich telefonów czy telewizorów w Finlandii, Korei czy USA. Polska, której system bankowy zapewnia bezpieczną obsługę nie tylko wewnątrz kraju wszelkich działań gospodarczych, ale także odważnie i bez kompleksów przejmuje słabsze rynki w innych państwach. Polska, w której każdy dorosły mężczyzna i każda życząca sobie tego kobieta jest doskonale przeszkolona z zakresie obrony i działań związanych ze sprawami bezpieczeństwa na poziomie Szwajcarii. Polska, w której rodzime koncerny medialne pluralistycznie dzielą potężny krajowy rynek i śmiało poczynają sobie w podobny sposób u naszych sąsiadów. Polska… Zabrakłoby mi miejsca, aby spisać te marzenia w pełni. Ale wierzę, że kiedyś będzie mi dane przyczynić się do tego, że je zaczniemy realizować.

Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk:
Boję się prądu. Nigdy nie byłem porażony prądem, ale wśród różnych rzeczy, które wywołują moje obawy, to lęk przed porażeniem przez prąd jest we mnie najsilniejszy. Bardzo też słabo pływam, więc nie przepadam za wodą, jeśli nie czuję gruntu pod nogami. W życiu zresztą też lubię wiedzieć, na czym stoję.

Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem:
Problemy najbliższych.

Kim (lub czym) chciałabym być, gdybym nie była tym, kim jestem:
Poławiaczem pereł. Wprawdzie nigdy nie nurkowałem i generalnie bardzo słabo pływam, ale nie wiem dlaczego wydaje mi się to pasjonujące zajęcie. Może dlatego, że to wiąże się z egzotycznymi miejscami? Chętnie też zostałbym podróżnikiem. Nie mam jednak na myśli jakichś zorganizowanych wyjazdów czy wycieczek. Bardziej chodzi mi o podróżowanie samemu, odkrywcze, badawcze. Programy podróżnicze Wojciecha Cejrowskiego zawsze oglądam z największą przyjemnością zazdroszcząc panu Wojtkowi, że był tam osobiście.

Kiedy kłamię:
Staram się nie kłamać. Jeśli zdarza się pytanie, na które odpowiedź może przysporzyć mi kłopotów, staram się zejść z linii ciosu pytającego, może nawet lekko uciec w odpowiedzi od głównego wątku lub położyć akcent na mniej istotne sprawy, ale nie kłamać.

Słowa, których nadużywam:
Za dużo przeklinam. Trochę mi zostało z czasów budowy domu. Bez tego niezbędnego, choć niezbyt eleganckiego, kodu językowego nie dało się utrzymać dyscypliny na budowie i zapewnić sobie właściwego autorytetu u majstra i jego pomocników. Ale na szczęście zdarza mi się to coraz rzadziej i mam nadzieję, że z czasem przejedzie mi całkowicie.

Ulubieni bohaterowie literaccy:
Z dzieciństwa Tomek Sawyer z książki Marka Twaina - za połączenie dobrego serca z takim uroczym cwaniactwem. Z młodości święty Franciszek z Asyżu (to wprawdzie postać rzeczywista, historyczna, ale dla mnie znana z literatury jedynie) - za wrażliwość wobec innych ludzi i zwierząt oraz zawierzenie Bogu. Z życia dorosłego James Bond (wprawdzie postać z książek Fleminga, ale bardziej znana dzięki fenomenalnej serii filmowej) - za sarkastyczne poczucie humoru, słabość do kobiet, którym ulegał, ale które jednak nigdy nie przesłaniały mu ważnych zadań i przede wszystkim za miłość do Ojczyzny.

Ulubieni bohaterowie życia codziennego:
Był nim mój Tata za niespotykaną pracowitość i zapobiegliwość, ale od prawie roku już niestety nie żyje.

Czego nie cierpię ponad wszystko:
Prymitywizmu, zwłaszcza, jeśli stanowi przykrywkę dla ignorancji i braku jakiejkolwiek refleksji nad rzeczywistością.

Moja dewiza:
W kroczeniu przez życie łacińskie przysłowie: per aspera ad astra (przez trudności do gwiazd).
W kontaktach z innymi - Fraszka Sztaudyngera: Nie trzeba mieć za drania tego, co jest innego zdania.

Dar natury, który chciałabym posiadać:
Chciałbym być poliglotą.

Jak chciałabym umrzeć:
Po wyspowiadaniu się.

Obecny stan mojego umysłu:
Józef Piłsudski miał powiedzieć, że jedna silna wola porusza wszystkie słabe. Wole takową posiadam, pozostaje więc poruszyć pozostałe, a marzenia staną się rzeczywistością.

Błędy, które najłatwiej wybaczam:
Te, które nikomu nie wyrządziły krzywdy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie