Po śmierci studentki Hindusi chcą śmierci jej oprawców. A problem gwałtów narasta od lat [ZDJĘCIA]

Michał Kołodyński
Udostępnij:
Dwudziestotrzyletnia hinduska studentka, ofiara zbiorowego gwałtu i pobicia, zmarła w szpitalu w Singapurze. Wieść o jej śmierci i skremowaniu jej ciała nasiliła falę demonstracji, które przetaczają się przez stolicę Indii Delhi. Protestujący, wśród których dominują osoby młode, żądają zdecydowanej reakcji władz na przemoc wobec kobiet.

Problem jest niezwykle poważny. W Indiach z roku na rok rośnie liczba przestępstw, których ofiarą padają Hinduski. Gwałty zbiorowe stają się prawdziwą plagą. Ofiary często boją się zgłosić sprawę policji. Młode kobiety, które padły ofiarą przestępstwa seksualnego, są napiętnowane w swoim środowisku. Tamtejsze służby często nie traktują takich zgłoszeń poważnie.
Światowa opinia publiczna mogła się o tym przekonać po raz drugi w przeciągu zaledwie kilku dni.

Tuż po śmierci studentki z Delhi światowe agencje poinformowały o tragedii innej młodej dziewczyny, która również padła ofiarą gwałtu zbiorowego. Do przestępstwa doszło w listopadzie. Siedemnastolatka poinformowała o tym policję, jednak funkcjonariusze będący wtedy na służbie ociągali się z przyjęciem zgłoszenia. Ostatecznie rozpoczęto dochodzenie dopiero kilkanaście dni później. Sprawców wkrótce aresztowano. Ofiara gwałtu nie wytrzymała upokorzeń. Połknęła trującą substancję. Wieść o jej śmierci obiegła świat tuż po odejściu z tego świata studentki z Delhi.

Problem gwałtów narasta w Indiach od wielu lat. Niewątpliwie ostatnie wydarzenia sprowokowały burzliwą dyskusję nad powstrzymaniem przestępstw, których ofiarami są kobiety. Przed hinduskim społeczeństwem jeszcze daleka droga do znaczącej poprawy. Musi zmienić się świadomość mieszkańców Indii i sposób, w jaki postrzegają gwałt. Często dramat kobiet nie jest dostrzegany. Często policja nie traktuje takiego przestępstwa poważnie. Dochodziło nawet do sytuacji, kiedy kobieta, po udaniu się na posterunek stawała się ofiarą gwałtu po raz kolejny. Tym razem napastnikiem był policjant.

Tymczasem gniew protestujących wciąż narasta, co niewątpliwie jest przejawem przynajmniej nieznacznego przebudzenia społeczeństwa.

Protestujący domagają się sprawiedliwej kary dla napastników, którzy zgwałcili, a następnie wyrzucili z pędzącego autobusu studentkę z Delhi. Dla nich sprawiedliwość oznacza karę śmierci dla gwałcicieli.

Protestujący zarzucają władzy opieszałość w działaniu i brak chęci do dialogu

Ludzie, którzy wyszli na ulicę, zarzucają władzom opieszałość. Twierdzą oni, że rząd stworzony przez Indyjski Kongres Narodowy nie czyni nic, aby chronić obywateli, przede wszystkim kobiety. Liderka partii Sonia Gandhi zdecydowała się na publiczną wypowiedź dopiero po kilku dni od wybuchu protestów, jednak jej słowa nie były na tyle silne, aby przekonać oburzonych obywateli. Ulica ma poczucie, że władze nie chcą jej słuchać, zwłaszcza że policja użyła armatek wodnych, aby ostudzić gniew protestujących.

- Jeśli władze by słuchały, zauważyłyby, że ludzie starają się znaleźć rozwiązanie problemu - stwierdził podczas jednego z protestów ekonomista prof. Jayati Ghosh.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rasistka
Co za przeklęty kraj (nienawidzę Hindusów) Mieszkałam w Londynie 10 lat nienawidzę ich od nich pochodzą cyganie(tragedia)Nigdy wcześniej nie byłam rasistką teraz jestem zgładziła bym z powierzchni ziemi wszystkich muzułmanów jakbym miała taką moc
Dodaj ogłoszenie