Polityczne gabinety ministrów. Kim są ludzie, którzy w nich pracują?

Joanna Miziołek
Szefem gabinetu politycznego premiera jest Łukasz Broniewski. Do 24 doradców politycznych w KPRM dołąc  zył Maciej Wewiór. Pracuje z rzecznikiem rządu
Szefem gabinetu politycznego premiera jest Łukasz Broniewski. Do 24 doradców politycznych w KPRM dołąc zył Maciej Wewiór. Pracuje z rzecznikiem rządu Bartek Syta/Polskapresse
Jeszcze kilka miesięcy temu PiS ustami Adama Hofmana grzmiał, że przez pięć lat rządów PO gabinety polityczne kosztowały 3 mld zł. i stały się "przechowalnią dla ludzi, których kompetencje nie są do końca udowodnione". A ich miejsce powinni zająć eksperci. Jak naprawdę wyglądają gabinety polityczne ministrów i kim są ludzie, którzy w nich pracują? Oto krótka historia zaplecza rządu.

Gorące majowe popołudnie, w drzwiach Ministerstwa Transportu wita mnie młoda, uśmiechnięta, energiczna dziewczyna. To wieloletnia współpracownica Sławomira Nowaka Karolina Kleszcz. Zaprasza mnie do swojego pokoju, a ten - chyba na wzór gabinetu szefa - przypomina małe centrum dowodzenia. - Tu jest mapa kolejowa z liniami. Czasem znajduje w sobie pokłady wiedzy, o które jeszcze pół roku temu bym siebie nie podejrzewała - rzuca pytana o pomieszczenie. Dalej wisi mapa drogowa. Patrząc na nią, szefowa gabinetu z zawstydzeniem przyznaje, że musi ją zaktualizować, bo jest ze stycznia. A minister zmienia swoją co rusz i teraz zaczyna krzywo patrzeć na jej mapę.

To, co mnie najbardziej uderza, to nienaganny ład pokoju. - Lubię porządek - uśmiecha się Kleszcz. I o niego stara się też dbać w gabinecie Sławomira Nowaka, bo tam codziennie roi się od nowych pokładów papierów i dokumentacji. Szefowa gabinetu zaczyna mi opowiadać, jak wyglądał początek jej dzisiejszej pracy. - Zaczęłam dziś wcześnie. O 6 rano zadzwonił telefon. Okazało się, że o 5.45 była stłuczka pociągów, na szczęście nic poważnego się nikomu nie stało. Ten dzień z pewnością będę mogła zaliczyć do aktywnych - mówi. Minister zaraz po kolizji miał już informacje o tym, co się wydarzyło, służby kolejowe reagują bardzo szybko - dodała.

Jej słowa oczywiście dowodzą, że praca w gabinecie politycznym nie jest zajęciem czysto urzędniczym. A o normowanym czasie od 8 do 16 można tylko pomarzyć. - Kolejny raz zostaję w pracy do 21, 22, 23. Jak trzeba, to mogę stąd w ogóle nie wyjść. Ale czasami udaje mi się skończyć pracę wcześniej - mówi Karolina Kleszcz.

(...)

Karolina Kleszcz od ponad czterech lat, czyli prawie od początku pierwszej kadencji rządu, pracuje ze Sławomirem Nowakiem

Kleszcz od ponad czterech lat, czyli prawie od początku pierwszej kadencji rządu, pracuje ze swoim obecnym szefem, bez chwili przerwy. Najpierw w KPRM, potem w Kancelarii Prezydenta, a teraz w Ministerstwie Transportu. Nigdy nie miała pomysłu, żeby wstąpić do partii. Twierdzi, że to może bezpieczniejsze, kiedy pracuje się na styku polityki i służby w administracji. Poza tym nie ma takich aspiracji. Mimo to jest w młodzieżówce Platformy. Ale dopiero od wyborów prezydenckich Karolina Kleszcz sprawowała pieczę nad wolontariuszami w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego i obiecała im, że jeśli Bronisław Komorowski zostanie prezydentem, to wstąpi do Młodych Demokratów. Słowo się rzekło. - A że słowa dotrzymuję, musiałam to zrobić. To jedyny rodzaj mojego zaangażowania w organizację parapolityczną, niestety nie jestem jej aktywnym członkiem, bo zwyczajnie brakuje mi na to czasu - mówi.

Jej praca w ministerstwie dobrze obrazuje, jak wygląda zaangażowanie członków wszystkich gabinetów politycznych. Przejdźmy jednak dalej. Tym razem już nie do ministerstwa, a do kancelarii premiera. Tu szefem gabinetu jest Łukasz Broniewski. Kiedyś wiceprzewodniczący regionu pomorskiego stowarzyszenia Młodzi Demokraci. Z początkiem poprzedniej kadencji rządu był głównym doradcą premiera Donalda Tuska. Jest jednym z najszybciej pnących się po szczeblach rządowej kariery młodym demokratą. Jednak podobnie jak Karolina Kleszcz skupia się jedynie na urzędniczej pracy, bez aspiracji politycznych.
W KPRM do 24 doradców politycznych dołączył pod koniec lutego Maciej Wewiór. Pracuje z rzecznikiem rządu. Gmach kancelarii premiera przemierzam przez blisko 10 minut, by dojść do jego gabinetu. Pokój ma naprzeciwko Tomasza Arabskiego. Sprawia wrażenie otwartego dla dziennikarzy i bardzo pewnego siebie. Jego sposób rozmowy jest nieco inny niż pozostałych doradców. Po dłuższej chwili wiem już dlaczego. Osiem lat spędził poza Polską, a jak na młodego, 32-letniego polityka, to ogromna część życia.

