Polaku. Masz obronić, co najlepsze

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Nikt nie dostrzega, jak sam się ośmiesza. Dotyczy to zapewne mnie w pierwszym rzędzie, ale też każdego z was. Ja, gdziekolwiek spojrzę, widzę dramat (czyli wedle nauki mojej polonistki - dramat to komedia i tragedia zarazem, czasem osobno, ale jednak komedia i tragedia). Najpierw Smoleńsk. Nie wiem, powstrzymywałem się wiele tygodni, by o tym pisać.

Ale na Boga - jak nie dają skrzynek, nie dają wraku, mylą ciała, a ludzi domagających się wyjaśnienia tragedii, nawet rodziny, się wyszydza? Dziennikarzy, którzy robią jedynie to, co jest ich obowiązkiem - zwalnia z pracy i piętnuje za nierzetelność, no, to ja napiszę to, co wielu przede mną. Komuś zależy na ukrywaniu prawdy, jakakolwiek by była, jest bowiem niewygodna. Ale sporo prostych ludzi to rozumie, nawet jeśli nazywa się ich zaślepionymi głupcami. Ryzykowne. Ja skończyłem uniwerek z pierwszą lokatą, a na nim zajęcia między innymi z historii, stosunków międzynarodowych, no i z logiki, głupi nie jestem. Więc moim mądrym zdaniem tu się z tym Smoleńskiem nie zgadza kompletnie nic.

Poza takim naturalnym przypuszczeniem. Bezczelności. Rosjanie nie przyznali się nigdy do mordu 30 tysięcy polskich oficerów strzałami w tył głowy, elity, mówiąc po półwieczu, że to nie był mord, ludobójstwo, tylko wojna. Nigdy nie przypominają wywózek milionów Polaków na Sybir. No więc - historycznie, politologicznie, i w końcu logicznie - byłoby dla nich ważne 96 ludzkich istnień?

Nas mnogo. To Stalin. Ojciec tego narodu. Oczywiście, historia państwa sowieckiego, którą znam dobrze, pokazuje, że zawsze istniało tam wiele ośrodków władzy i nie mniej intryg niż na każdym dworze. Nie mniej spisków, zamachów i zbrodni. Zatem w interesie tej federacji, tego nowego Związku Radzieckiego, też leżałoby rzetelne zbadanie katastrofy. I wnioski - bo może Polakom faktycznie rusofobia przesłania oczy? No, ale w takim razie oddajcie nam nasz samolot i czarne skrzynki, nie kpijcie ze zdrowego rozsądku...

Choć Polakom też go brakuje. Nie zapomnę, jak kiedyś w "Timesie" pisałem o wujku z Anglii, że przysyłał mi książki o futbolu. I że szkoda, że nie o samolotach, bo Polski rząd nie musiałby latać tupolewami. Bo skonstruowałbym coś lepszego, gdyby tylko dał mi ktoś szansę nauki czegoś poważnego. A ja dostałem tylko piłkę do pokopania i garść cukierków...

Co zrobić z Polakami? Przekwalifikować na ślusarzy? Niepotrzebni. Posłać na studia? Pracy po nich nie ma. Można im puszczać seriale

No i parę tygodni później tupolew się rozbił. Być może - przecież ja nie przesądzam, bo 10 kwietnia spałem we własnym łóżku, w Smoleńsku nie byłem - z powodu niesprawności technicznej połączonej ze złą pogodą i fatalnym dowodzeniem. Z całą armią generałów na pokładzie - zawsze powtarzam, że nie zasługują na swoje apanaże, honory, galowe mundury, skoro nie są w stanie uchronić najważniejszych ludzi w państwie polskim. Wczoraj Lech, a jutro? Każdy z was, ważniacy.

