Pogoń za nazistowskim skarbem, czyli Hans Kloss znowu w akcji [GALERIA + ZWIASTUN]

Radosław Konczyński
"Stawka większa niż śmierć" w kinach od 16 marca
"Stawka większa niż śmierć" w kinach od 16 marca materiał promocyjny
16 marca do kin wejdzie "Stawka większa niż śmierć" Patryka Vegi. Czy powtórzy sukces legendarnego Klossa?

Za niespełna miesiąc okaże się, jak w zderzeniu z serialem legendą wypadnie kinowy "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć". Ze szczególnym zainteresowaniem będą się pewnie wpatrywać w tę opowieść mieszkańcy Malborka i Czołpina, bo znaczną część zdjęć do filmu kręcono w malborskim zamku oraz w czołpińskiej latarni morskiej.

Czytaj również: Hans Kloss lepszy od małej olimpiady?

Średniowieczna warownia w Malborku jest bowiem wyjątkowo wdzięcznym miejscem dla scenografów filmowych. Nawet największe filmowe potęgi mogą tylko pomarzyć o takich plenerach, jakie do dyspozycji miał w listopadzie ubiegłego roku reżyser rozpoczynający ostatnią fazę zdjęć do nowego "Hansa Klossa". - Mogą nam tego pozazdrościć producenci z Hollywood - mówił Vega.

Nowa opowieść o Klossie jest zatem kolejną produkcją fabularną zrealizowaną w dawnej stolicy państwa zakonnego i nawiązującą do okresu II wojny. Wcześniejsze filmy w naturalny sposób nawiązywały do konfliktów polsko-krzyżackich z czasów średniowiecza. Wystarczy wspomnieć "Krzyżaków", superprodukcję Aleksandra Forda z 1960 r.

Czytaj również: Hans Kloss z billboardów zaprasza turystów do Katowic

Stary, dobry Kloss, czyli Stanisław Mikulski, też gościł w Malborku ponad 40 lat temu, gdy w roli Pana Samochodzika w swoim volkswagenie amfibii poszukiwał skarbu w serialu dla młodzieży "Samochodzik i templariusze". Jak widać, historia lubi się powtarzać, bowiem w nowej "Stawce" gra również toczy się o coś bardzo cennego...

Czytaj również: Hans Kloss bez tajemnic ZOBACZ WIDEO

Oto Königsberg, 1945 r. Hans Kloss (tym razem wciela się w niego Tomasz Kot) wpada na trop skarbu zrabowanego przez nazistów. W intrygę zaangażowany jest jego stary znajomy - Hermann Brunner (Piotr Adamczyk). Kloss, próbując pokrzyżować plany wroga, stara się ocalić piękną Elzę (Marta Żmuda-Trzebiatowska), dla której gotów będzie nawet zaryzykować bezpieczeństwo swojej szpiegowskiej misji.

Właśnie podczas zdjęć w malborskim zamku reżyser po raz pierwszy zdradził dziennikarzom, że to Piotr Adamczyk zagra Brunnera. Aktorowi spodobała się ta rola, miał już doświadczenia z serialu TVP 2 "Czas honoru", gdzie zagrał szefa warszawskiego gestapo.

Czytaj również: Hans Kloss lepszy od małej olimpiady?

Ekipa "Stawki większej niż śmierć" gościła w Malborku przez całe trzy dni. Pierwszego nad filmem pracowało ok. 300 osób (w tym 200 statystów). Pozostałe zdjęcia były już bardziej kameralne, bo kręcone w pomieszczeniach, m.in. na Zamku Średnim, gdzie filmowy Kloss miał kwaterę. Jak zapowiadał Patryk Vega, z malborskich zdjęć powinno ostatecznie znaleźć się na ekranie kilkanaście minut scen.

Czytaj również: Hans Kloss z billboardów zaprasza turystów do Katowic

Reżyser wykonał też ukłon w stronę wielbicieli starej serialowej "Stawki" z końca lat 60. Jej bohaterowie pojawiają się w powojennej części scenariusza. Kloss - wtedy już Stanisław Kolicki - został uznany za podwójnego agenta pracującego dla Niemiec zachodnich. Dostał nawet wyrok śmierci, ale władze PRL go zrehabilitowały. Przeszedł na emeryturę. Któregoś dnia nadchodzi jednak zła wiadomość - ginie jego przyjaciel, emerytowany generał wywiadu PRL. Za morderstwem stoją oczywiście naziści, którzy chcieliby odzyskać archiwa dotyczące zbrodni wojennych.

Zdjęcia z tej części filmu, z udziałem Stanisława Mikulskiego i Emila Karewicza, kręcono m.in. w najbliższych okolicach latarni morskiej w Czołpinie. - Spisaliśmy z ekipą filmową specjalną umowę na użyczenie latarni - mówi Tomasz Bobin, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku. - Filmowcy gościli tu przez kilka dni i w tym czasie nagrywali sceny w latarni oraz na wydmach.

Czytaj również: Hans Kloss bez tajemnic ZOBACZ WIDEO

Dwa dni trwały również przygotowania scenografii. Wszystko było drobiazgowo sprawdzane, aby oddać klimat minionych lat. Następnie przyjechali aktorzy i zaczęła się ciężka praca na planie. Wszystkim dyrygował Patryk Vega, który dokładnie wiedział, co chce uzyskać. Przykładowo jedna krótka scena była nagrywana dwie godziny.
Czego zatem mogą oczekiwać widzowie? - Połączenia "Szeregowca Ryana" z przygodami Jamesa Bonda - zapewnia Vega. Czy tak będzie, przekonamy się już za niecałe dwa tygodnie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brunera nie da się podrobić ...Adamczyk beznadziejny, to już lepszy farbowany Kot chociaż mimiki S.Mikulskiego też nie opanował

Dodaj ogłoszenie