Pod rządami Lipca resort sportu był jak włoska mafia

Piotr Olechno
Udostępnij:
"Polska" dotarła do aktu oskarżenia, w którym prokuratura stawia Tomaszowi Lipcowi pięć zarzutów.

Jako minister sportu w rządzie PiS w zamian za zatrudnienie znajomego Tadeusza M. na stanowisku wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie żądał od niego pieniędzy z inwestycji realizowanych przez COS. Według prokuratury Lipiec dostał od niego co najmniej 100 tys. zł, z czego część pochodziła z łapówki od jednego ze stołecznych biznesmenów.

Gdy Tadeusz M. był już wiceszefem COS, dostał od ministra polecenie, aby zatrudnić Bogdana B. Od początku było wiadomo, że B. będzie osobistym kierowcą Lipca. Minister płacił mu z publicznych pieniędzy więcej, niż wynosi wynagrodzenie przewidziane na tym stanowisku.

Znajomość z ministrem opłacała się też Zbigniewowi K. Lipiec wymusił na ówczesnym szefie COS, żeby zatrudnił go na bliżej niezdefiniowanym stanowisku: głównego specjalisty w dziale obsługi Stadionu Dziesięciolecia. Zbigniew K. otrzymywał pensję 3,5 tys. zł netto. Jak twierdzi prokuratura, stanowisko nie było uzasadnione, K. nie miał wymaganego wykształcenia, a stadion miał być likwidowany.

Kolejne zarzuty dotyczą lat 2004-2005, gdy Tomasz Lipiec był szefem stołecznego OSiR-u. Wtedy to dyrektorowi spółki, która miała rozbudować tor łyżwiarski w Warszawie, zagroził, że zerwie umowę. Za gwarancję jej nierozwiązania miał przyjąć według prokuratury 170 tys. zł.

Kierownikom ośrodka sportu i rekreacji polecił zatrudnienie na umowę-zlecenie Małgorzaty M. Tej samej osobie COS zlecił współorganizację gali sportu młodzieżowego. Faktycznie Małgorzata M. była opiekunką do dziecka w domu Lipca. W sumie z państwowych pieniędzy zapłacono jej za prywatne usługi dla ministra blisko 35 tys. zł.

W procesie, który ma się rozpocząć 29 lipca, przed sądem staną też inni oskarżeni - Arkadiusz Ż. (za przestępstwa korupcyjne i podżeganie do przekroczenia uprawnień) oraz żona Lipca Maryna (za nakłanianie świadków do fałszywych zeznań).

Odrębny proces będzie dotyczył korupcji w Centralnym Ośrodka Sportu. Zatrzymano 16 osób, w tym szefów COS Krzysztofa S. i Tadeusza M. Zarzucono im korupcję, poświadczanie nieprawdy, nadużycie władzy i ustawianie przetargów.

To od ich zatrzymania śledztwo nabrało tempa. W lipcu 2007 r. odebrali kontrolowaną przez CBA łapówkę. Za wynajem hali Torwaru w Warszawie na imprezy komercyjne mieli dostać 300 tys. zł. Zdążyli odebrać pierwszą ratę w wysokości 60 tys. zł. CBA zatrzymało ich w drodze do Ministerstwa Spor- tu. Po ich zatrzymaniu Tomasz Lipiec podał się do dymisji.

Znajomi go obciążyli. W nagrodę prokuratura zdecydowała się wystąpić do sądu o nadzwyczajne złagodzenie im kary. W grudniu 2007 r. obaj wyszli z aresztu.

Lipiec został zatrzymany dopiero w październiku 2007 r., po wyborach. Była szefowa warszawskiej prokuratury Elżbieta Janicka miała nakazać prokuratorom wstrzymać się z jego zatrzymaniem. I jak napisał jeden z jej podwładnych w notatce - miała powiedzieć, że "puknie" każdego, który nie posłucha. Sama Janicka temu zaprzecza. Sprawę bada teraz sejmowa komisja śledcza.

Media podawały, że Lipiec, broniąc się, ujawnił śledczym, iż był w stałym kontakcie z ABW w sprawie korupcji w ośrodkach sportu. Ówczesny wiceszef ABW Grzegorz Ocieczek miał pokazywać mu stenogramy podsłuchów, które dowodziły, że Tadeusz M. i Krzysztof S. są skorumpowani. Prokuratura bada teraz, czy Ocieczek nie ujawnił tajemnicy państwowej.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

u
uczen
Wszystko zaczyna się od nowa jak w kampani wyborczej jedni prubóją się wybielić kosztem drugich.Winny czy nie winny nie mnie sądzić i tak osoba bedąca w szeregach rzadu nigdy nie bedzie odpowiadał czy też była by sądzona i odbywała krę więzienia. Najlepiej jest zamykać dziecko majace 15 lat skończone tz. pospolitego złodzieja śliwek z działki sasiada, Tego chciał były minister sprawiedliwosci Pan Ziobro.
b
biegacz
Maja ma zdecydowanie rację. Znam Lipca i zawsze był dziwny chodzący swoimi dziwnymi ścieżkami. Poza tym tak jak napisała Maja jak koksiarz, czyli sportowy przestępca może zostać ministrem. Żenada dla pisiorów, które widać tolerują przestępców.
s
serek
Areszt dla Lipca dobitnie świadczy o tym jaki z niego "sportowiec". Facet ewidentnie narozrabiał... Nie rozumiem jak możecie go teraz bronić!
B
Boruh
Platforma chce dowieść, że jeden z zaufanych ludzi braci Kaczynskich był łapówkarzem, ale to nie prawda. Ministerstwo sportu za Lipca działało dużo lepiej niż za Drzewieckiego. Tylko sportowiec, który zna sport od podszewki wie, jak nim zarządzać!
M
Maja
Sportowiec złapany na dopingu nigdy nie będzie dobrym ministrem. Szkoda, że Kaczyńscy tego nie wiedzą. Chcą uciąć ręce wszystkim, którzy byli umoczeni w prlowskich służbach, a oszustów w swoich szeregach tolerują!
Dodaj ogłoszenie