Żeby było mniej zabawnie - tym tupolewem latałem wielokrotnie, bo wypożyczała go piłkarska federacja na mecze. Był w sam raz na sto osób, czyli dwie drużyny, pierwsza i młodzieżówka po 25 sztuk, działacze, obsługa etc. A na pozostałe miejsca dziennikarze. I dwa razy mieliśmy kraksę. Raz w Turcji, gdzie samolot mało się nie rozbił o pas startowy, kompletnie nieudolnie i pod złym kątem lądował - tak jakby worek kartofli spadał. A drugi raz, jak wracaliśmy z połączonego lotu na mecze do Gruzji i Mołdawii. W którymś momencie patrzę, a tu pęka sufit, może podsufitka, ale naprawdę mocno sfatygowana. Zaczęliśmy się przyglądać - cały ten samolot od środka nie wyglądał bezpiecznie. No nic, był pretekst, by się napić. I chyba dlatego w samolotach całego świata podaje się alkohol. Bo - oby poza dreamlinerem - to latające trumny. Tanie linie lotnicze. Albo nawet niezłe, droższe, jak ten starszy nieco boeing kapitana Wrony, tylko że ktoś (ten niedoszły bohater?) zapomina nacisnąć odpowiedni guzik do wyciągnięcia kół. I teraz dwieście osób chce odszkodowań za stres śmiertelny, które zapłacę pewnie ja, droższymi biletami na dreamlinera i wszystko inne. Włącznie z piwem na Okęciu.
Smoleńsk kojarzy mi się, z jednej strony, z Rosją, z tym przeświadczeniem, że nie mógł podobać się tam prezydent, który potrafił skrzyknąć przywódców Węgier, Czech, Słowacji, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Gruzji, czyli nawet ludnościowo potrafił stworzyć wizję trzeciej siły - między Niemcami a Rosją. Siły realnej, bo kombinującej dostawy paliw spoza Rosji, z Norwegii i Azerbejdżanu. To logiczne. A z drugiej strony - logika podpowiada - po cóż zabijać prezydenta i jego ludzi, skoro w tym momencie nie miał szans na reelekcję, a zatem na jakąkolwiek rolę polityczną w perspektywie kilku lat. Logicznie - nie ma to sensu najmniejszego. Jak Boga kocham, bez sensu!

Ale czemu w takim razie tak trudno o dochodzenie do prawdy, czyli o wykluczenie mitów? Dostęp do dowodów?

Nie wiem.

Dopóki Tusk nie zażąda od Rosjan tego, co należy do Polski, i nie otrzyma konkretnej odpowiedzi - niestety, będziemy błądzić, połowa za zamachem, połowa przeciw, choć pewnie i tak nic i nigdy sporu nie rozstrzygnie. Ale przynajmniej trzeba spróbować.

Tak jak Tusk próbuje walczyć o budżet unijny z Angelą Merkel. Zabawnie skojarzyć, że losy Polski znów zależą od Berlina, który podobno zdobyliśmy, wieszając na Bramie Brandenburskiej biało-czerwoną. Czy Niemcy dadzą nam pieniądze? Odpowiem jak ze Smoleńskiem i o Ruskich - pewnie nie dadzą. Albo dadzą, ale w obu tych szalenie istotnych sprawach dadzą tyle tylko, ile zechcą.

Więc ja wyjaśniam tylko obywatelom, że nikt nam niczego nie daje. Budżet Unii składa się ze wspólnych składek. I to, co dzisiaj otrzymamy, jutro i pojutrze trzeba będzie oddawać. Nikt nam nie robi dobrze. Pytanie brzmi - czy dziś ktoś zechce zainwestować miliardy w Polskę.

Ale Polska pozbawiona własnego przemysłu (spokojnie, do czasu odtworzenia, historia zna takie błyskawiczne przypadki, także nacjonalizacji) nie jest obecnie warta inwestowania miliardów. Może rolnictwo, ale tu cięcia będą największe, bo Unia rolników ma swoich. Kiedyś nie miała, ale rosnąca wydajność z hektara (mówiąc językiem dawnych dzienników telewizyjnych) pozwala się obyć jej już bez dostaw ze Wschodu. Więcej i gorzej - ona nie tylko nie importuje na Zachód, ale eksportuje na Wschód! Skojarzyłem sobie to dziś przy śniadaniu, na jakie zaprosiła przyjaciółka. Herbata Lipton (angielska?), bagietka z oliwkami (greckimi?), gorgonzola (włoska?), pasztet z wątróbek z pistacjami (wow, francuskimi?), emmentaler (szwajcarski?)... Z polskich rzeczy była tylko mąka, ta przy upieczeniu bagietki, no i woda.

