Podsłuchujący i podsłuchiwani: ABW ujawni, ilu ludzi inwigilowała

Barbara Dziedzic
Zdaniem gen. Romana Polki potrzebna jest większa kontrola nad służbami specjalnymi. - Podsłuchy wykorzystywane są zbyt często i w zbyt błahych sprawach - twierdzi generał
Zdaniem gen. Romana Polki potrzebna jest większa kontrola nad służbami specjalnymi. - Podsłuchy wykorzystywane są zbyt często i w zbyt błahych sprawach - twierdzi generał Bartek Syta/Polskapresse
Prawdopodobnie niebawem dowiemy się, ile podsłuchów stosowała ABW w latach 2002-2009. Helsińska Fundacja Praw Człowieka się cieszy, Agencja odpowiada: To niebezpieczne. Pisze Barbara Dziedzic

Niebawem dowiemy się, ile razy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zastosowała podsłuchy w latach 2002-2009. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że ABW powinna podać do wiadomości publicznej te liczby na wniosek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFPC). Czy dobrze, że takie statystyki zostaną upublicznione? Bardzo, bo w sprawie kontroli działalności służb specjalnych, do której obywatel ma prawo, idziemy w dobrym kierunku - cieszy się HFPC. Źle, bo taka wiedza zagraża bezpieczeństwu państwa - odpowiadają służby. Kto ma rację - co jakiś czas rozstrzyga sąd.

Chodzi o nieścisłości w interpretacji zapisów prawa. Agencja jest zdania, że choć w wyniku nowelizacji z 2011 roku ustawy o prokuraturze jej szef musi przedstawiać przed Sejmem i Senatem ogólne statystyki technik operacyjnych stosowanych przez wszystkie służby specjalne, poszczególne liczby pozostają tajemnicą. NSA stwierdził właśnie, że nie są one tajne i dane o podsłuchach powinny zostać przekazane w związku z takim życzeniem. Wiceprezes Fundacji dr Adam Bodnar z zadowoleniem komentował, że decyzja sądu jest ważna, bo toruje drogę kolejnym krokom podejmowanym w celu kontroli działalności służb specjalnych. - Między innymi ta sprawa doprowadziła do ukształtowania linii orzecznictwa sądów administracyjnych i przyczyniła się do nagłośnienia problemu stosowania technik operacyjnych przez służby - dodaje mec. Artur Pietryka z HFPC.

Te konsekwentnie ripostują, że upublicznienie takich danych może zagrażać bezpieczeństwu państwa. Na ich podstawie można bowiem np. wysnuć wnioski co do prowadzonych przez nie działań. O to, w jaki sposób ujawnienie danych mogłoby zagrozić obywatelom, spytaliśmy rzecznika ABW. Odpowiedział on jednak, że Agencja nie komentuje decyzji sądu. Nie wiadomo też na razie, kiedy Helsińska Fundacja pozna dane, o które zapytała. - Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku - poinformował rzecznik prasowy ABW Maciej Karczyński. - Mówienie o tym, że ujawnienie liczby podsłuchów ma związek z bezpieczeństwem, jest absurdem - ucina gen. Roman Polko. I dodaje, że służby mają do dyspozycji szereg innych metod, a te powinny być stosowane w wyjątkowej konieczności.

Kwiatkowski: Kierunek, który obraliśmy, nowelizując ustawę o prokuraturze, powinien być kontynuowany. Potrzeba lepszej kontroli służb

Także Naczelny Sąd Administracyjny nie był przekonany o tym, w jaki sposób ujawnienie danych mogłoby godzić w interesy państwa. W wyroku sędzia podkreśliła, że te dane stanowią informację publiczną, ponieważ nie zostały wyłączone spod ustawy o dostępie publicznym żadnym innym przepisem prawa. - Bez wątpienia ujawnienie liczby podsłuchów będzie zagrażało. Przede wszystkim ciepłym posadkom w ABW - ironizuje gen. Polko. Jego zdaniem fakt, że Agencja nie potrafiła precyzyjnie uzasadnić w sądzie, w jaki sposób podanie historycznej liczby podsłuchów mogłoby zagrażać bezpieczeństwu państwa, może wskazywać na to, że takie powody po prostu nie istnieją. - W mojej ocenie niechęć do ujawniania danych wynika przede wszystkim z obawy przed upublicznieniem niepokojących statystyk. Służby specjalne zbyt często i w zbyt błahych sprawach sięgają po podsłuchy - mówi "Polsce" gen. Polko.

