Podróż Mitta Romneya: triumf czy porażka?

Anna J. Dudek
Republikański kandydat na prezydenta Mitt Romney wrócił do USA po kilkudniowej wizycie w Europie i Izraelu. Media w Stanach Zjednoczonych i Europie jeszcze przez dłuższy czas będą żyły echami tej podróży. Głosy, zarówno za oceanem, jak i w Europie i Izraelu, są podzielone. Jedni mówią o triumfie i wygranej kampanii wyborczej, inni o serii gaf, które składają się na to, że wizyta była całkowitą porażką pokazującą, że Mitt Romney nie potrafi poradzić sobie na międzynarodowej scenie.

W Londynie Romney popełniał, jak pisały amerykańskie i brytyjskie media, gafę za gafą.

W czasie krótkiego pobytu w Londynie zdołał zakwestionować przygotowanie miasta do olimpiady - uznając widocznie, że ma prawo do takich komentarzy, ponieważ był odpowiedzialny za organizację olimpiady w Salt Lake City - nazwać lidera laburzystów Eda Milibanda przywódcą i szeroko rozwodzić się na temat spotkania z przedstawicielem MI6. Brytyjski rząd dał do zrozumienia, że czuje się urażony wypowiedziami republikańskiego kandydata na prezydenta.

Cieplej został przyjęty w Izraelu, gdzie spotkał się z Beniaminem Netanjahu, prezydentem Szymonem Peresem, szefem opozycji Szaulem Mofazem i palestyńskim premierem Salamem Fajadem. Lawinę komentarzy wywołał Romney, kiedy nazwał Jerozolimę stolicą Izraela.

Główny palestyński negocjator Saeb Erekat uznał w poniedziałek za absolutnie nie do przyjęcia niedzielną wypowiedź Romneya, w której nazwał on Jerozolimę stolicą Izraela. Jest to do tej pory najostrzejsza wypowiedź palestyńskiego polityka na temat wizyty Romneya w Izraelu. Romney powiedział też, że Stany Zjednoczone powinny zawsze wspierać Izrael, także w jego żądaniach co do Jerozolimy. Wyraźnie dał też do zrozumienia, że w razie izraelskiego ataku na Iran poprze Izrael. - Jeśli Izrael będzie musiał podjąć akcję, aby powstrzymać Iran przed rozwinięciem takich możliwości, gubernator uszanuje tę decyzję - powiedział doradca Romneya ds. polityki zagranicznej Dan Senor.

Romney odwiedził też Polskę, gdzie spotkał się z prezydentem Lechem Wałęsą i premierem Donaldem Tuskiem. W Warszawie wygłosił przemówienie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie powiedział miedzy innymi, że Polska i Ameryka mają wspólne cele.

Internetowy magazyn "ThinkProgress" związany z Demokratami zauważył jednak, że chwaląc polską gospodarkę, Romney chwalił jednocześnie kraj posiadający - podobnie jak inne kraje europejskie - silniejszą osłonę socjalną niż USA. Republikanie tymczasem potępiają "europejski socjalizm".

Część komentatorów oceniła wypowiedzi Romneya jako katastrofalne. Lewicowa komentatorka "The Washington Post" Katrina van den Heuvel uznała, że "to polityka zagraniczna z neokonserwatywnego podręcznika George'a W. Busha. Jako prezydent Romney zaprowadzi nas z powrotem do przeszłości. (...) Jego światopogląd przypomina pierwsze lata prezydentury Busha juniora, z ich mieszaniną paranoi, arogancji i wiary w potęgę USA, co przyniosło nam oś zła i wojnę z Irakiem".

Z kolei konserwatywny publicysta Charles Krauthammer powiedział w telewizji Fox News, że wizyta Romneya była triumfem.

Oceny te różnią się w zależności od tego, jaką opcję polityczną preferują komentatorzy.

A sondaże? Według platformy Realclearpolitics.com kandydat Republikanów jest ciągle jeszcze za Obamą, ale jednak Instytut Gallupa ocenia szanse obydwu kandydatów równo - obaj mają po 46 proc.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gwiazda S.
Romney to polityk "odważny". Jest duża szansa, że doprowadzi on do wielkiego konfliktu. I będzie bieda z nedzą...
Dodaj ogłoszenie