Jak wszystko to czytacie, no to oczywiście dedykuję pierwsze zdanie - nikt nie dostrzega własnej śmieszności. Ale nikt nie dostrzega też, że coś z tym trzeba zrobić. Ja oczywiście mogę przestać przynudzać. Ale co zrobić z 40 milionami Polaków? Przekwalifikować na ślusarzy? OK, ale zakładów mechanicznych nie ma, niepotrzebni. Posłać na studia? Ale pracy po nich nie ma. Na razie można im puszczać seriale, bo miłość to jedyna rzecz, która nie zna biedy ani trudnych warunków, ani historii i logiki, nie mówiąc już o politologii… Liczą się tylko spojrzenie, bicie serca, błysk oka, zapach, temperament… Ale prędzej czy później liczy się zawsze to, co w portfelu. Biznes. Coś, o czym Polacy kompletnie zapomnieli. Albo coś, o czym nikt im nie przypomina.
Mam nadzieję, że w tak wielkiej masie ludzi myślących i wychowanych podobnie, podobnie dociekliwych i marzących o lepszej przyszłości i szanujących tradycje - że z nami porządku, swojego porządku, nie zrobi jednak nikt.

Wracając do Smoleńska, już tylko na pożegnanie - kojarzy mi się katastrofa z tym właśnie - otóż radio puszczało wówczas piosenkę Marka Grechuty. Zawsze sądziłem, że znam wszystko, co śpiewał, ale tego nie... Była to piosenka "Ojczyzna". To coś takiego w sercach, co nie pozwala kłaniać się nikomu zbyt nisko. Bo ukłon - przecież nic złego. Ale zbyt niski - to poniżenie.
No więc: "Ojczyzna" Grechuty. Polska duma, żadna inna...

"Gdy pytasz mnie, czym ojczyzna jest, odpowiem:
czyś chociaż raz chodził po rynku w Krakowie,
czyś widział Wawel, komnaty, krużganki,
miejsca, gdzie przeszłość dodaje ci sił.
Z tej historii wielkiej, dumnej,
z władzy mocnej i rozumnej
czerpiesz dzisiaj wiarę, w kraju dobry los
króla dzwon, co kraj przenika,
mowa Skargi, wzrok Stańczyka,
przeszłość wielka wzniosła to ojczyzna twa
to ojczyzna twa
Jest jeszcze coś, co ten kraj różni od innych
w uszach ci brzmi od najmłodszych lat dziecinnych
wypełnia place, ulice i domy
znajomy zgiełk - twoja mowa, co lśni
Pięknem wierszy Mickiewicza,
powieściami Sienkiewicza
z tej mowy jak ze źródła czerpiesz siłę swą
mądre bajki Krasickiego,
poematy Słowackiego
przeżyć twych bogactwo to ojczyzna twa
to ojczyzna twa
I dzisiaj ty żyjesz w kraju tak bogatym
historią swą, mową, sztuką te trzy kwiaty
trzymasz w swych rękach jak schedę pokoleń
muszą wciąż kwitnąć by kraj dalej trwał
Bez historii, mowy, sztuki
Bez mądrości tej z nauki
naród się zamieni w bezimienny kraj
dziś ojczyzna jest w potrzebie
czeka ciebie, wierzy w ciebie
tysiąc lat historii patrzy w serce twe
Masz obronić, co najlepsze
by służyło Polsce jeszcze
liczy na twą pomoc dziś ojczyzna twa
dziś ojczyzna twa".

