Polak, który sprzedał Breivikowi chemikalia, spotkał się z terrorystą? Biznesmen zaprzecza, śledztwo trwa

Redakcja
Łukasz M. w programie "Superwizjer"
Łukasz M. w programie "Superwizjer" Materiały TVN
Co robił w Szwecji wrocławski przedsiębiorca Łukasz M. na kilka tygodni przed zamachami norweskiego terrorysty Andersa Breivika? Łukasz M., właściciel firmy, która sprzedała Breivikowi dwie substancje chemiczne, pojechał do Szwecji w lipcu. Wcześniej na forum internetowym dotyczącym pirotechniki miał informować potencjalnych klientów, że najbezpieczniejszą formą dostarczenia chemikaliów jest zawiezienie ich do Szwecji prywatnym samochodem.

Na pytanie o cel podróży Łukasza M. próbują odpowiedzieć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i wrocławska Prokuratura Okręgowa. Prowadzą śledztwo w sprawie polskiego wątku lipcowych, krwawych zamachów Breivika. Odpowiedzi szukali też dziennikarze TVN i Gazety Wrocławskiej.

Czytaj też:Breivik przed sądem: Zabiłem 77 osób, ale przestępstwa nie popełniłem

Czy Łukasz M. spotkał się w Szwecji z Breivikiem albo z jakimś pośrednikiem, którego Breivik wysłał do Szwecji? A może jego wyjazd - jak sam mówi - to po prostu wakacje i zwykły zbieg okoliczności?
Jak się dowiadujemy, wrocławska prokuratura będzie szukać informacji o szwedzkich wakacjach Łukasza M. Prawdopodobnie wystąpi o pomoc prawną do władz Szwecji i Norwegii.

Po co? Jedna z wersji wrocławskiego śledztwa zakłada, że Łukasz M. mógł wiedzieć bądź domyślać się, że jego norweski klient potrzebuje chemikaliów do produkcji ładunków wybuchowych. Problem w tym, że sam Łukasz M. niezbyt wiarygodnie tłumaczy co robił w Szwecji. Dziennikarze TVN i Gazety Wrocławskiej dwa razy - w odstępie kilku tygodni - rozmawiali z nim na ten temat.

Czytaj też:Polski wątek w sprawie Breivika. Zatrzymano kilkanaście osób

Podał dwie różne wersje. W obu z nich wyjazd był połączeniem wakacji i podróży biznesowej.
W pierwszej wersji chodziło o sprzedaż wałków potrzebnych do rozdrabniania substancji chemicznych. Odbiorcą miał być niejaki "Borys", mieszkający w Szwecji. Przy kolejnym spotkaniu podróż miała już być efektem zamówienia, jakie złożył szwedzki producent motocykli. Miał zlecić wrocławskiej firmie Łukasza M. wykonanie jednego detalu.

Na sugestię, że w Szwecji mógł się spotkać z Andersem Breivikiem, Łukasz M. reaguje nerwowo: - To nie prawda. Nie było spotkania z Breivikiem. Koniec rozmowy.

Więcej na stronach "Gazety Wrocławskiej"- kliknij!

Czytaj też:Wrocławianin, który sprzedał chemikalia Breivikowi, miał kiedyś problemy z prawem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie