18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Polityczne potwory z Loch Ness, czyli o czym pisać w sezonie ogórkowym [GALERIA]

Witold Głowacki
Ten serial i tak nie ma sezonowej przerwy nawet w najgorętszych politycznie momentach roku (albo raczej pięciu ostatnich lat). Były marszałek Sejmu od dawna występuje jako dyżurny demon Platformy Obywatelskiej lub też - w zależności od optyki - jej potencjalny zbawca. Tym razem układ sił wydaje się znów ciekawy i inspirujący. Tuż przed Euro 2012 obserwowaliśmy już obopólnie manifestowane zbliżenie na linii Tusk - Schetyna. Obaj panowie zjedli słynny już obiad (który to z kolei?) i chętnie fotografowali się wspólnie w okolicznościach stadionowo-futbolowych. Jednak po mistrzostwach Schetyna powiedział o dwa słowa za dużo o możliwości kandydowania przeciw Donaldowi Tuskowi na szefa Platformy, co postawiło pewien znak zapytania nad wcześniejszym zbliżeniem. Z punktu widzenia mediów to całkiem niezła sytuacja. Teraz wystarczy minimalny impuls, by albo ogłaszać rychły powrót Schetyny do rządu czy też jego ponowne usadowienie po Tuskowej prawicy, albo też relacjonować kolejną akcję kopania przez byłego marszałka dołków pod premierem. Rzecz jasna Schetyna może też się wycofywać albo szykować do ataku. Dogadywać z opozycją. Paktować z platformerskimi konserwatystami. Wbijać szpile w ludzi z dworu Tuska. Zabiegać o poparcie dawnej spółdzielni Grabarczyka. Lub też - po prostu - chwilowo zniknąć. Przez najbliższe dwa miesiące na łamach i na antenach znajdzie się pewnie miejsce na niemal każdy z tych wariantów.
Ten serial i tak nie ma sezonowej przerwy nawet w najgorętszych politycznie momentach roku (albo raczej pięciu ostatnich lat). Były marszałek Sejmu od dawna występuje jako dyżurny demon Platformy Obywatelskiej lub też - w zależności od optyki - jej potencjalny zbawca. Tym razem układ sił wydaje się znów ciekawy i inspirujący. Tuż przed Euro 2012 obserwowaliśmy już obopólnie manifestowane zbliżenie na linii Tusk - Schetyna. Obaj panowie zjedli słynny już obiad (który to z kolei?) i chętnie fotografowali się wspólnie w okolicznościach stadionowo-futbolowych. Jednak po mistrzostwach Schetyna powiedział o dwa słowa za dużo o możliwości kandydowania przeciw Donaldowi Tuskowi na szefa Platformy, co postawiło pewien znak zapytania nad wcześniejszym zbliżeniem. Z punktu widzenia mediów to całkiem niezła sytuacja. Teraz wystarczy minimalny impuls, by albo ogłaszać rychły powrót Schetyny do rządu czy też jego ponowne usadowienie po Tuskowej prawicy, albo też relacjonować kolejną akcję kopania przez byłego marszałka dołków pod premierem. Rzecz jasna Schetyna może też się wycofywać albo szykować do ataku. Dogadywać z opozycją. Paktować z platformerskimi konserwatystami. Wbijać szpile w ludzi z dworu Tuska. Zabiegać o poparcie dawnej spółdzielni Grabarczyka. Lub też - po prostu - chwilowo zniknąć. Przez najbliższe dwa miesiące na łamach i na antenach znajdzie się pewnie miejsce na niemal każdy z tych wariantów. Dariusz Gdesz/Polskapresse
Lato to nie jest najlepszy czas dla mediów. Przez dwa miesiące będą w nich dominować polityczne lejtmotywy minionego roku. Albo - jak kto woli - odgrzewane kotlety - pisze Witold Głowacki

Sezon ogórkowy 2012 uważamy za uroczyście otwarty. "Fakt" i "Super Express" już szykują kolejne odsłony opowieści o krwiożerczych uzębionych niczym piranie ślimakach widywanych na Pomorzu. Albo o ludziach prześladowanych trzepaczką, papierem toaletowym, kredensem lub kiełbasą krakowską. W ślad za nimi - czerpiąc z dorobku i know-how redaktorów tabloidów całego świata - przygotowują listy wakacyjnych tematów. Zobaczymy niejedną galerię dziwolągów i liliputów, przeczytamy, ile tylko zechcemy, o operacjach plastycznych gwiazd oraz ich problemach rodzinnych, seksualnych, alkoholowych i gastrycznych. Nie ma co jednak kryć - w tak zwanych poważniejszych mediach sezon ogórkowy również staje się faktem. Rzecz jasna od czasu do czasu trafi się jeszcze jakiś autorski news, z pewnością nieco tematów dostarczą pogodowe anomalie, kto wie też, czy nie będzie powtórki z upadku Sky Club. Ale tak poza tym sytuacja wygląda raczej czarno - aż do września.

