Polak przyszłości będzie zdrowy i długowieczny

Łukasz Krajewski
Udostępnij:
Jak w przyszłości będzie wyglądał statystyczny Kowalski?GUS opracował na ten temat specjalny raport.

Wg przewidywań Głównego Urzędu Statystycznego choć w 2035 roku Polaków będzie o ponad 2 mln mniej, to będziemy żyć dłużej i cieszyć się lepszym zdrowiem.

Raport GUS zawiera prognozę dotyczącą struktury społeczeństwa i średniej długości życia. Statystyczny Kowalski ma cieszyć się życiem o sześć lat dłużej niż dziś, zaś jego żona - o trzy lata dłużej.

- Z indywidualnego punktu widzenia to świetna wiadomość. Jednak dla społeczeństwa może się okazać groźna - przestrzega Irena Kotowska, demograf. Z drugiej strony bowiem Polki w 2020 roku będą rodzić dopiero po trzydziestce. Jeśli w ogóle będą się na to decydowały, bo już teraz coraz mniej kobiet wybiera macierzyństwo.

A mniejsza liczba narodzin przy coraz większej liczbie zgonów powoduje, że społeczeństwo jest coraz starsze. W 2035 roku według GUS 272 tys. dzieci przyjdzie na świat, a aż 450 tys. osób umrze.

Polacy wymierają, choć według założeń GUS śmiertelność noworodków spadnie do 2035 roku do poziomu 3,2-3,5 proc. oraz zmniejszy się liczba zawałów. Coraz większym problemem ma być za to wirus HIV oraz choroby nowotworowe. - Niestety, okazuje się, że nie udało się nam zahamować tej tendencji, choć w ostatnich latach tak się wydawało - komentuje Władysław Łagodziński z GUS.

- Postarzanie społeczeństwa niesie ze sobą zagrożenie konfliktu między starszymi Polakami a młodzieżą. Skostniałe podziały społeczne, załamany system emerytalny i brak sił witalnych w społeczeństwie to powody, dla których ludzie mogą masowo wychodzić na ulice - przewiduje Mirosław Pęczak, socjolog.

Otworzyłoby to partiom radykalnym drogę do wygrania wyborów. Podobne problemy miały ostatnio Niemcy oraz Francja. W naszym kraju szykują się także ogromne zmiany kulturowe. Coraz częściej popkultura zwracać się będzie w stronę ludzi po sześćdziesiątce.

- Już teraz wystarczy spojrzeć na podstarzałe gwiazdy rocka, które na liście "Forbesa" zajmują czołowe miejsca - mówi Pęczak. Socjolog przewiduje także, że niepewna jest przyszłość Kościoła przy zwiększającej się laicyzacji społeczeństwa. Nie zmieni tego nawet spodziewana przewaga w społeczeństwie starszych osób.

Ciekawie prezentują się także dane dotyczące migracji ludności. W latach 20. wiele osób wyjedzie z miasta na wieś. Liczba emigrantów z naszego kraju będzie rosła do 2012 roku. Potem coraz mniej Polaków ma uciekać na Zachód. Stopniowo będzie się zwiększać liczba imigrantów, którzy na stałe zaczną sprowadzać się do Polski. W 2020 roku ma osiągnąć 30 tys. osób rocznie i o jedną trzecią przekroczyć liczbę osób wyjeżdżających z kraju.

- Ta liczba jest prawdopodobna, ale zależy od polityki imigracyjnej naszego państwa. Wielokulturowość niesie ze sobą sympatyczne skutki, ale i kłopoty - opowiada Pęczak. Plusy to według socjologa zwiększenie tolerancji i kolorytu społeczeństwa. Minusy to bariery kulturowe, których czasem nie da się przeskoczyć, czy poczucie zagrożenia ze strony rdzennych mieszkańców.
- Będziemy musieli się otworzyć - mówi Irena Kotowska.

- Możemy stanąć naprzeciw podobnych problemów, jakie ma teraz Francja - ostrzega jednak Pęczak. Pracownicy GUS uwzględnili w swoich badaniach różne tendencje - liczbę rozwodów, małżeństw, migracji ludności wewnątrz kraju, dobrobyt społeczeństwa. Założyli także, że za kilkanaście lat ma powstać wielka aglomeracja warszawsko-łódzka. Inną specyfikę przyjęli dla różnych województw. Różnice są tu na tyle duże, że np. w woj. warmińsko--mazurskim średnia życia mężczyzny jest o 1,5 roku mniejsza niż warszawiaka.

- Nie wolno zapomnieć, że to tylko prognoza - pociesza Łagodziński. - Przewidywaną przyszłość da się zmienić. Poza tym prognoza jest lepsza niż ta sprzed pięć lat. Wtedy zapowiadaliśmy, że w 2030 roku będzie nas o 3 mln mniej. Jest więc lepiej - mówi.

Ratunek przed spełnieniem czarnego scenariusza, który przewiduje biedne, stare, skonfliktowane społeczeństwo, widzi także Kotowska: - Niektóre z tych tendencji są nieuchronne, jak spadek liczby ludności i procentowy wzrost udziału starszych osób w społeczeństwie do około jednej trzeciej.

Jednak skutki możemy złagodzić - obiecuje demograf i od razu daje receptę. Po pierwsze trzeba lepiej wykorzystać ludzi aktywnych zawodowo, a więc zmniejszyć bezrobocie. Do pracy należałoby również zachęcać ludzi w wieku emerytalnym. Jednocześnie trzeba zachęcać młodych Polaków do rodzenia dzieci, na przykład przez elastyczne formy zatrudnienia czy ułatwienia w zdobyciu miejsca w przedszkolu lub żłobku. - W Polsce ta sfera jest szczególnie zaniedbana - narzeka Kotowska.

Także Łagodziński z GUS nie ma wątpliwości, co trzeba zrobić: - Chuchać i dmuchać na ludzi urodzonych w latach 80. i później. To w nich leży przyszłość Polski i oni powinni mieć jak najlepsze warunki do życia i zarabiania pieniędzy - radzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie