Poboży: Platforma zacznie tracić w sondażach, gdy tylko żelazny elektorat odczuje skutki kryzysu

Joanna Miziołek
Fot.
- Nie widzę aktualnie żadnych powodów, dla których różnica na korzyść Platformy miałaby się zwiększać. Gdy tylko skutki kryzysu ekonomicznego silnie odczuje także żelazny elektorat PO, a opozycja nie popełni poważniejszych błędów, partia Donalda Tuska będzie tracić w sondażach - mówi Błażej Poboży, politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Joanną Miziołek.

Sondaż TNS OBOP pokazuje kolejną dużą przewagę Platformy nad PiS. Partia Donalda Tuska ma poparcie rzędu 34 proc., partia Jarosława Kaczyńskiego 26. Tak PiS pomógł sobie marszem?
Jestem zdziwiony. W mojej ocenie nie ma żadnych czynników pozytywnych po stronie Platformy Obywatelskiej, które uzasadniałyby odzyskiwanie przez tę partię przewagi nad PiS. Skoro nie ma żadnych pozytywnych przejawów aktywności PO, to źródeł rosnącej przewagi możemy szukać raczej po stronie błędów PiS. Za najważniejszy uznaję pozostawanie przez PiS na gruncie strategii obliczonej na konfrontację, w tym powrót partii Jarosława Kaczyńskiego do zdecydowanie ostrzejszego języka. Wracając do Platformy, pragnę podkreślić, że w mojej ocenie nie mamy do czynienia z żadną ofensywą PO. Platforma nie wykonuje żadnych szczególnych ruchów o charakterze autopromocyjnym, a jedyna rozpoczęta akcja polegająca na popularyzacji działań rządu w terenie, według mojej wiedzy, okazała się nieskuteczna.

Dlaczego nieskuteczna?
Przede wszystkim z uwagi na ograniczony krąg odbiorców i niewielkie zainteresowanie. Pewnie dlatego stratedzy PO sięgnęli w ostatnich dniach po sprawdzone narzędzie, jakim są telewizyjne spoty. Są to jednak działania wyłącznie o charakterze marketingowym i w mojej ocenie niewystarczające. Raz jeszcze podkreślę - nie widzę aktualnie żadnych powodów, dla których różnica na korzyść Platformy miałaby się zwiększać. Gdy tylko skutki kryzysu ekonomicznego silnie odczuje także żelazny elektorat PO, a opozycja nie popełni poważniejszych błędów, partia Donalda Tuska będzie tracić w sondażach.

Skąd sukces PSL? Są trzeci na podium. To zasługa nowego szefa partii?
Ten delikatny wzrost sondażowy PSL i trzecie, razem z SLD, miejsce w sondażu mogą być związane z kilkoma zjawiskami. Ostatnio ludowcy nieco wyraźniej byli obecni w mediach, co było bezpośrednią konsekwencją zmian personalnych w Stronnictwie. Wybory władz, a następnie związana z tym drobna rekonstrukcja rządu przyciągnęły uwagę opinii publicznej, zwiększając zainteresowanie PSL i jego ofertą programową. Poza tym PSL jest chyba jedyną formacją, która nie uczestniczy w bezpośrednim politycznym boju, który od lat toczą ze sobą PO i PiS. Nie bierze też udziału w mniejszym, ale z uwagi na historyczne uwarunkowania ostatnio również widocznym starciu między PiS a lewicą. Nie uczestnicząc w tych w znacznej mierze pozamerytorycznych bataliach, ludowcy kreują się na swoistą siłę spokoju. Ostatnią przyczynę widzę wreszcie w osobie nowego prezesa partii, któremu część wyborców mogła po prostu przyznać swego rodzaju kredyt zaufania, taką premię na start.

A co z SLD i Ruchem Palikota? Sojusz ma 7 proc., Ruch Palikota 6 proc. Czemu poparcie dla lewicy tak mocno spada?
To już kolejny sondaż, który pokazuje balansowanie Ruchu Palikota w granicy progu wyborczego. W mojej ocenie jest to wynik nieco lepiej obranej strategii na czas kryzysu przez SLD. W Ruchu Palikota potęguje się też kryzys tożsamościowy. Formacja nie bardzo wie, gdzie chciałaby znaleźć swoje miejsce na scenie politycznej. Komunikaty wysyłane do wyborców są bardzo niejednoznaczne i wewnętrznie sprzeczne.

Platforma nie wykonuje żadnych szczególnych ruchów o charakterze autopromocyjnym

Gdzie widzi Pan sprzeczność?
Na forum europejskim Janusz Palikot spotyka się z szefem liberalnej frakcji w Parlamencie Europejskim, by jednocześnie na rynku krajowym rywalizować o prymat na lewicy. Nie wykluczam, że słabsze notowania tak SLD, jak zwłaszcza Ruchu Palikota są również konsekwencją wzajemnych relacji między tymi partiami.

Współpraca SLD i Ruchu Palikota może wpływać negatywnie na ich notowania w sondażach? Powinny się rozdzielić?
Myślę, że wyborcy są już nieco zdegustowani licznymi transferami na scenie politycznej i zapowiedziami kolejnych. Mógł ich również zniechęcić kawiarniano-telewizyjny show Marka Siwca i towarzyszące mu medialne dywagacje na temat powstania na bazie partii Janusza Palikota nowej formacji pod patronatem Aleksandra Kwaśniewskiego. Negatywnie odbije się to zwłaszcza na Ruchu Palikota jako formacji młodszej, niedookreślonej i nie do końca zakorzenionej w środowiskach lokalnych. W wymiarze wizerunkowym, zwłaszcza w oczach liberalnego wyborcy, Janusz Palikot traci przez obnoszenie się bliskimi relacjami tak z byłym prezydentem, jak niektórymi politykami SLD. Nieco zdziwiony jestem natomiast spadkiem notowań Sojuszu.

Dlaczego Pana dziwi taki odpływ elektoratu?
Dwa ostatnie sondaże, w tym także jeden TNS OBOP, pokazywały bowiem wyraźnie przekroczenie 10 proc., co odbierałem jako konsekwencję powrotu SLD do tradycyjnego elektoratu lewicy. Być może sondażowa korekta to także efekt ogólnego zamieszania za sprawą Marka Siwca.

W tym wypadku negatywne konsekwencje są jednak chwilowe. Wizerunkowo Sojusz stracił jednego z bardziej rozpoznawalnych polityków, ale w dłuższej perspektywie, zwłaszcza w wymiarze organizacyjnym, powinien zyskać.

W jaki sposób po odejściu Marka Siwca partia może zyskać organizacyjnie? Przecież zostały tam jeszcze takie indywidualności jak Ryszard Kalisz i Wojciech Olejniczak.
Dla każdej partii szczególnie niebezpieczne jest przecież funkcjonowanie wewnętrznej opozycji. Podsumowując, chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na całkiem spore grono osób niezdecydowanych, które w mojej ocenie, w sytuacji, gdy ruchy na scenie politycznej są coraz mniej czytelne, będzie się powiększać. W grupie tej z całą pewnością znajdują się także wyborcy, których określam mianem zdeklarowanych absencjonistów. Warto byłoby przeprowadzić nieco bardziej pogłębione badania w celu dookreślenia tej grupy i wskazania, jak wielu naszych obywateli świadomie decyduje się na nieuczestniczenie w wyborach.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rb
Poboży, znasz się na tym o czym mówisz, z grubsza jak ja na gwiazdach w przededniu końca świata! Proszę, zmień zawód.
c
cezar
Zaprawdę nikt nie kocha Polaków, tak jak rząd Donalda Tuska. Tak mocno przyciska nas do swojej piersi, że już niedługo wyciśnie z nas wszystkie soki. Praca do 67. roku życia, sześciodniowy tydzień pracy dla kobiet w ciąży, dwunastogodzinny dzień pracy dla reszty. Co z miłości wymyśli jeszcze nasz rząd? I czy na prawdę warto zajmować się wciąż PiS-em?
M
Magister
To jest ten katolicki język miłości, zapowiedź wspólnej Polski zamiast "lemingowskiej" Polski? To ja dziekuję.
k
koszerny
Kaczyński służy Tuskowi za jadło i popitkę a Tusk Kaczyńskiemu służy za suchy pokarm dla Jego kota
D
Docent
"I choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów" nic to nie da.Ludzie budzą się powoli,ale skutecznie.Żadne tam TVN-y,Tłok fm, Niuskwik i inne gebelsowskie mendia.Nie da się tego czytać,słuchać ani oglądać.Lemingów z biegiem czasu będzie coraz mniej,a pseudo-dziennikarze poszukają pracy w ekipach sprzątających.
G
Gość
Twojemu dziecku szkoły nie zamykają?