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Przeszłość
Komentarz na jednej ze stron:

Pan Zarzeczny wyjeżdżał autem z drogi, prowadzącej z ośrodka rządowego w Łańsku, po całonocnej imprezie (był tam na zaproszenie sponsora). Wyjeżdżał z podporządkowanej na główną. Nie ustąpił pierwszeństwa motocyklowi, prawdopodobnie nie zauważył go. Doszło do kolizji (na szczęście bez bardzo poważnych konsekwencji). Red. Z. oddalił się z miejsca wypadku. Zniknął. Pojawił się na policji po kliku dniach, z dobrym adwokatem. Powinien być sądzony jak ktoś, kto jechał pijany, ale... nie był. Sprawa zakończyła się polubownie. a to Pan Z. pamięta? ""Nie chcialem potracic tego dzieciaka na motorze i uciec z miejsca wypadku pozostawiajac ofiare na pastwe losu, ale prowadzilem w stanie upojenia i nie wiedzialem co robie!" - Pawel Zarzeczny"

Źródło: internet

PS wystarczy wpisać w Google: Paweł Zarzeczny potrącił
P
Pankracy
Oprócz głowy państwa, zgineli tam generałowie polskiej armii, a warto przypomnieć co niektórym że Polska jest członkiem NATO i miejmy nadzieje że nie tylko po to żeby wystawiać polską młodzież jako mięso armatnie w Afganistanie. Dlaczego NATO nie przeprowadzi szczegółowego śledztwa, zginęli tam w końcu generałowie NATO, czy jakby zginęła góra armii brytyjskiej czy amerykańskiej też nie byłoby dochodzenia? Czy musimy poczekać aż obecnie rządzącą partie odłączy się od władzy, bo ta obecna zapewnia NATO jak i Polaków o nieszczęśliwym wypadku?
p
polo
na śp. Lechu Kaczyńskim? Przecież pod Smoleńskiem straciło życie wiele osób
pełniących najwyższe funkcje w państwie. Wystarczy prześledzić listę osób na
pokładzie, wówczas spojrzenie na ten dramat nabiera nieco innego wymiaru.

Rosja jak to Rosja, wiadomo. Kilka lat temu, podczas święta "Dzień Czekisty",
Putin zwracając się do zgromadzonych funkcjonariuszy KGB powiedział;
-Obiecałem wam że wrócimy i wróciliśmy !
Do władzy, ma się rozmieć.
W trakcie rządów Putina, KGB (FSB), przeżywa ponownie swoiste odrodzenie i należy to brać pod uwagę oceniając sytuacje na Kremlu. Tam życie ludzkie
nie miało i nie ma żadnego znaczenia, liczą się tylko wielkomocarstwowe interesy,
a "zemsta czekisty" jest wpisana w ten scenariusz.

Co zrobić z 40 milionami Polaków?
To już zrobiono - niewolników. Głupich otumanionych niewolników, dostarczających dolary za gaz, ropę i zmuszonych do spłacania długów przez następne 150 lat.
Napływające dolary posłużą między innymi do podniesienia stopy życiowej mieszkańca Rosji, utrzymaniu KGB i opłaceniu agentury pilnującej jej interesów.
Wystarczy!

PS;
Dziękuję, za przypomnienie piosenki w wykonaniu Marka Grechuty.
K
Krystyna D.
Co za dureń z ciebie Żenada jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć wspaniałych słow pana Pawła.
Wleż pod stół ze wstydu głupku.
r
realista
Nie rozumiesz nie komentuj, bo się ośmieszasz...
ż
żenada
wstyd p. Zarzeczny za te głupoty, stracił pan wiele w moich oczach, teraz zawsze bedę juz nieufny do uczciwosci i rozumu w tym, co pan gdziekolwiek napisze czy powie, żal
Z
Zibi55
Viwat !!!!!!! polacy ,dalej macie luski na oczach,jak dlugo mozna mowic nic sie nie stalo?
Zibi55
Wiwat !!! PO-lsko kiedy spadna nam luski z oczu?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Polaku. Masz obronić, co najlepsze
M
Marcinescu
Tusek mówił o ślusarzach i politologach
Dodaj ogłoszenie