Pociągi z uranem przejechały przez pół Polski

RedakcjaZaktualizowano 
Przez Warszawę przejechał transport siedmiu wielkich ciężarówek wypełnionych materiałem radioaktywnym - wysokowzbogaconym uranem (HEU). W ten sposób przewieziono uran, jaki wystarczyłby do wyprodukowania ośmiu bomb atomowych. Materiał eskortowany przez stu policjantów został pod stolicą przepakowany na pociąg i przewieziony do Gdyni, a stamtąd wysłany do Murmańska w Rosji.

Całe wydarzenie będące realizacją amerykańsko-rosyjskiej umowy miało miejsce dwa tygodnie temu, ale prawda o nim wyszła na światło dzienne dopiero teraz. - Tego typu transporty objęte są ścisłą tajemnicą państwową. Można o nich mówić po fakcie, ale nigdy przed - wyjaśnia "Polsce" Stanisław Latek, rzecznik Państwowej Agencji Atomistyki.

Jako pierwszy te sensacyjnie brzmiące informacje podał brytyjski "Daily Telegraph". W poniedziałkowym wydaniu dziennika reporter Nick Meo, który był świadkiem tego transportu, dokładnie zrelacjonował jego przebieg. - Dostałem zaproszenie od organizatorów, by móc obserwować z bliska, jak wygląda taki transport. Oprócz mnie był jeszcze przedstawiciel magazynu "Nature" oraz jeden dziennikarz z USA - opowiada "Polsce" Nick Meo.

Skąd wziął się atom w Polsce? Okazało się, że był u nas od bardzo dawna. Transport, który przejechał przez pół kraju, miał na celu wywiezienie z Polski wypalonego paliwa jądrowego z reaktorów badawczych Instytutu Energii Atomowej w Świerku. Jest to element realizacji porozumień amerykańsko-rosyjskich o zlikwidowaniu składowisk wysokowzbogaconego uranu (czyli uranu wzbogaconego izotopem uranu-235) na świecie. - Uran, który znajdował się w Świerku, był wzbogacony w niemal w 80 proc. Teraz zastępujemy go materiałem wzbogaconym o niecałe 20 proc. Takie są postanowienia tego traktatu - podkreśla rzecznik PAA.

To zresztą nie był pierwszy tego typu transport przez Polskę. W marcu tego roku do Rosji wróciło całe wypalone paliwo HEU pochodzące z eksploatacji reaktora Ewa w latach 1967-1995 oraz około jednej czwartej wypalonego paliwa HEU z reaktora Maria, który eksploatowano od 1974 r. do chwili obecnej (z przerwą na modernizację w latach 1985-1993).

Wywóz tych odpadów odbywa się na podstawie oddzielnej umowy, którą Polska i Rosja podpisały we wrześniu ubiegłego roku. Wypalone paliwo ma pozostać na terenie Federacji Rosyjskiej na zawsze. Koszt operacji przewozu i składowania paliwa przez 20 lat pokrywa rząd USA. Dodatkowe koszty pozostawienia po upływie tego okresu na stałe w Rosji tego paliwa oraz odpadów po jego przerobie pokrywa strona polska.
Skąd się wzięła asysta trzech zachodnich dziennikarzy przy tym transporcie? - Od dłuższego czasu współpracuję z agendą amerykańskiego rządu Global Threat Reduction Initiative, która zajmuje się likwidacją składowisk HEU na świecie. Jako że ten transport był największym tego typu, zostałem wraz z dwójką innych dziennikarzy zaproszony do jego obserwowania, a później opisania. Nałożono na nas jedynie embargo, by ujawnić szczegóły po dwóch tygodniach, stąd odłożona data publikacji - wyjaśnia Nick Meo.
W tym czasie transport ze Świecka zbliża się już do Murmańska. Nie jest to zresztą jego stacja docelowa. W tym porcie przy Zatoce Kolskiej zostanie on przeładowany na pociąg i w ten sposób wysłany w głąb Syberii, gdzie zostanie ostatecznie składowany.

Transportowany ze Świerka materiał wystarczyłby do budowy ośmiu bomb atomowych

Takie transporty przejeżdżają przez 28 państw - z tyloma krajami USA podpisały bowiem umowę o odesłaniu HEU do kraju macierzystego. Jako że wysokowzbogacony uran, który znajdował się w Polsce, wyprodukowano w Rosji, tam też został odesłany. W podobny sposób postąpili zresztą Rumuni. Za całą operację płacą jednak Amerykanie. I nie szczędzą na to pieniędzy. Instytucja, która zajmuje się likwidacją składowisk HEU, ma się z tym uporać do 2013 r. Jej roczny budżet to - jak podaje "Daily Telegraph" - 558 mln dol.

Amerykanie za punkt honoru postawił sobie likwidację takich składowisk. Obawiają się bowiem, że mogą one stać się miejscem, z którego organizacje terrorystyczne (na przykład Al-Kaida) pozyskają materiał potrzebny do wyprodukowania brudnej bomby atomowej. - Z tego też powodu nie poinformowaliśmy opinii publicznej o tym transporcie. Chcieliśmy jak najbardziej zminimalizować ryzyko związane z ewentualnym zamachem terrorystycznym na transport - tłumaczył rzecznik PAA.

Jak podkreślał Nick Meo w rozmowie z "Polską", transport i załadunek w porcie w Gdynia przebiegł bez żadnych zakłóceń, a organizacja i logistyka całej operacji nie budziły żadnych zastrzeżeń.

Agaton Koziński

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
się

okradli mnie skurwysyny z bardzo dobrego uranu i wmawiaja mi że to dla mojego dobra

Dodaj ogłoszenie