No to możesz sadzić androny, jak Lis w swoim programie.
s
sykstus
do kiedy na czele pisu będzie stał chory kaczyński oby jak najdłużej
M
Marek Sternicki
Polityka prowadzona przez Jarosłwa Kaczyńskiego a raczej strategia propagandowa jest coraz bardziej odpychająca może nie tyle zwolenników PIS, bo ci ulegli propagandzie i trudno im teraz przyznać się że wspierali i wspierają politykę konfrontacji, ile jeszcze niezdecydowanych na głosowanie na PO. Wybierają mniejsze zło czyli PO jako, że na politycznym horyzoncie nie ma partii która zastąpiła by PO i PIS. Wachania w sondażach zależą raczej od tego jak ostro gra PIS. Ostra pezpardonowa brunatna propaganda realizowana przez PIS pcha wyborców w ręce PO. Pozostali gracze już się nie liczą.
Dopiero porozumienie ponad podziałami umiarkowanej prawicy takiej jak PJN, a nawet Solidarnej Polski z częścią lewicy (bez głównych graczy) mogło by otworzyć furkę do budowania alternatywy wyborczej dla PIS i PO.Ale na to się nie zanosi. Byli członkowie sekty religijnej zazwyczaj nie krytykują dawnego środowiska i wyznawanych poglądów. Podobnie jest w politycznych dyktatorskich partiach rządzonych przez despotów. Chwilowo scena polityczna jest zamurowana, a rów dzielacy Polaków zbyt głęboki.
G
Gość
Wszystkie rządowe szczujnie działają pełna parą 24 godz/dobę, dają po 5,6 odpowiednich jadowitych wywiadów NA DOBĘ! Kto chce się polansić (Pietak, Ziobro, Wałęsa, szofer z Wrocławia, inni) leci pluć do telewizorni, a wszelkie onety i inne duplikatory chętnie umieszczają co jadowitsze kawałki na swoich stronach. Za granicą Tusk zamawia szkalują artykuły w tzw zaprzyjaźnionych redakcjach. Oczywiście odpowiednio napastliwe w stosunku do PiS. I tak to działa.

Chyba już cięższego ataku być nie może. A Kaczyński się trzyma.
s
student
Polska politologia to głównie filozofia polityczna, nie znają się na badaniach, a Pan dr bredzi:
1. sondaz 6-9 grudnia, więc przed marszem, więc jak miałby mieć wpływ
2. on nie widzi działań autopromocyjnych, to może nie jest grupą celową, albo ich nie rozumie
3. jeśli najpierw mówi, że nie było działań autopromocyjnych, sugerując, że to mógłby być powód wzrostu, a potem mówi, iż działania marketingowe takich rezultatów nie dają (zaprzecza sobie)
4. wzrost jest, ale pan politolog nie interesuje się nim, tylko swoją diagnozą ... itd żenada
r
rjk
lepszego samopoczucia zycze
Dodaj ogłoszenie