Po wakacjach rusza proces za stan wojenny

Mariusz Jałoszewski
Generał Wojciech Jaruzelski ma być osądzony za udział we wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r. Taką decyzję podjął wczoraj Sąd Apelacyjny w Warszawie, który uznał, że nie ma podstaw, żeby zwrócić do IPN akt oskarżenia przeciwko Jaruzelskiemu.

Jak tylko akta sprawy z uzasadnieniem decyzji trafią do stołecznego sądu okręgowego (potrwa to kilka dni), będzie on mógł wyznaczyć datę rozpoczęcia tego ważnego procesu. - Sądzę, że może to być wrzesień lub październik tego roku - mówi "Polsce" Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.

Gdyby nie wczorajsza decyzja, gen. Jaruzelski i siedem innych osób, w tym gen. Czesław Kiszczak, mogliby już nigdy nie odpowiedzieć za wprowadzenie stanu wojennego. Są już bowiem wiekowi i mają problemy ze zdrowiem.

PN zarzuca im podejmowanie działań, które doprowadziły do nielegalnego - zdaniem śledczych z Instytutu - wprowadzenia stanu wojennego. Dlaczego nielegalnego? Bo zrobiła to Rada Państwa, która zgodnie z ówczesnym prawem mogła to zrobić tylko w przerwach pomiędzy posiedzeniami Sejmu. A wtedy takiej okoliczności nie było.

W połowie maja sędzia Ewa Jethon nakazała jednak zwrócić akt oskarżenia do uzupełnienia. Prokuratorzy IPN mieli m.in. przesłuchać jeszcze Michaiła Gorbaczowa i Margaret Thatcher oraz zapytać o materiały w archiwach rosyjskich i CIA. Włodarze PRL liczyli, że pomoże im to wykazać, iż działali w tzw. stanie wyższej konieczności, bo było zagrożenie obcą interwencją i rozruchami w kraju.

Zwrot aktu oskarżenia skrytykowali byli działacze podziemnej Solidarności. Niezadowolony był też IPN, który uważa, że wykonanie zaleceń jest niemożliwe, a wnioski byłych prominentów PRL to gra na zwłokę. Dlatego Instytut złożył zażalenie.

Sąd apelacyjny uznał jego racje. - Analiza akt sprawy pokazuje, że zebrane dowody pozwalają na rozpoczęcie postępowania i przeprowadzenia go w rozsądnym terminie - uzasadniała sędzia Barbara Skoczkowska. Podkreślała, że sąd ma ocenić tylko, czy oskarżeni złamali prawo, wprowadzając stan wojenny, a nie czy był on zasadny.

Dlatego zbędna jest ekspertyza niezależnych historyków. Sąd przyznał też, że nie tylko nie da się przesłuchać wszystkich świadków i zebrać dowodów, ale mogą być one niepotrzebne. Natomiast ewentualne braki można uzupełnić na procesie. - Sądzę, że Gorbaczow i Thatcher nie będą zeznawać - cieszył się z decyzji sądu Piotr Piątek, prokurator IPN. Żadnego z oskarżonych nie było wczoraj w sądzie.

Proces nie będzie jednak łatwy do przeprowadzenia z powodów organizacyjnych. Bo Jaruzelski ma już jedną sprawę za masakrę robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Proces ma też gen. Kiszczak za przyczynienie się swoimi decyzjami do śmierci górników w kopalni Wujek w grudniu 1981 r.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie