Polak raz mądry przed szkodą. Niech żyje wkurzony maszynista!

Witold Głowacki
Chciałbym się nisko pokłonić maszyniście, który na kilka godzin wstrzymał ruch pociągów na trasie Warszawa - Katowice niedaleko feralnej miejscowości Baby pod Piotrkowem. Naprawdę nisko.

Mógł w ogóle machnąć na to ręką. Pojechać dalej "na sztukę". Przecież na pewno nic by się nie stało. Mógł się też zatrzymać na moment, zagadać przez krótkofalówkę z dyżurnym, usłyszeć, że "ten model tak ma", i ruszyć w stronę Koluszek. Tak samo albo podobnie robi codziennie pewnie kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu jego kolegów i świat kręci się dalej, a katastrofa zdarza tylko raz na dwa lata. - Jakoś to będzie - w naszym kraju ta idiotyczna maksyma niemal zawsze towarzyszy systemowemu wręcz lekceważeniu procedur bezpieczeństwa, nie tylko na kolei zresztą.

Czytaj też: Katastrofa kolejowa w Szczekocinach: System bezpieczeństwa nie działał?

Głupio, że w naszym kraju przestrzeganie procedur akurat na kolei wciąż może wymagać odwagi

Ale wkurzony "mechanik" towarowego pociągu PKP Cargo chyba naprawdę miał dosyć jazdy z duszą na ramieniu. Dlatego zrobił coś, czego przecież robić nie wypada. Zwłaszcza w Polsce, zwłaszcza na polskiej kolei. Postąpił dokładnie według procedur.

Więcej o sprawie: Maszynista zapobiegł katastrofie kolejowej?

Zatrzymał pociąg zaraz po zauważeniu, że dwa semafory dają sprzeczne sygnały. Nie dał się nakłonić do zjechania na stację, co oczywiście pozwoliłoby na puszczanie mimo dziwnych wskazań semaforów kolejnych pociągów pojedynczym - ze względu na remont - torem tej uczęszczanej trasy. Zmusił wreszcie do przyjazdu na miejsce specjalną kolejową komisję.

To nawet nie był strajk włoski, choć maszynista działał chyba ze wsparciem kolejowych związkowców, którzy po katastrofie pod Szczekocinami zapowiedzieli krucjatę przeciw lekceważeniu zasad bezpieczeństwa w PKP. Sytuacja z Bab wydaje się całkiem nieźle w tę krucjatę wpisywać.

Czytaj też: Po katastrofie pod Szczekocinami bezpieczniej?

Mimo to jednak nikt o zdrowych zmysłach nie będzie nawet próbował udowadniać, że to, co zrobił maszynista, nie było właściwym zachowaniem. Zwłaszcza po tym, jak skonsternowani kolejarze zaczęli przyznawać, że maszynista nie miał omamów i rzeczywiście dostrzegł realny błąd semaforów. Zabawne zresztą, że przecież maszynista postąpiłby słusznie, zatrzymując pociąg nawet, gdyby się mylił co do semaforów. Taka jest tu bowiem prawidłowa reakcja na wątpliwości - choćby niesłuszne.

A jednak przez pierwsze chwile kolejowe władze próbowały zrobić z maszynisty wariata lub pieniacza. - Obecnie trwa sprawdzanie tego, co się dzieje z semaforem, maszynistą i lokomotywą - to był pierwszy komentarz rzecznika PKP PLK. W kolejnych nie krył on irytacji tym, że maszynista "nawet nie zjechał na stację". Potem z ulgą ogłosił, że w lokomotywie zastąpił go kolega i pociąg może już jechać - tak jakby nasz bohater osłabł, oszalał albo się upił. Podejrzewam, że kolejowe władze najchętniej wszczęłyby przeciw niemu postępowanie dyscyplinarne, tymczasem teraz muszą kwaśno przyznać, że racja jest właśnie po jego stronie. Mam też nadzieję, że odważny maszynista znajdzie naśladowców, a straty spowodowane opóźnieniami zmuszą liczne spółki PKP do inwestycji w systemy kierowania ruchem.

Czytaj też: Pozostałe komentarze Witolda Głowackiego

Głupio tylko, że w kraju, w którym nieprzestrzeganie procedur bezpieczeństwa wciąż bywa społeczną normą, praca w zgodzie z nimi akurat na kolei może wymagać właśnie odwagi.

Witold Głowacki, redaktor działu Kraj

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gasipies
Gdy zatonął Heweliusz, był JEDYNYM promem na Bałtyku, inne (lepsze i nowsze) się schowały ze względu na prognozę pogody. Niech pan zgadnie dwie rzeczy:
1. Dlaczego doświadczony kapitan wypłynął.
2. Kto poniósł odpowiedzialność za nieprzestrzeganie procedur.
g
gasipies
Gdy zatonął Heweliusz, był JEDYNYM promem na Bałtyku. Inne (nowsze i lepsze) się schowały, ze względu na prognozę pogody. Niech pan zgadnie, dlaczego był JEDYNY!!!
p
paw
Ryba psuje się od głowy.
v
vivat
czytalibyśmy różnych ekspertów nawijających mądrze o błędzie człowieka
s
spokojny
pilot w Tbilisi zachował się porawnie i sprzeciwił L. Kaczyńskiemu i być może uratował mu (i sobie) zdrowie czy życie a w Smoleńsku pilot popełnił śmiertelny błąd czyli wolę sobie latać zwykłym cywilnym Ranjarem, bo tam nie ma presji na pilota i w razie czego się w trudnych warunkach nie ląduje a w razie prób pasażerskiej presji wykopuje się warchoła z kokpita w kajdankach jak np. niedoszłego (na szczęście) premiera-kapelusznika Rokitę.
Ś
Śledź
Szkoda, że redakcja nie przytoczyła imienia i nazwiska rzecznika prasowego PKP PLK czyli Krzysztofa Łańcuckiego (info. na stronie PKP S.A.). Jest osobą publiczną więc można było to zrobić. Chłopina by się wówczas dwa razy zastanowił zanim ośmieszyłby własne nazwisko i został czarną owcą rodziny.

Dedykuję temu pseudorzecznikowi fragment Międzynarodowego Kodeksu Etyki (Kodeksu Ateńskiego) z 1965 roku, z poprawkami z 1968r..

PRAKTYK PUBLIC RELATIOONS WINIEN DZIAŁAĆ NA RZECZ:
1. Wspierania osiągania warunków moralnych i kulturalnych umożliwiających ludziom życie pełnią człowieczeństwa i cieszenie się swoimi niezbywalnymi prawami zapisanymi w „Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka";
2. Stanowienia wzorców i kanałów komunikacji, które, poprzez sprzyjanie swobodnemu przepływowi nieodzownych informacji, sprawią, że każdy członek społeczeństwa, w którym funkcjonuje, będzie miał poczucie, że jest dobrze poinformowany, a także, że będzie świadom swojej osobistej odpowiedzialności i zaangażowania oraz solidarności z pozostałymi członkami [społeczeństwa];
3. Niezapominania, że w związku z powiązaniem swojego zawodu ze społeczeństwem jego zachowanie — nawet w sytuacjach prywatnych
- ma wpływ na sposób odbioru profesji PR przez otoczenie;
4. Przestrzegania, w trakcie wykonywania swoich obowiązków służbowych, zasad i reguł moralnych zawartych w „Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka";
5. Okazywania właściwego szacunku i wspierania godności osoby ludzkiej oraz uznawania prawa każdego człowieka do własnego osądu;
6. Działania na rzecz stwarzania moralnych, psychologicznych i intelektualnych warunków do dialogu w jego prawdziwym znaczeniu, a także uznawania praw stron do zaprezentowania swoich stanowisk i poglądów;

WINIEN DOKŁADAĆ STARAŃ W CELU:

7. Zachowywania się zawsze i we wszelkich okolicznościach w sposób wzbudzający uznanie i szacunek u tych, z którymi ma styczność;
8. Działania, niezależnie od okoliczności, w sposób uwzględniający interesy stron — tak interesy organizacji, na rzecz której pracuje, jak interesy otoczenia;
9. Wykonywania swoich obowiązków w sposób prawy, unikając języka mogącego dostarczać treści dwuznacznych, wątpliwych, mylących, oraz z zachowaniem lojalności w stosunku do swoich klientów i pracodawców, zarówno byłych, jak i obecnych.

WINIEN POWSTRZYMAĆ SIĘ OD:
10. Rezygnowania z prawdy w imię innych wymagań;
11. Rozpowszechniania informacji nieopartych na znanych lub możliwych do zweryfikowania faktach;
12. Uczestniczenia we wszelkich nieetycznych, nieuczciwych lub mogących narazić ludzką godność i prawość na szwank inicjatywach lub przedsięwzięciach;
13. Posługiwania się wszelkiego rodzaju „manipulacyjnymi" metodami lub technikami opracowanymi w celu wywierania wpływu na ludzką podświadomość, której człowiek nie jest w stanie kontrolować własną wolą, a tym samym nie może być pociągany do odpowiedzialności za podjęte w takim stanic działania.

Oczywiście Kodeks ten może także przydać się niektórym naszym dziennikarzom i "złotym ustom" polskich firm i partii.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Polak raz mądry przed szkodą. Niech żyje wkurzony maszynista!
a
aa
Kilka dni po Szczekocinach duża katastrofa kolejowa i ogromny pożar na stacji Rząsawa w pobliżu Częstochowy. Na stacji kolejowej zapaliło się trzynaście wagonów z siarką, tyle że nikt nie zginął i nie trafiło to na czołówki gazet. Inne wypadki to:

1.
3 marca 2012 w miejscowości Chałupki w pobliżu Szczekocin
zderzyły się dwa pociągi pospieszne: TLK oraz interREGIO, relacji Przemyśl-Warszawa i Warszawa-Kraków. W wypadku zginęło 15 osób, 54 zostały ranne. To kolejny z wypadków, który znajdzie się na tragicznej liście największych katastrof kolejowych w Polsce.

2.
Baby, 12.08.2011 r.

12 sierpnia 2011 roku na stacji kolejowej Baby przy wsi Kiełczówka wykoleił się pociąg pasażerski TLK relacji Warszawa Wschodnia-Katowice. Dwie osoby zginęły, a 81 osób zostało rannych.

3.
Mosty, 28.04.2011 r.

28 kwietnia 2011 roku w katastrofie kolejowej w Mostach zginęły 2 osoby, a 25 zostało rannych.

4.
Białystok, 08.11.2010 r.

8 listopada 2010 roku na stacji Białystok zderzyły się ze sobą pociąg towarowy Orlen KolTrans relacji Płock Trzepowo - Sokółka i pociąg towarowy PKP Cargo relacji Białystok - Warszawa Praga. W katastrofie ranne zostały trzy osoby.

5.
Białogard, 06.04.2009 r.

6 kwietnia 2009 roku w katastrofie kolejowej w Białogardzie zginęła jedna osoba, a około 25 zostało rannych.

NIE MA WYPADKÓW w latach 2001 - 2008

Żurawica, 10.09.2000 r.
Reptowo, 5.05.1997 r.
Warszawa, 20.08.1990 r.
Otłoczyn, 19.08.1980 r
Wrocław, 9.07.1977 r.
na podstawie wp.pl
Dodaj ogłoszenie