Fundacja uzasadniała w Sejmie i powtarza dziś, że wniosek dotyczy danych z lat 2002-2009, a więc historycznych, co dodatkowo zmniejsza ryzyko ewentualnego niebezpieczeństwa. - Wniosek dotyczy informacji ogólnych, Fundacja nie pytała np. o to, ile razy składano wnioski o przedłużenie podsłuchów czy o treści rozmów. Nie widzimy ryzyka w tych liczbach - mówi mec. Pietryka z HFPC.
Nowelizacja ustawy o prokuraturze mówi o tym, że jej szef co roku jest zobowiązany poinformować Sejm, ile wniosków o kontrolę i utrwalanie rozmów zgłosiły służby specjalne. Poprawka została naniesiona, kiedy prokuratorem generalnym był Krzysztof Kwiatkowski. - Kierunek, który wtedy obraliśmy w nowelizacji, powinien być kontynuowany - ocenia dziś Kwiatkowski. - Statystyki pokazują poprawę, służby się ucywilizowały, ale wciąż jest wiele do zrobienia - dodaje.

Pierwsze dane o kontroli służb specjalnych opinia publiczna poznała w zeszłym roku. Wynikało z nich, że w 2010 roku uprawnione organy skierowały w sumie wnioski o podsłuch wobec 1129 osób. Raport wyszczególnia działalność policji w kwestii podsłuchów. Ta wnioskowała o taką formę kontroli wobec 5824 osób. Sąd odmówił w 41 przypadkach, prokurator - w 189. Z technik operacyjnych, wśród nich także podsłuchów, może obecnie korzystać dziewięć służb specjalnych. Zdaniem generała Polko każda z tych instytucji powinna oddzielnie upublicznić dane, bo obywatele mają prawo do wiedzy na temat ich działań.

Orzeczenie NSA z zeszłego tygodnia nie jest pierwszą wygraną przez HFPC sprawą. O ujawnienie podobnych danych przez CBA Helsińska Fundacja Praw Człowieka walczy od 2009 roku. W lutym Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że Biuro powinno ujawnić dane, o które spytała Fundacja. Niedawno orzeczenie się uprawomocniło. CBA jest obecnie w trakcie przygotowywania informacji dla HFPC. - Centralne Biuro Antykorupcyjne szanuje wyroki sądu i stosowna odpowiedź do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka jest obecnie przygotowywana - odpowiada rzecznik CBA Jacek Dobrzyński na pytanie, kiedy Biuro udzieli odpowiedzi. - Spodziewamy się, że dostaniemy ją w ciągu miesiąca - ocenia mec. Pietryka z HFPC.

Dyskusja o stosowaniu podsłuchów i innych technik operacyjnych powraca co jakiś czas, wywołując niemałe emocje. Tak jak wtedy, kiedy cztery lata temu Zbigniew Ćwiąkalski, ówczesny minister sprawiedliwości, podczas tajnego wystąpienia w Sejmie poinformował, że liczba wniosków policji o kontrolę operacyjną wzrosła przez rok o 18 proc. Albo po tym, gdy ówczesna rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego ustawę pozwalającą służbom specjalnym na pozyskiwanie tajnych danych o obywatelach. Sygnalizowała, że przepisy są w tej sprawie nieprecyzyjne. - Ustawa dopuszczająca niejawną ingerencję w prawa i wolności jednostki musi więc przede wszystkim konkretyzować przypadki, zakres, sposoby ingerencji, a także wskazywać, jakich konkretnie sfer życia jednostki owa ingerencji dotyczy - argumentowała wówczas Lipowicz.

- Najwyższa pora, żeby dokładnie przyjrzeć się metodologii pracy tych służb. Ujawnianie danych byłoby pierwszym krokiem w tym kierunku - ocenia generał Polko. Podobnego zdania jest Krzysztof Kwiatkowski. Obydwaj myślą nie tylko o literze, ale także duchu prawa.

Barbara Dziedzic

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cezar
Trwa walka o Tv Trwam. Ten marsz w sobotę będzie wielką próbą sił, bo na naszych oczach dokonuje się zamach na demokrację. Na demokrację – czyli na ustrój ludzi wolnych, obywateli a nie poddanych. A w zamachu na demokrację pierwszym ruchem jest zdławienie wolności słowa bo wolność słowa jest głównym oporem demokracji. Wszelkie konstytucje są tylko papierami.
Dodaj ogłoszenie