Nic w tym nowego. Termin "sezon ogórkowy" powstał jeszcze na przełomie wieków XIX i XX. Początkowo odnosił się do tego, co kiedyś najbardziej interesowało ludzi inteligentnych i wykształconych - czyli czytelników prasy - a zatem do sfery kultury. Latem teatry nie dawały przedstawień, zamierał repertuar sal koncertowych, nawet w kabaretach i wodewilach raczej nie było czego szukać. Artyści wyjeżdżali do wód i na letniska, łatwiej było ich spotkać w Zakopanem lub w Krynicy niż na Floriańskiej czy Krakowskim Przedmieściu. Że zaś koniec sezonu artystycznego pokrywał się z początkiem czasu małosolnych, termin był gotowy. Nie dość więc, że człowiek z towarzystwa w mieście niespecjalnie miał się czym latem zająć, tym samym też gazetom wysychało chyba najpoważniejsze wówczas źródło tematów.

W czasach bardziej współczesnych ta logika przybrała wręcz odwrotny kierunek. To raczej występujący na scenach dostosowują się do zwyczajów publiki niż na odwrót. Że zaś scena polityczna od dawna rządzi się podobnymi prawami jak wszelkie inne sceny, także tu obserwujemy letni odwrót od treści. Dlatego też politycy zrobią wiele, by zachować wszelkie pomysły mające pozory sensu lub chociaż cień szansy na wywołanie dyskusji do jesieni. Zobaczmy na przykład, że kampania prezydencka dwa lata temu skończyła się natychmiast z początkiem wakacji, a parlamentarna sprzed roku zaczęła wraz z pierwszym września. Każda poważniejsza deklaracja w środku lata byłaby strzałem w próżnię - nikt nie chce przecież odgrywać swej roli przed pustą widownią. Poważniejsi gracze pozostawiają więc lato politycznym desperatom. To ludzie Janusza Palikota mają wsiąść w pomarańczowe przyczepy kempingowe, a partia Leszka Millera ma ruszyć do wakacyjnych kurortów. Natomiast w Platformie nikt nie szykuje żadnego tuskobusa, a w PiS nie wynajęto żadnego pociągu dla Jarosława Kaczyńskiego. Ci, którzy trzęsą polityczną sceną, wiedzą, że cokolwiek by zrobili i tak w grze o ludzkie umysły przegrają konkurencję z plażą.

Politycznym ogórkiem numer jeden tego lata będą domniemane plany, zamiary i posunięcia Grzegorza Schetyny

Dlatego też medialnym opisem politycznej rzeczywistości w trakcie wakacji rządzić będą nie gorące newsy, lecz raczej lejtmotywy ostatniego parlamentarno-gabinetowego roku. Albo jak kto woli - odgrzewane kotlety. Idę o zakład, że w ścisłej czołówce znajdzie się poniższa piątka tematów.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kinsky
którymi powinni się legitymować politycy. Czyli codziennie wskazywać, jaka winna być ich odpowiedzialność z rodzaju poczynionych działań. A zarazem, że brak reakcji na indolentną lub fingowaną działalność, czy jakikolwiek brak odzewu na agresję polityków, na pogardę wobec opozycji, na łamanie ustanowionego prawa, na ignorancję i niekompetencję - jest w zasadzie 100-procentową akceptacją takich działań i zachowań. Należy też wyraźnie wskazać, że płacone przez społeczeństwo kwoty podatków są ich wspólnym dobrem. Czyli że mają być przeznaczone li tylko na wydatek potrzeb ogółu, tudzież państwa. Natomiast nigdy na żadne fanaberie i rozrost majątków polityków. Polityk jest przedstawicielem narodu, któremu zaufano, więc ma postępować godnie i w imię interesu ogółu. Natomiast o swój własny może dbać wtedy, kiedy politykiem przestał być! Jednak nade wszystko, należy wskazywać w dzień i w nocy, że nigdy nie ma żadnej demokracji, sensu stricto, kiedy zaledwie 28% uprawnionych uczestniczy w wyborach. Jest to aksjomat.
Dodaj ogłoszenie