- Jeszcze w trakcie liceum wyjechałem do Stanów Zjednoczonych. Pojechałem sam, bez rodziny. Zostawiłem znajomych. Wybrałem naukę i poznawanie świata kosztem więzi, jakie łączyły mnie z ludźmi i Polską - mówi wyraźnie zasmucony. Po czym wymienia kolejne kierunki studiów, które skończył w Stanach. - Najpierw w college'u skończyłem zarządzanie międzynarodowe z koncentracją na finanse i księgowość. Jednocześnie studiowałem PR. W trakcie studiów odbyłem m.in. praktyki w Waszyngtonie. I w końcu wyjechałem ze Stanów do Brukseli na kolejne studia - mówi Wewiór. Im dłużej wymienia kolejne kierunki, które skończył, tym mocniej zaczynam się zapadać w fotel ze zdziwienia.

(...)

Ciekawym przykładem gabinetu politycznego jest ten w Ministerstwie Cyfryzacji Michała Boniego. Nikt chyba nie ma złudzeń, że były społeczny doradca premiera jest wymagającym szefem, który na pierwszym miejscu stawia cichą, organiczną pracę. Jego współpracownicy mają się więc uwijać w niej jak mrówki i nie wypowiadać do mediów.

Najbardziej kojarzonym politykiem w resorcie Michała Boniego jest Dariusz Dolczewski, były szef młodzieżówki PO. Na Politechnice Warszawskiej skończył Zarządzanie Systemami Telekomunikacyjnymi. Na Uniwersytecie Warszawskim magisterskie Zarządzanie. A później podyplomowo Varsavianistykę. Karierę w Platformie rozpoczął od najniższego szczebla. Najpierw pracował w prasowym krajowym biurze Platformy. Potem w klubie PO. W końcu został radnym dzielnicy Białołęka w Warszawie. W 2007 r. wraz z wygranymi przez Platformę wyborami został doradcą ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. W tej kadencji zaś dołączył do zespołu Michała Boniego. Jego ścieżka rozwoju w Platformie Obywatelskiej jest dobrym przykładem, że konsekwentnie można osiągać kolejne szczeble rozwoju przy partii, jednocześnie w niej nie będąc. Sam gabinet polityczny Ministerstwa Cyfryzacji i Administracji jest postrzegany jako jeden z najlepiej zorganizowanych w rządzie.

(...)

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tytus Andronikus
Tytuł artykułu w żaden sposób nie piętnuje posła PiS, przypomina tylko o jego ostrych słowach, które idealnie wpisują się kontekst artykułu i wywiadów które zostały przeprowadzone. Likwidacja gabinetów politycznych, medialnie dobrze brzmi, ale czy rzeczywiście oszczędzi się 3 mld zł. Wątpliwe, ponieważ te osoby owszem mają polityczne ukierunkowanie, ale jednocześnie wykonują urzędniczą robotę. Ktoś i tak będzie w tych gabinetach pracować i pobierać pensje. Należy jednak dbać o ich merytoryczne przygotowanie, a z tym faktycznie bywa różnie. Przypomne tylko ze w rządzie PIS, ministrem gospodarki morskiej został poseł LPR, którego jedyną stycznością z tą dziedziną był...widok z domu na morze.
J
Jacek
Ja rozumiem, że dziennik sympatyzuje z PO - ma do tego prawo. Ale to ciągłe chamskie najeżdżanie na PiS przekracza wszelkie granice. Przecież jesteście po prostu nieuczciwi. Czy nie zależy wam na opinii czytelników? Nie chcecie uchodzić za gazetę bezstronną, obiektywną, poważną i uczciwą? Ja też nie jestem zwolennikiem PiS, ale to zdanie umieszczone na początku artykułu budzi mój głęboki niesmak, nie mówiąc o tym, że jest ni przypiął ni przyłatał.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Polityczne gabinety ministrów. Kim są ludzie, którzy w nich pracują?
k
kika
PAni Reredaktor -chyba mloda, a pisze, jakby lekcje pobierala w SOCJALREALISTYCZNEJ PRASIE - Trybunie Ludu, a nawet w moskiewskiej PRASIE !
Juz sformulowanie , ze ktos z PiSu "grzmi", wprowadza nas w nastroj poddanczo 0 stronniczej autorki, przeciez nie DZIENNIKARZA - bo ten powinien byc bezstronny.
W BBC nie zagrzalaby 15 mnut!!
A
AJB
Gabinety POlityczne z ludźmi którzy "nie mają żadnych politycznych aspiracji"???
Dobre! To taka nasza POlska specialite a'la maison?
Dodaj ogłoszenie