Polacy wcale nie marzą o powrocie z emigracji

Tomasz Ł. Rożek
Daria Tatarka,  twórczyni portalu Mojawyspa.
Daria Tatarka, twórczyni portalu Mojawyspa. Archiwum prywatne
Polacy zakładają coraz więcej firm w branżach, w których byli zatrudnieni - mówi Daria Tatarka, twórczyni portalu Mojawyspa.

Od kiedy mamy mocną walutę, nieco wyższe pensje i wysoki wzrost gospodarczy, polskie media non stop bębnią, że rodacy wracają z Wysp. To prawda czy fakt medialny?
Polacy czytają gazety i oglądają telewizję. Słyszą więc, że złoty jest najmocniejszy od lat, że w Polsce rosną wynagrodzenia, że ludziom żyje się generalnie dużo lepiej niż dwa, trzy lata temu. Ale nie można powiedzieć, że tłumy Polaków w wyniku tych informacji nagle ocknęły się i zdecydowały o powrocie. To nie takie proste. Wielu Polaków założyło tu rodziny, ich dzieci zaczęły asymilować się z rówieśnikami. Poza tym mają niezłą pracę i dobrze sobie radzą. Zakładają coraz więcej firm, najczęściej w branżach, w których wcześniej byli zatrudnieni jako pracownicy najemni. To nie znaczy, że nie rozważają powrotu. Zachęcają ich do tego deweloperzy, którzy ogłaszają się m.in. na naszym portalu oraz polskie banki kuszące łatwo dostępnymi kredytami. Wielu ludzi zaczyna zastanawiać się: a może kupić w Polsce dom, mieszkanie?

A jednak.
Tak, ale to są na razie bardziej rozważania niż konkretne decyzje. Ostatnio zauważyłam pewien trend. Zaczynają powstawać firmy przeprowadzkowe zakładane przez Polaków. Wcześniej zajmowały się transportem paczek, a teraz przerzuciły się na przewóz mebli, telewizorów itp. To świadczy o tym, że ludzie wracają. Niespiesznie, niemasowo, ale coś się ruszyło.

Polaków na emigracji trzyma też to, że łatwo prowadzi się tu biznes, zakłada firmę i rozlicza z fiskusem. U nas wciąż się tylko mówi o ułatwieniu życia przedsiębiorcom.

Zgadza się. W Wielkiej Brytanii firmę zakłada się w jeden dzień, ale działalność gospodarczą można prowadzić bez rejestracji przez trzy miesiące. Ten czas potrzebny jest po to, byśmy sprawdzili, czy poradzimy sobie na rynku wśród wilczej konkurencji. Polacy wiedzą, że po przyjeździe do kraju czeka ich przeprawa z urzędami skarbowymi, ZUS-em i całą tą biurokratyczną machiną. Tu kilkuosobowe spółki dogadują się z fiskusem, kiedy mogą złożyć zeznanie podatkowe. Z tego nasi emigranci nie chcą rezygnować. Łatwiej przyzwyczaić się do lepszego.

To już inna emigracja niż ta z 2004 r., gdy wstępowaliśmy do Unii?
Oczywiście. Kiedy otwieraliśmy portal, Polacy zadawali nam mnóstwo prostych, podstawowych pytań: gdzie znaleźć pracę, jak założyć firmę, gdzie wymienić prawo jazdy. A od jakiegoś czasu obserwuję, że Mojawyspa.co.uk stała się portalem społecznościowym. Ludzie wymieniają się zdjęciami, opowiadają o podróżach, dzieciach, pracy. To znaczy, że emigracja okrzepła i już nie tylko pogoń za chlebem się liczy.
Tomasz Ł. Rożek

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
penelope

jak to czytam to ogarnia mnie pusty śmiech; szkoda, że nie opowiada jak sama traktuje Polaków, których zatrudnia: brak umowy, każda wypłata z opóźnieniem i po kilkakrotnym upominaniu się;
wielka orędowniczka polskiej emigracji na wyspach... szlag człowieka trafia

M
Matt

Podróż do USA miała być przygodą mojego życia, a jest porażką i na szczęście już wspomnieniem! Po 3 roku studiów postanowiłem spróbować przygody. Paczka sprawdzonych przyjaciół i w drogę. Program Work & Travel okazał się jednak tylko Work & Work. Miała być lekka praca w restauracji Praca w restauracji rzeczywiście była, ale typu Fast food. Kto był w Stanach doskonale wie jakie ilości pożywienie potrafią pochłonąć amerykanie. Burger King był czynny przez 24h. Ciągły smród, zmęczenie i zero odpoczynku. Na dodatek inteligencja przeciętnego zjadacza hamburgera nie była wyższa od IQ mrówki, ale one są przynajmniej pracowite. Gdy pytali mnie z jakiego egzotycznego kraju pochodze słysząc odpowiedz Poland, większość nie miała zielonego pojęcia gdzie to jest. Europa z tym też kiespoko bywało
Po 4 miesiącach charówki zostało tylko 2 tygodnie zwiedzania I owszem zwiedzać warto Jednak nie wchodzic w żadne bliższe relacje z ludzmi, mogę z czystym sumieniem powiedzieć - innego świata!
I wreszcie Polska Ukochana
Home sweet home!!

E
Ewelinka

Po studiach czeka cie zawrotna kariera - na zmywaku w Angli! Ucz się ucz, teroria też się przyda! Dziwię się ludziom, którzy przez pięć lat studiowali za ciężko zarobione pieniądze rodziców tylko po to by wszystkie te lata zmarnować. Wolę zarobić mniej a pracować w zawodzie! Cała ta fala emigracji nie jest dla mnie zagrożeniem Mam doświadczenie patrz. nie zmywak!

d
darkuu

Mieszkam sobie w Londynie Super zarabiam Kaske zbieram Teraz mam 2 tygodnie wolnego i odwiedzam stare śmieci Nie ma jak u mamy :) ale wracam do Londynku teraz tam jest moje miejsce. Bo najważniejsze jest stworzyć swój świat

A
A

Mieszkając i pracując w Irlandii zawsze tęskni się za domem. Nie tylko za tym rodzinnym ciepłem, ale za samą Polską. Za "kulturą" na drodze, w sklepie, urzędzie, etc. Tą tęsknotę czułam 2 lata. Jednak nie żałuję. Pracowałam, nauczyłam się języka a co najważniejsze poznałam fantastycznych ludzi! Warto wyjechać i samemu poznać swoje granice, słabości i tęsknoty. Nikt mnei nie "wypchnął" w świat, to była moja decyzja i z perspektywy czasu stwiedzam, że najważńiejsza w życiu. Teraz jestem w Polsce, jednak mam otwartą drogę.. Zawszę mogę wrócić. I co najważniejsze do Polski lub Irlandii :-)

E
Eryk

Nie ubliżaj ludziom których nie znasz, bo to nieładnie, a i pomylić się można. Dla zaspokojenia Twojej ciekawości: wykonuję swój wolny zawód na tyle dobrze, że nie muszę odliczać dni "do pierwszego", do alkoholu mi tak samo daleko, jak do kościoła, a w Cali mam przyjaciół, u których często spędzam wakacje (szczególnie lubię odwiedzać Yosemite Park). Chociaż to drugorzędna sprawa - w tym wątku jest mowa o stosunku Polaków do Polski, dlatego jeśli masz coś do powiedzenia na ten temat, to podziel sie swoimi przemyśleniami. Na pewno wszyscy z zaciekawieniem je poznają. A co do kultury Twojej wypowiedzi - czyżby była efektem emigracji? Pozdrawiam.

PS W Polsce nie ma niczego za darmo, ludzie pracują tu, jak wszędzie indziej.

M
Michał

Może tak było. W Polsce zawsze dostaniesz miche, nawet jesli będziesz partaczył każda pracę i przychodził czasem po pijanemu. Wazne byś chodził do kościoła i miał dzieci. Zatem siedz gdzie siedzisz i rób ich więcej.

e
eryk

W odróżnieniu do moich szanownych przedmówców muszę stwierdzić, że lubię swój kraj. Nie jestem w nim może ślepo zakochany, ale cieszę się, że tutaj się urodziłem , dorastałem, zdobyłem wykształcenie i pracę. Przez jakiś czas mieszkałem w USA (Concord, CA), czasem odwiedzam UK, ale uważam Polskę za dużo lepszy kraj do życia dla siebie i mojej rodziny. Mimo wszystkich niedoskonałości naszej ojczyzny, to w niej się czuję jak w domu, tu zapuściłem korzenie (przyjaciele, praca itp.), dlatego zostaję :)

p
pollack

Skoro Ci tam tak dobrze, to zostań. Ale nie obrażaj naszego kraju i Polaków, ok?

w
wana200

Najbardziej boli mnie brak szacunku dla pracy jaki jest w Polsce. Czemu u nas nikt nie szanuje pracowników? Przecież każdy zasługuje na dobre traktowanie i godną płacę!

w
wana200

Kiedyś myślałam, że studia i dobre wykształcenie gwarantują sukces. Niestety, później okazało się, że w naszym kochanym kraju nie ma pracy na poziomie. Szkoda, ale może i lepiej. Teraz jestem w Hiszpanii i wcale nie chcę wracać.

b
basia

Warto wyjechać do pracy na Zachód, bo to pozwala człowiekowi otworzyć się na świat i pozbyć się naszej polskiej zaściankowości, tego bielma jakie ma większość z nas!

e
elvis

Polska nie daje młodym ludziom szansy na dobry start. Moja ojczyzna odebrała mi resztki wiary w siebie. Dlatego teraz żyję i pracuję w USA. Nie wracam!

W
Wojtek

Mam 27 lat, żyję na wyspach od piatego roku studiów. Magisterkę na SGHu pisałem on line cztery razy konsultujac ją osobiście. Mam tu cywilizowane otoczenie, i dobre warunki rozowju, a przede wszystkim poczucie, że w dużo większej niż w Polsce mierze pracuję na siebie. Polska jest przesiąknięta hipokryzją i demagogią, a wysokie jak na tak biedny kraj podatki rozchodzą się nie wiadomo na co. Utrzymujemy z nich księży i mnóstwo ludzi, którzy nie zaplanowało swojego losu, któzy żyją z dnia na dzień. Ktoś, kto w Polsce ma ponad trójkę dzieci żyje przewaznie kosztem kogoś kto ma jedno dziecko lub wcale. To jest polska sprawiedliwość i tak bardzo Wam zalezy by ściagnąć by tych co wyjechali by swoją ciężką pracą płacili na ten syf? Na ten POLSKI syf? Jeśli tak czesto słyszy sie rozpaczliwe głosy głosy w obronie tych właśnie dzieciorobów, którzy mają po trójkę, czwórkę dzieci, to czemu nie odzywa sie nikt w obronie tych, którzy pracują po 14-16, żyją w pojedynkę, lub w parze bez dzieci? Czemu im odmawiać godnego życia? W przeciwieństwie do dzieciorobów zyją za swoje.

Dodaj ogłoszenie